<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174</id><updated>2012-02-11T23:41:08.701+01:00</updated><category term='fotografia'/><title type='text'>Z A do B</title><subtitle type='html'>Zapiski pikselami po ekranie monitora.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>164</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3742625811580138086</id><published>2012-02-11T23:41:00.001+01:00</published><updated>2012-02-11T23:41:08.734+01:00</updated><title type='text'>Po co pisać?</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;p&gt;METAPOD used HARDEN!&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3742625811580138086?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3742625811580138086/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3742625811580138086' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3742625811580138086'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3742625811580138086'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2012/02/po-co-pisac.html' title='Po co pisać?'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2576939543688112776</id><published>2011-12-24T23:47:00.000+01:00</published><updated>2011-12-26T11:55:10.750+01:00</updated><title type='text'>Ojciec nie spadł z dachu, ale włożył rękę w psie gówno</title><content type='html'>&lt;br /&gt;W Wigilijną kolację ubrałem sukienkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbyt głodna na godność.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2576939543688112776?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2576939543688112776/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2576939543688112776' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2576939543688112776'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2576939543688112776'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/12/ojciec-nie-spad-z-dachu-ale-wozy-reke-w.html' title='Ojciec nie spadł z dachu, ale włożył rękę w psie gówno'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-1510501872568731766</id><published>2011-12-10T21:28:00.018+01:00</published><updated>2011-12-12T21:41:59.225+01:00</updated><title type='text'>Haha</title><content type='html'>Śniło mi się, że byłem księżniczką zamkniętą w wieży, ale to wszystko było tylko taką zabawą, bo srać wychodziłem na zewnątrz, żeby mi tam nie śmierdziało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo całej niepoważności, chciałbym, aby odebrać to wszystko poważnie, chociaż lat mam za mało, żeby ktoś potraktował to poważnie. Wyliczyłem kiedyś, że wielkość się zaczyna mniej więcej koło 24, a jak mi założą na zęby aparat, to już w ogóle. I mimo, że liczy się wnętrze, ale przecież sam dążę do tego, żeby było jak najmniej poważne, nic już nie rozumiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywa ze mną różnie, ale mimo to wszystko dość to do siebie podobne, mówią (niestety nie mi), że jestem taki i taki albo ten i tamten, dużo tych opinii, co Polak to dwie opinie, co kobieta to opinia bez sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieprzewidywalny błazen, dzieciak, zmanierowany dzieciak, ciężki dzieciak, dzieciak-socjopata, krzykliwy dzieciak, on Cię nie szanuje, to jest chłopak bez świętości, podziwiam jego dziewczynę, z nim jest ciężkie życie, a mimo&amp;nbsp;wszystko&amp;nbsp;węgiel przyniesie, więc złoty i uczynny. Sam się czasem gubię już w tym wszystkim, gubię się w opiniach, ciężko stworzyć się jednego, skoro każdy myśli o tobie inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już było o tym tyle, człowiek spotęgowany człowiekiem i człowiek z gębą, człowiek w stosunku do innego, czy człowiek jest jak drugiego nie ma?, drzewo w lesie i tak dalej, to wszystko już trochę mnie znudziło, tylko, że inaczej się nie da, bo podobno udaję dopiero wtedy, gdy zaczynam być sobą, trochę jak ta kobieta w pubie, która powiedziała, że podstawą mnie jest niebycie mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wchodzę pod samochody ale boję się stawać na żelaznych kratach odpływowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ci ludzie, ci poważni, ci co nie wiedzą art of trolling, przecież ja tak często popadam w zupełną przesadę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale! są też ludzie łamiący pewne postawy, czy raczej KOBIETY potrafiące złamać pewne postawy, szczerość wynikająca z gestów i słów, jakiś rodzaj zachowań, który zauważam od razu, sprawiający, żę chce się taką "zaklepać", chce się taką, no, wziąć, i nic nie poradzę, całość robi się wulgarna ale ja nic nie poradzę, mam nadzieję, że matka tego nie zobaczy (jak ja mogę pisać o matce, przecież...), ale one są takie, że się nic nie poradzi, jak Evy Braun, Hitler wiedział co dobre, wiedział też, co zabijać, ale o tym innym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko ta reszta, dlaczego ta reszta tak mocno próbuje wniknąć, czemu pojawia się ta i tamta szepcąc jej do ucha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem rozwydrzonym dzieciakiem, bywa, że krzyczę i ciągam, bywa, że już nie wytrzymuję i uciekam, bywa tak, że już nie mogę, i one cieszą się wtedy najmocniej, czekając aż pęknę, ach! te usta! będą mogły!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stałem się ŻARCIEM DLA KONI, PASZĄ DLA ŚWIŃ, moje ruchy są teraz przeliczane na wiadra gówna, którymi można mnie potem obrzucić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy ludzie ci znani są aktorami, kiedy ja czuję się największym, jakbym dostał główną rolę w spektaklu "On i ta nuda", gdzie tą nudą są ci wokół, o boże, to tak źle brzmi, tak zupełnie nie powinno się pisać w moim wieku, NIGDY NIE POWINNO SIĘ TAK PISAĆ, to mi już nie przystoi, NIGDY NIE PRZYSTAŁO, nie buntuje się w ostatniej nastce, to już za póżno, nie ten czas, nie ta pora, w szyję ciśnie mnie krawat, a ręce krępują mi mankiety, ale najgorsze są te oczy, świdrujące każdy ruch, który nie jest ruchem po wytartych od kroków kafelkach do biura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skaczę po szafach jak ruda Pippi, nie lubię murzynów jak Tom Sawyer (???), trochę Tolek Banan i jak dzieci z Bulerbyn, czasem już nie mogę i rola pęka, prowokacja się sypie, maska spada jak u Hiczkoka czy tam Szekspira, zaczynam się śmiać i czasem śmiejemy się we dwoje, a oni tak patrzą, i ten taki późny bunt z kapciami na nogach, może też trochę na siłę, ale nie byłoby tak mocno, gdyby nie irytowało wokół, co poniekąd też jest przecież na przekór. I przecież tak się nie powinno, to nawet jakbym miał piętnaście lat by nie przeszło i rozmawialiśmy kiedyś o tym, że nie można o tym pisać, ale też nie da się tak nie myśleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bawi mnie sposób w jaki kichają ludzie, bardziej chyba niż sposób w jaki mówią o sobie. Albo jak ktoś ci coś mówi, kobieta, a ty tak kierujesz rozmową, że zaczynają mówić ci wszystko, otwierają kolejne drzwi (potem otwierają pizdę ale odmawiasz bo pizdy śmierdzą), i kolejne, jesteś w niej coraz dalej (ale nie chujem) ale w końcu zaczynasz się śmiać z nadmiaru POWICHROWANIA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko, że to nie pomaga, desperacka potrzeba utrzymywania dobrych relacji sprawia, że ludzie starają się za Ciebie, puszczają pewne teksty nad sobą, jakby lepsi niż ty ale wiedzą że gorsi, tak bardzo chcą, żeby było dobrze ze wszystkimi (wcale nie, wszystko kręci się o ewolucję, kiedyś lizali, bo jak Stalin, mogłeś zabić, teraz możesz obrazić, zniszczyć [opinię]) że nie widzą tych otwartych nawiązań, prostych aluzji i widocznych podtekstów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak już raz przeklnąłem będę musiał przeklinać teraz ciągle, bo wpadłem teraz w pewną BUNTOWNICZĄ FORMĘ. Potwierdzam swoją dziecinność, dziecięcość, gówniarość, nie ma takich słów, potwierdzam swoje gówniarestwo, wieje ode mnie infantylizmememem. Pisanie jak terapia, siedzisz i się śmiejesz, a potem wrzucasz to w internet i klikają ci, że fajne, a ty czujesz, że tak oto zapisałeś się we wszechświat, idziesz spać tak bardzo szczęśliwy, że ci kliknęli, log out a rano uczysz się niemieckiego, mimo że jesteś filologia angielska, a z niemcami była wojna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że nie, sam się pogrążam, pisanie pod publiczkę, ale przecież zupełnie na odwrót, bo tworzysz najgorszy obraz siebie, obrażasz sam siebie, mieszasz się z błotem bo tego się oczekuje, żeby ci nie wyszło, ten najbardziej chciany przez wszystkich obraz ciebie, obdzierasz się ze wszystkiego, co w tobie dobre, mówiąc, że nie ma w tobie nic dobrego, ale tak naprawdę jest to krzywdząco powierzchowne, to jednak krzywda chciana, popkultura, bunt i ironia, więc już zupełny skandal i komercha, "Ha! on naprawdę taki jest!", ale to przecież żarty, tak nie jest naprawdę, ja taki nie jestem, gram tu z wami, ale dla wygody nikt nie zwraca na tę grę uwagi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę mówić o tym długo, unikamy tego wokół, nie mówimy, że idziemy srać, tylko że do toalety, nie mówimy, że mamy wielkiego syfa na twarzy tylko że trzeba iść do dermatologa. W byciu ludźmi najbardziej przeszkadza nam ciało, ciało śmierdzi, idziesz i się pocisz i śmierdzisz, leżysz i też się pocisz i śmierdzisz, pizdy śmierdzą wybitnie ale trzeba je lizać, a chuje śmiesznie dyndają ale trzeba brać je do buzi. Przepraszam za te słowa ale to zupełnie prawda. Ciała chorują częściej niż dusze, mało dusz choruje na tym świecie, bo tak naprawdę nikogo ten świat nie obchodzi, a jak już choruje ci ta dusza i chcesz się żalić nad światem to nagle dobra myśl ci ucieka bo zaswędziała cię dupa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PRZEPRASZAM ALE TO PRAWDA, i to jest nie do zniesienia. Miłosz ładnie o tym napisał, trochę grzeczniej, to ja rozwinę - że powinniśmy usiąść obok siebie i wszyscy wspólnie zobaczyć jak sramy, może w końcu zrobiłoby się między nami normalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmiać mi się chcę, śmieję się i piszę to wszystko, i zaraz pójdę się umyć bo trzeba chociaż raz dziennie, i to chyba największa życiowa ironia, że jak bardzo kogoś kochasz, to udajesz, że nie robi kupy. Tak bardzo dążyłem do idealizacji wszystkiego wokół ale to chyba we mnie upadło, zaczęło się niedawno, gdy ćwiczyłem angielski czytając angielskie wiadomości, i zobaczyłem zdanie „Poop-throwing chimps hints at human origins”, czyli "Ludzie się rozwinęli bo rzucali gównem", i to nas tak dobrze podsumowuje, jak napisał kiedyś Vonnegut, coś tam, że ziemię można podsumować zdaniem o narodzinach Chrystusa, bla bla, ja mówię, że można ją podsumować zdaniem "małpy rzucały gównem, a potem rzucały gównem w miastach", i tak dalej, itepe., to typowe chwalenie się wiedzą, te cytaty, jak te artykuły krytyczne w gazetach, które stosunek cytat do opinia autora utrzymują w okolicach jeden do jednego, i wszystkie dobre zdania w artykule to właśnie te cytowane, można i tak, też trochę tak chcę, podnieść poprzeczkę. Jeszcze mogę rzucić Proustem, coś tam, że wszystkie szczęśliwe dni to dni zmarnowane, albo Nabokovem "Lolita coś tam ugryzłem się w język". To zresztą najlepszy cytat jaki znam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiło się tak w dzieciństwie, "to przecież były tylko żarty", ale ten żart wymyka się spod kontroli, "prepare for unforseen consequences", cytuję teraz grę komputerową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech ktoś wyciągnie mnie z tej farsy, przecież nawet mnie to już męczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śmiać mi się czasem chcę, jak myślisz sobie o takim Leśmianie, jak on ładnie rymował, a potem nagle myślisz, że kiedyś na pewno miał katar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko jest takie gorzkie, śmiejemy się ze smrodu kataru i kupy, wkładamy sobie korki w dupę więc wycieka nam porami, myślę o seksie kilkanaście razy na dobę, a gdy staram się nie, widać to na moich spodniach. Czasem nie chcę być człowiekiem, chcę być sztuczny, jak ci w filmach albo grach, zawsze piękni i ze słowami&amp;nbsp;godnymi zacytowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może dlatego zawsze byłem za fotografią, tak łatwo na niej idealizować, ułożyć włosy i spuścić w bluzce ramiączko, wypiąć biust i wciągnąć brzuch, przez tę chwilę jesteś piękna a na zdjęciu nie śmierdzisz, jesteś lepsza niż zwykle, taka, jaka powinnaś być zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z drugiej strony, chcę obnażyć to wszystko, chcę pokazać tył pleców i sukienkę spiętą spinkami do włosów dla lepszego przylegania, chcę, żeby w tle stały wszystkie zużyte preparaty, chcę, żeby za opis zdjęcia posłużył zestaw filtrów użytych w programie graficznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo jeszcze dalej, chcę pokazać wszystko, chcę kogoś kochać tak mocno, żebym nie brzydził się zrobić zdjęcia defekacji, od dołu, z fokusem na odbyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy nie wydaje mi się teraz piękna ekstrementofagia, pociąg do najgorszego... gówna?, podniecenie poprzez najbardziej ludzką, ze wszystkich rzeczy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NIEEeeee, PRZESADA. FUJ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba się dostosować do pewnego stylu, siebie czy tam formy, styl stosunku do kogoś czy do świata, ALE JA NIE CHCĘ, MAMO, JA NIE CHCĘ, DLACZEGO JUŻ NIE WOLNO ROBIĆ GŁUPICH RZECZY, i czemu nikt już nie mówi, że ktoś jest gruby, jakby otyłość była jak śmierć ojca, niezależna od losu, ale ja już bym wolał żeby umarła ci cała rodzina, niż żebyś była gruba!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszyscy o tym myślą, tak jak wszyscy chcą mieć ładny telefon, dlaczego mam ukrywać, że to taki wiek (mój dziewiętnasty a ogólnie dwudziesty pierwszy), że chcę mieć to i tamto, że ty kupisz sobie ajfona, a ja chcę dać tysiąc dwieście zloty za samsunga galaksi esdwójkę bo jestem zajebiście próżny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skupiam się ostatnio na detalach, sposób w jaki rosną gałęzie samotnego drzewa, teoria chaosu, czy jest na to jakiś wzór, na to drewno? Obierana mandarynka, czy ktoś widział ten sok, jak pryska (trochę jak pizda tylko, że nie śmierdzi)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam jak nie wiedziałem gdzie jest nóż więc kroiłem parówki zębami, wypluwałem to potem na chleb i smakowało nam jak nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałem dziś wywiad z pewną pisarką i mówiła "jedna książka dziennie przez całe liceum", poczułem się w dupie jak nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą, ojciec miał rację, gdy powiedział, że jedyna praca do jakiej jestem zdolny, to praca w kantorze, bo języki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fryderyk Nicze powiedział kiedyś "LOLOLOLOL!!!", ciężko mi się z tym nie zgodzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem prawie się łamię, chcę przeprosić wszystkie te rude i grube, wszystkie źle nazwane i źle wychowane, albo właśnie zbyt dobrze wychowane, chcę czasem oddać karimatę i już nigdy się nie odezwać, albo jeszcze co innego zakończyć wcześnie bo sroki mają rację i kiedyś coś się spierdoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem śni mi się Sparta, tylko zmieniam zasady i mogę wrzucać ludzi do kanionu w osiemnastym roku życia, każdy z nas miał kiedyś ten sen, to chyba tak częste jak własny pogrzeb,&amp;nbsp;który w sumie nigdy mi się nie śnił, jest w tym pewna ciekawość ale BOŻE KTO BY COŚ POWIEDZIAŁ SENSOWNEGO?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym kiedyś żyć w post-apo, chciałbym zabijać ludzi na wojnie albo chodzić po nuklearnym pastwisku, chciałbym, żeby dzieci się nie rodziły albo żebyśmy byli pod ciągłym nadzorem, żeby była wieczna zima i palenie bibliotek z przymusu ciepła albo wieczny skwar i robienie z książek papierowych szałasów. Chciałbym, żeby pojawiło się wydarzenie nadające mojemu życiu jakiś bieg, bo nie można oprzeć się na tym, że nic się nie ma. Oczywiście przesadzam i gdyby wybuchła wojna byłym polskim pisarzem na emigracji. Taka karma, psy nie narzekają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałem ostatnio o czarnej dziurze wielkiej jak miliard słońc, i nikt nie wie, co ma w środku - to prawie tak, jak twoja mama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włożyłem jej w spodnie, trwało to chwilę i już wiła się pod ręką, była na ścianach i była na podłodze, śmiałem się głośno, ale już nie patrzyła, na mnie i nigdzie, w ogóle. Była zbyt naga, żeby patrzeć, była zbyt zajęta sobą, żebym ja był więcej niż palcem, który w niej, była bezbronną ale winną, rozdartą, obdartą z siebie, a może właśnie sobą w całości, nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem mocniej i dyszała i siadała i wstawała to znów się kładła, potem stała bo już nie mogła usiedzieć, wbiła mi palce w uda i z tego uda leciała mi krew, krzew krzepła i krzepły nam oddechy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Frajerzy z kwiatami&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"obciągnie mi chuja"&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-1510501872568731766?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/1510501872568731766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=1510501872568731766' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1510501872568731766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1510501872568731766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/12/haha.html' title='Haha'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-5130399831269443228</id><published>2011-11-25T08:25:00.002+01:00</published><updated>2011-11-25T08:48:14.112+01:00</updated><title type='text'>Stara ma osiemdziesiąt trzy lata</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Stara często myli pokoje, weszła kiedyś w nocnej koszuli i położyła się koło mnie. Złapałem ją pod brzuchem, tam gdzie ma teraz piersi i zasnęliśmy. Rano powiedziała, że śnił jej się Stefan, świętej pamięci mąż, odparłem, że pomodlić się trzeba trzy zdrowaśki. Przyzwyczaiłem się dzięki niej do głośnej lodówki w kącie pokoju, kazała mi udawać, że to morze tak szumi na naszych wspólnych wakacjach. Stara podkrada się czasem pod łazienkę i zagląda przez dziurkę jak sikam, bywa, że nie zdąża odejść spod drzwi, ciągle chodzi teraz z podbitym od klamki okiem. Zdarza się, że wody nie ma przez kilka dni, ustawiamy wtedy wszystkie szklanki na balkonie i czekamy, aż sąsiedzi z góry wyleją swoje pomyje. Do starej często przychodzą znajome i rozmawiają o wojnie, słucham ich wtedy uważnie, żałując, że nie dano Niemcom trochę więcej czasu. Stara przynosi mi czasem placki ziemniaczane, dziękuję jej serdecznie i podtruwam nimi potem psy sąsiadów. Podziwiam jej płuca, kradnę jej czasem papierosy wmawiając, że z pamięcią to ma coraz gorzej, a potem palimy pod blokiem jednego na trzech, krztusząc się i mówiąc, że tego kurestwa już nigdy więcej do ust.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;A jeśli już do ust, to stara smakuje trochę jak podgnite owoce, hamuje odruch wymiotny konsekwencjami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Często rozmawiam z nią w kuchni, siedząc w prowokacyjnym rozkroku twierdzi, że robię się coraz bardziej nieobecny, opowiada o ścianie między nami, której kiedyś nie czuła, mówi o odnoszonym ciągle wrażeniu, jakby tak naprawdę mnie tam nie było. Uśmiecham się i mówię o moich dwóch sposobach patrzenia, tłumaczę, że to nie jej wina i proszę, żeby się przyzwyczaiła, bo inaczej już się nie da, a ja wciąż tak mocno jej potrzebuję. Przytula mnie wtedy do mokrego od potu fartuszka, a ja mówię, że coraz bardziej godzę się z umieraniem, opowiadam wtulony w jej obwisłe piersi, że życie wydaje mi się już jakby nienaturalne i niepotrzebne, że ciągle i coraz bardziej próbuję niszczyć wszystko związane ze mną, bo zwyczajny, dobry dzień jest nie do wytrzymania. Klepie mnie wtedy po plecach, schodząc ręką coraz niżej, a smród jej starego ciała upewnia mnie w każdej mojej myśli o wczesnej śmierci. Mówię, że jestem już niemal przygotowany.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-5130399831269443228?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/5130399831269443228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=5130399831269443228' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5130399831269443228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5130399831269443228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/11/stara-ma-osiemdziesiat-trzy-lata.html' title='Stara ma osiemdziesiąt trzy lata'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-6538256567727584059</id><published>2011-10-22T17:05:00.010+02:00</published><updated>2011-10-24T15:19:54.465+02:00</updated><title type='text'>Absens carens</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Śniło mi się dziecko rozjeżdżane tysiącem samochodów, tak, że na ulicy zostało tylko ubranie. Potem wsiadłem do autobusu i kierowca z ogórkiem w ręku sprzedał mi bilet, ale to było naprawdę i śmiałem się na tylnym siedzeniu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Próbujemy być jak ci starzy literaci, chcemy usiąść w kafejce pisząc i popijając kawę, ale siadamy w rogu KFC i zerkamy kątem oka na obsługę, czy przypadkiem nie idą nas wyrzucić, bo nie stać nas nawet na b-smarta. Otwieram czasem usta chcąc pomówić z przechodzącą osobą, ale ona wie tylko ile kosztują grillowane udka.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Było to w czasie, gdy się przeprowadziliśmy. Mieszkanie było zaskakująco ruchliwe, układ pomieszczeń zmieniał się w zależności od pory dnia, za każdym razem od nowa szukaliśmy naszego pokoju. Zaspani i znużeni kładliśmy się czasem na łazienkowym chodniku. Zmieniały się zamki i klucz nie pasował, drzwi ryglowały się od środka srebrnym łańcuszkiem, zupełnie jakbyśmy nie byli w tym czasie potrzebni. Nocowaliśmy wtedy pod drzwiami, rano próbując znowu. Zastanawialiśmy się wtedy, co się tam dzieje pod naszą nieobecność.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Zmieniali się też ludzie, kilka razy dziennie widziałem płaczące w różnych częściach domu kobiety. Pukają do naszych drzwi i opowiadają nam o czasach wojny. Siedzimy udając, że słuchamy uważnie, ale pod stołem przebieramy z nudów palcami, bawimy się w Niemców, pociągamy za spusty tych samych karabinów. Opowiadają nam o swoich zmarnowanych życiach i niespełnionych ambicjach, współczujemy im nieszczerze, ciesząc się, że urodziliśmy się w tak nudnych czasach. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Widziałem raz przebierającą się w kuchni dziewczynę, odwróciłem głowę naśladując dobre wychowanie, podziękowała i wyszła zostawiając za sobą otwarte drzwi. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;W paleniu najbardziej kręci mnie smak czekolady, ludzie nudzą mnie jak zwykle.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Poczułem jakbym się szybko jednał i się bardzo jednałem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Miałem wrażenie, jakbyśmy próbowali złapać nieuchwytne, skakaliśmy po pokoju i drapaliśmy ściany, żeby znaleźć rozwiązanie, ale pod spodem była tylko stara tapeta. Czasem byliśmy bardzo blisko, podjęliśmy decyzję wielokrotnie, szybko jednak pojawiało się jakieś "ale". Rzucaliśmy monetą ale w sumie to stawała na brzegu, orzeł czy reszka, kogo to kurwa obchodzi skoro i tak nie wiadomo co zrobić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Mieszkanie było zimne, było zimne jak psiarnia, zresztą nocą po korytarzu biega banda ulicznych kundli. Wkładam czasem nogi do mikrofalówki i ustawiam ROZMRAŻANIE.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Jak tamte Żydówki, smaruje policzki krwią żeby zdrowiej wyglądać.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Chodziłem po mieście ale grali tylko Yann Tiersena, we Wrocławiu grają tylko Yann Tiersena.&amp;nbsp;Chodziłem po mieście śmiejąc się z siebie - daję się jak dziecko, wierzę czasem jak kiedyś rodzicom, gdy tłumaczyli mi, co stało się z kociętami.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Pamiętam origami nadające się tylko do spalenia. Pamiętam jak byliśmy pijani i nagrywaliśmy filmy, pamiętam jak piwo wylało się na Proces Kafki a my na to: "i tak za bardzo kombinował!"&amp;nbsp;Pamiętam barmańską i zgubione papierosy. Pamiętam nocne spacery i związane z tym krzyki, na szczęście wszystkie psy polowały wtedy na jeże.&amp;nbsp;Pamiętam ciepłe stopy w łazience i plucie do zlewu, pamiętam niestosowność łóżka rodziców i głosy za oknem, pamiętam filmy oglądane w nocy, ty nie, bo zezgonowałaś.&amp;nbsp;Pamiętam jak chcieliśmy wejść na dach i myśleć o życiu, ale nie mogłaś się podciągnąć.&amp;nbsp;Pamiętam maliny po których śmierć była by naszym najromantyczniejszym.&amp;nbsp;Pamiętam Amerykę, jak staliśmy na Manhattanie, pamiętam rysunki z piknikiem, gdzie nasze głowy były zszyte jak w tych japońskich filmach gore.&amp;nbsp;Pamiętam jak zmieniłem mieszkanie, jak mówiliśmy "teraz jest tak blisko!", ale dystans się zwiększył, bo nie było już wymówek.&amp;nbsp;Pamiętam parówki, te w cieście francuskim, to całkiem świeże wspomnienie, pamiętam szczerbot widelców w walce o ostatni kawałek. Wygrałem, ale teraz myślę, że nie powinienem.&amp;nbsp;Pamiętam jak próbowałem myśleć o tym raz w tygodniu, ale w sumie to raz w tygodniu nie myślałem.&amp;nbsp;Pamiętam jak mówiłaś "No ale wpadam!" i nie wpadłaś.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-6538256567727584059?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/6538256567727584059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=6538256567727584059' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6538256567727584059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6538256567727584059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/10/absens-carens.html' title='Absens carens'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-9065285986172865910</id><published>2011-09-15T15:08:00.024+02:00</published><updated>2011-10-22T16:13:32.647+02:00</updated><title type='text'>Może będzie fajnie!</title><content type='html'>&lt;div&gt;To bardzo przyjemne uczucie, napisać coś, co może zostać przeczytane. Jestem Michał i przenoszę przez drogę ślimaki, ale tylko te z muszlami, służy to udowadnianiu niesprawiedliwości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdybym miał podsumować ostatnie czasy, byłoby to zdanie "nic mi nie pasuje" albo "zawsze jest jakiś problem".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale ja chyba zawsze tak podsumowywałem?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Podsumowania są nudne!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystko jest prostsze niż kiedyś, bo czynników składających się na życie jest znacznie mniej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ktoś napisał pod poprzednimi słowami: "Dlaczego ten blog umarł?", zacząłem się śmiać, bo przed oczami miałem mnie krzyczącego "BO JA UMARŁEM!!!", a za oknem wiał wiatr i zrobiło się pochmurnie, NIE CIERPIĘ CIĘ, TROSKO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Statystycznie było tutaj siedemnaście tysięcy wejść, więc odejmując moje piętnaście daje jakieś dwa tysiące (mogę się mylić, ledwo zdałem na maturze matematykę, żart też raczej przeciętny).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przyjemne są też 223 komentarze, z których podobały mi się może trzy, ale liczy się zainteresowanie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Napisałem 294 wpisy z czego też podobają mi się może trzy, ale liczą się chęci.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Teraz sam zastanawiam się, czy to już koniec, skoro podsumowuję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piszę do ciebie pogrążony w żalu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jestem bardzo niesłowny, wróciłem, a nie skończyłem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jestem jednak niesłowny tylko do połowy - wróciłem, żeby napisać parę słów i już nie wrócić.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sam sobie nie wierzę, przecież jestem niesłowny!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(Stare zegary: "Jeden, bo jako jedyny mnie rozumiesz")&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Prawdę mówiąc, trochę mi wstyd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jestem też bardzo leniwy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To już nie to, co kiedyś, chyba za bardzo przyzwyczaiłem się do pisania dla siebie, trochę jakbym zapomniał, jak się mówi po długich wakacjach, chcę mówić mądrze, a robię tylko takie BLA BLA BLA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z drugiej strony, to chyba zawsze było takie BLA BLA BLA?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do pokoju wleciał mi bąk i zdechł na nocnym stoliku, robiłem mu potem zdjęcia podpisując je markerem DANCE MACABRE, ale żadna galeria nie chciała ich pokazywać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, że kiedyś było normalnie, a może nie było, a może nie pamiętam?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, gdy ojciec zgubił siedemset złotych i sprzedawałem złote monety.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, jak często miałem stare sny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, jak we dwoje udawaliśmy socjopatów, ale wygrałaś.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, ale to już słabiej, że kiedyś mi na czymś w życiu zależało.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, jak wyłączyłem telefon traktując to jako dobre wytłumaczenie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, jak próbowałem napisać wiersz, ale poezji już nie ma.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, jak pierwszy raz w życiu biegłem przez godzinę i nie umiałem się z tego cieszyć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, jak babcia umarła.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Upał. Stoimy bez ruchu, mając nadzieję, że nas nie dopadnie. Uspokajamy serca i myśli, chowając je w cień własnej świadomości. Upał wysusza nasze gardła, nie odzywamy się ze strachu przed popękanymi ustami. Trzymamy ręce na stole, bo jesteśmy zbyt spoceni, żeby trzymać się za dłonie. Upał. Chciałbym powiedzieć, że to gorączka zmian, ale dobrze wiem, że nic nigdy się nie zmieni. Moja babcia umarła, ale ja tak samo usmażyłem sobie parówki, a matka tak samo zmywała naczynia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chciałbym móc zmienić nasze gesty, chciałbym każdym ruchem pokazać, że od teraz wszystko będzie inaczej. Ale najbardziej przytłacza nas ta gorąca letnia normalność, nasze rozgrzane ruchy różnią się od codzienności tylko łzami, ściekającymi po policzkach, które mylnie bierzemy za pot. Świat się nie zmienił, świat nie umarł razem z nią, my się nie zmieniliśmy, a na ulicy nikt nie przystanął, czując tą dziwną, parząca wibrację, którą mylnie wzięli za falę gorąca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pieką nas w twarz te same myśli, które przychodzą przy cieple śmierci. Żałujemy, że czasu było tak mało, a słowa wydawały się zbyt ckliwe, żeby mówić je głośno. Ciężko przełykamy dumę i bijemy się w mokrą pierś, mówiąc, że gdybyśmy cofnęli czas, było by inaczej. Słońce oślepia nas ironicznie - nic by się nie zmieniło.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Od dawna nikt z nas nie czuł się tak bezsilny i bezwartościowy, milczymy wspólnie z nadzieją, że smutek podzielmy przez dwa, jak w prostym przykładzie matematycznym. Ale nikt nas wcześniej nie nauczył, że nie ma w tym żadnej matematyki, że reguły są jasne, ale nikt nie wymyślił na to prostego twierdzenia. Upał. Koszulki kleją nam się do pleców, pocimy się obficie, ale ja mam wrażenie, że to całe nasza ciała płaczą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdy babcia umarła a naszym zmartwieniem stało się walczenie o spadki i polisy, zaczęliśmy z ojcem myśleć o przyszłości, przeglądając ofertę ubezpieczeń, bo jak powiedział, „człowiek nigdy nie wie, jakie licho za rogiem nie śpi”.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przekrzykujemy się tabelkami, wykresami i ofertami, licytujemy się na kwoty, procenty i składki. Śmierć przestaje być stanem, staje się wartością.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- O, patrz, tutaj masz pięć tysięcy za śmierć dziecka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Nieźle, ale masz dużo mniej, gdy zginę w wypadku komunikacyjnym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Cholera.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Licytacja trwa, przerzucamy strony, wertujemy liczby i planujemy zgony, myśląc nawet o jakimś małym wypadeczku w dalekiej przyszłości. Pojawia się w naszych głowach myśl, że śmierć, nie jest taka straszna, jest wręcz dochodowa, ale nikt nie mówi tego głośno, bo nie jesteśmy rodziną materialistów, a może dlatego, że ogólnie jesteśmy rodziną. Wertowanie tych tabel sprawia nam przyjemność, przyjmuje formę obdarcia śmierci z jej potęgi i tajemniczości - nieprzewidywane i nieuchronne staje się przewidywanym i pożądanym.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kilka minut obliczeń, liczby nerwowo zapisane spoconym ściśnięciem długopisu. Kwoty stają się bardziej imponujące i przerażające niż sama śmierć, oczy błyszczą nam, gdy z naszych ust pada słowo „milion”. Liczymy jeszcze kilka razy, dla pewności. Liczby nie kłamią - znaleźliśmy ofertę idealną. Ojciec nerwowo wykonuje telefon.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Chciałbym zamówić polisę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dzisiaj, dwa tygodnie po odejściu babci, ojciec i ja wygraliśmy ze śmiercią.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ludzie często pytają się mnie o drogę, a ja nie potrafię nawet wytłumaczyć, gdzie jestem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;("Dwa, bo są na świecie dwie takie osoby - ja i ty")&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dużo mi było w głowie ostatnio pieprzyków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ojciec powiesił sobie przy lusterku pamiątkowy brelok z wojska, pokazał mi go mówiąc "To były czasy!", trochę na pamiątkę najlepszych lat, żeby pokazać, co się naprawdę liczyło.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kupiłem sobie ciasne spodnie i matka powiedziała, że wyglądam jak pedał.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dużo było ostatnio w moim życiu dziąseł, moje też czasem jeszcze cierpną, dziękuję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wróciłem do domu i kąpałem się długo, ale już nie wkładałem głowy w wodę, myłem się bezwiednie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Słyszę czasem za ścianą, jak siostra pieprzy się z chłopakiem, mówię sobie wtedy jednak, że wytrzymam te DZIESIĘĆ MINUT.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Matce śniło się, że oszalałem, więc wzięła mnie do psychiatry i znaleźli:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaburzenia afektywne dwubiegunowe.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jej twarz wydawała się być obklejona wycinkami z gazet, a każdy jeden przedstawiał inną jej część. Jak ze starą, odstającą naklejką, chciałem zdrapać jej te papierowe rysy. Patrzyłem na nią długo, była trochę jak papier-mache o zbyt rzadkiej konsystencji, zresztą, gdy wysiadła, jeden z kawałków odkleił się i uleciał na wietrze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po ciężkich nocach nadchodzą ciężkie poranki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Byłem pijany, więc mówiłem, byli pijani, więc słuchali.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mówiłem, bo byłem pijany, mówiłem dużo i szybko.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zauważyłem w ich oczach pewną powagę, jakby stanęli przed czymś, czego nie rozumieją, irytowali się z niecierpliwości, gdy tylko robiłem przerwę na zaczerpnięcie oddechu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mówiłem, bo byłem piany, a oni słuchali, ale jakby z ledwością, nieprzyzwyczajeni do takiej uwagi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Im więcej przystanków do domu, tym lepiej się czuję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Drinki zawsze robię &amp;nbsp;trzema kostkami lodu w proporcjach 1:3.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zabijam czas powolnym zabijaniem siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Udawałem dziś dzieciństwo, zadawałem mnóstwo pytań, ubrałem czapkę z daszkiem i buty ze świecącymi podeszwami. Chodziłem po drzewach, ale nie tak jak kiedyś, bo gałęzie się uginały, a potem piłką wybiłem okno u sąsiada, ale on tylko spytał się mnie, czy „pan widział tych gnojów, co to zrobili”. Łapałem muchy w pudełka od zapałek i podtapiałem je w zlewie, naszły mnie jednak wyrzuty sumienia - kto dał mi prawo do takiej zabawy? Wołałem starych kolegów, ale byli zajęci całowaniem się z dziewczynami, krzyczałem za nimi głośno „OHYDA!!!”, ale było w tym sporo zazdrości. Ukradłem tacie papierosa, żeby zapalić w ukryciu, ale nakrył mnie szybko, a potem poczęstował ogniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nadszedł wieczór i moje buty wciąż świeciły przy stawianych krokach, a ja pomyślałem, że to może czas dorosnąć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przechodziłem obok pokoju, słysząc, jak matka płacze, zajrzałem tylko i poszedłem zrobić sobie kanapkę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Robiliśmy kiedyś zdjęcia naszych ulubionych ścian, tych, w które najlepiej się patrzy, ale teraz nie ma z kim się wymieniać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pamiętam, choć nikt nie wierzy, że było kiedyś parę zdjęć, na których się uśmiechałem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Muszę jechać do fryzjera, spinam już włosy spinką, gdy chodzę po domu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cześć pieśni, było miło, ale nie jest, pobite gary i krzyżówka wykreślanka, wycinam cię funkcją WYTNIJ, miało być tak pięknie a jest tylko dziura w telefonie, szansa poszła w las jak te zwierzątka od futerek, pobite gary i zakwasy na butach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wybiegłem szybko z wanny, spłukując się niedbale i wciąż słyszę strzelające mi w uchu bąbelki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;("Trzy, bo tyle lat się już znamy")&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mój przyjaciel w podstawówce mieszkał w starym pałacu prawie na końcu świata, ale zawsze mnie to trochę dziwiło, bo był to pałac ludzi biednych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wejście w dorosłość jakieś takie trudne, mieszkanie jakieś takie puste i sam czytam poranną gazetę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piję dużo zielonej herbaty, bo podobno źle działa na pamięć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na co Ty powiesz, że nie Michał, że to tak nie działa, że coś sobie napiszesz i już, na co ja powiem, a zamknij się, właśnie, że tak to działa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na co Ty powiesz, że no widzisz kurwa, jaki Ty jesteś, znowu to robisz, znowu bagatelizujesz, robisz ze mnie dzieciaka debila kretynkę idiotkę jakąś, a z siebie niewiadomokogo, kiedy Ty nawet wiadomokim nie jesteś, no ale widzisz za to, jaki jesteś, nie słuchasz bagatelizujesz i jaki Ty jesteś.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na co ja się uśmiechnę, co Cię też podkurwi znacznie, ale ja tylko podejdę i Cię przytulę, co Cię wkurwi jeszcze bardziej, bo co to kurwa ma być, że mam się wykpić jakimś przytulanie, co będzie w mojej głowie trochę niezręczne, bo pomyślę sobie o Twojej trzyletniej waginie, ale jakoś to w sobie zduszę. I może zadziała, na jakiś ułamek setnej sekundy, na chwilę tak krótką, że drgnie Ci powieka i może nawet mocniej zaciśniesz na mnie ręce, ale nagle - HOLA, KURWA.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ty powiesz, A SPIERDALAJ &amp;nbsp;Z TAKIM CZYMŚ, JA CHCĘ CZYNÓW, NIE SŁÓW I PRZYTULAKÓW, takie coś, to mi nawet mama może dać, do misia mogę się przytulić, na poduszce ręce zacisnąć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na co ja powiem, no dobra, będą czyny, ale musisz dać mi szansę, albo sobie szansę, no ogólnie wiesz, szansę, no nie, a nie wywalać mnie z domu, co nie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na co Ty powiesz, a chuja, nie ma szansy, szansa była ale się zmyła, szansę miałeś ale już jej nie masz, były ze trzy teraz przepadły, każdą jedną przejebałeś boś buc, i jeszcze do tego debil. Szans miałeś wręcz za dużo, o dwa lub trzy razy za dobra dla Ciebie byłam, Ty chuju.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na co ja tylko popatrzę jak smutny mops i ziemię butem posmyram i palce sobie ze wstydu powykręcam, wzrok w podłogę wpuszczę, na co Ty powiesz, no i po co jak ten smutny mops w tę ziemię patrzysz, no i po co tę ziemię butem smyrasz, no i po co te palce ze wstydu wykręcasz, no i po co ten wzrok w podłogę wpuszczasz, kiedy to już koniec, przepadło, decyzja jest nieodwołalna, poszło w eter, pierwsze słowo do dziennika, słowo się rzekło, nic nie zrobię, choćbym chciała, a nie chcę, ale nawet, jakbym chciała, to już kurwa nie mogę, no nie da się i już, Maryję proś, Józefa świętego Kleofasa, boga i powstańców.&lt;br /&gt;Ale w całym tym Twoim skurwysyństwie, Michał, kiedy Twoje chujowe cechy przewyższają te dobre jakoś trzykrotnie, czterokrotnie, pięciokrotnie, albo i kurwa tak przewyższają, że może Ty tych dobrych cech wcale już nie masz, to muszę Ci przyznać, Michał, że to leżenie sobie z Tobą i takie nic nie robienie było całkiem w porządku, mimo tego całego Twego chujstwa, i tego, jaki jesteś chujowy. Ale to już nic nie znaczy, bo leżeć, to ja tak sobie mogę z kim chcę, o tak, kiwnę palcem – i leżę. Więc tym leżeniem swoim to nic nie ugrałeś, zbędne to leżenie Ci było. Nie, nie, Michał, no nie ma przebacz, klamka zapadła, ostatni gasi światło, pobite gary, spalony i resztki dla psa. Może i bym chciała, ale nie mogę, a może i bym mogła, ale nie chcę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To w tym wszystkim boli najbardziej, nie ty, ale my, to, że IDEA UPADŁA, że czas LECZY RANY, że DO WESELA SIĘ ZAGOI, że nikogo już nie obchodzi, że nas już nie ma, ktoś wrzucił nam w kapelusz ostatnią złotówkę i krzyknął, że pora spierdalać, bo to już się znudziło, to już nie rusza, i tylko mokniemy na tym deszczu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiersze o zimie, o śniegu białym jak kartki!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;("Cztery, bo cztery dni i już tęsknię")&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;„Przecież jestem, spójrz jestem tu. Jeszcze przez chwilę”. Patrzyłem!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Najgorsze są poranki, gdy wracają idee wymyślone w nocy – wtedy tak odkrywcze, wzniosłe i błyszczące, prężyły się przed nami i pieściliśmy je lekko, a ich mruczenie sprawiało nam nieopisaną przyjemność. Patrzymy na nie potem i okazują się być parodią, wstydliwą, żałosną myślą, która wypełzła z naszych gardeł podstępem, myśl zbyt kaleka, żeby mogła zaistnieć w pełni dnia, gdy umysły są czyste, niezatrute zmęczeniem i alkoholem. Wstydzimy się tych nocnych poczwar, bękartów naszych wypchanych trocinami świadomości, więc unikamy rano swoich oczu, wodzimy po ścianach, obserwujemy nasze dłonie i obgryzamy paznokcie, chowając nosy w kawie. Panuje między nami zmowa milczenia, wypieramy się wczorajszych maszkar, zapędzamy je pod dywan i skaczemy po nich niby przypadkiem, chowamy je do szafy i skazujemy na wieczne zapomnienie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ktoś jednak podłapuje wczorajszą myśl, która przeżyła nasze deptanie, i ulega jej kiczowatemu urokowi. Śmiejemy się wszyscy z moich dziur w głowie, bawi nas wielce Michał na psychotropach, Michał, którego naprawdę nie ma, wszyscy obiecują mi, że jeśli trzeba, to mnie zabiją, i śmieję się, dziękuję im za tę wspaniałą znajomość i poświęcenie, wręczam im medale za odwagę, ale trzęsą mi się ręce, bo tak bardzo się tego boję.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ktoś nagle zaczyna walić rękoma w stół i skandować „nie istniejesz, nie istniejesz, nie ma cię”. Śmiejemy się wszyscy, bo wtedy wydaje się to zabawne, znać kogoś, kogo nie ma. Skandowanie jednak nie ustaje, robi się coraz głośniejsze i bardziej nachalne, widzę w ich oczach szał, krążą wokół mnie, śpiewając nieznane mi plemienne pieśni, ciągną mnie za nogi i ręce, chcą się dzielić moją nicością, każdy chce dla siebie niemożliwą cząstkę niczego. Owinąłem się w kołdrę, w bezpieczną i ciepłą, i przeczekałem szał.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pytałem ich potem, co się stało – nie pamiętali.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wracałem do domu autobusem, usiadłem na siedzeniu, trzymając się oparcia. Czułem się zbyt miękki i lekki, ulatywałem przez otwarte okno. Uśmiechnąłem się – &amp;nbsp;okazuję się, że to wszystko było prawdą, że ich rytuały były prawdziwe – nieznośna lekkość niebytu, świat odkrył mnie i przywraca równowagę, zabiera mnie stąd, wabi swoją pieśnią. Byłem już w górze, połową ciała na zewnątrz, wyciekałem przez okno, parowałem przez wpółotwartą szybę. Poranna duchota uderzyła mnie w twarz, wycisnęła mi łzy z oczu i zabrała dech. &amp;nbsp;Gdy wydostałem się prawie cały, do autobusu dostał się kanar z purpurową ze złości twarzą, złapał mnie za nogę, wciągnąć do środka i &amp;nbsp;krzycząc – NI CHUJ, NI CHUJ, BEZ BILETU NIE LECISZ.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Krztusiłem się i płakałem – chcę lecieć, mam dość, chcę nie być, ale on tylko śmiał się i powtarzał bezmyślnie, plując wokół śliną – bez biletu nie lecisz, bez biletu nie lecisz.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wysiadłem z autobusu z przywróconą mi dawną ciężkością, wahałem się pomiędzy bytem a niebytem. Poczułem nagle zapach dojrzałej, mielonej brzoskwini, gnietli ją w rękach ludzie pod przystankiem, chowając pestki po kieszeniach szerokich spodni. Zaczyna padać deszcz, ale jest to deszcz dziurawy, deszcz niedokładny, taki, który pada tylko raz w roku, cały pokryty jest niezacerowanymi rozdarciami, więc pada niedbale, od niechcenia, bez żadnych reguł. Moczy nas co tylko trzeci krok.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czuję na sobie te krople, które przygniatają mnie twardo do ziemi, nasiąkam cały i nie mogę się wznieść, więc wygląda na to, że jeszcze trochę tu pobędę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;„Zaprosiłam ich na kawę, ale mam nadzieję, że nie przyjdą”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;„Nie pamiętam, czy gdzieś o tym czytałem, czy jeden z dostawców o tym mówił - nie pamiętam, jak to fachowo było, ale cząstki siarki są w jakiś tam sposób rozbijane, jednak nadal są (jeśli źle coś ująłem, to sorry, ale nie pamiętam, jak to było z tą siarką, w każdym bądź razie o coś takiego chodziło)”.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Włożyłem tosty do tostera, ale ich nie nastawiłem, więc gdy wróciłem parę minut później i zobaczyłem, ze są na wierzchu pomyślałem, że już wyskoczyły, więc wyciągnałem je, posmarowałem masłem i nałożyłem wędline. Jem teraz rozmokły, zimny chleb.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bywa, że sobą zadziwiam sam siebie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Stwierdziliśmy, że rzut monetą jest zbyt dziecinny, więc postawiliśmy na najlepszego charta.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co czytasz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Balzaca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Co?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- Balzaca.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;- A masz papierosa?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Usłyszeliśmy głośny pisk i śmiechy. To znowu ktoś dla żartu spuścił powietrze z człowieka z balonem zamiast głowy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W sklepie panowała żałoba, sprzedawali tylko mak.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Życie na wsi wymierało powoli i niezauważalnie, odchodziło w cień przy naszym pierwszym piwie, wycofywało się łagodnie, zupełnie już niepożądane, gdy odkryliśmy miasto.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przestaliśmy biegać po łąkach i spacerować brzegiem rzeki, nie było już czasu na zbieranie truskawek i patrzenie w ziemię obracaną przez pług. Starzy próbowali namawiać nas i przekonywać, szeptali nam do ucha słodkie tajemnice zbiorów, ale nikt z nas nie słuchał, kierując oczy na wielkie, kolorowe szyldy.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czasem jeszcze znajdowaliśmy w chlewach stare widły czy grabie, próbując przypomnieć sobie, do czego służyły. Jednak były to ledwie przebłyski z dzieciństwa, mdłe zachcianki, szybko zapominane w szumie i drganiach nowoczesności. Życie niepotrzebne, życie wiejskie odchodziło wraz z ostatnimi gospodarzami, pamiętającymi przesiedlenie i znającymi tajemnicę, przez nas nigdy nieodkrytą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;17.11.03, z lekcji języka polskiego:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cześć Ferdek!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Co u ciebie słychać? Ostatnio Pani na lekcji pytała o ulubioną bajkę. Dlatego postanowiłem Ci o niej opowiedzieć. Ta bajka to „Kubuś Puchatek”. Opowiada o przygodach małego, grubego misia, który bardzo lubi miód i ma bardzo mały iloraz inteligencji, co czasami prowadzi do wielu zabawnych i dziwnych sytuacji. Ma wielu przyjaciół m.in. Prosiaczka, Kłapouchego, Tygryska, Kangurka i Królika. Mam nadzieję, że gdy w przyszłości obejrzysz tą bajkę i Ci się spodoba.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Michał&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Alkohol – opary alkoholu latają nad naszymi głowami jak sępy, pikują czasem w dół skłaniając do pozdrowień.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Masz dziurę w ścianie i chowasz ją za meblami, niby nic nie widać, ALE ONA TAM JEST I TY O TYM WIESZ. I ta dziura cię męczy, zapraszasz do domu gości i chwalą twój pokój, ale ty wiesz, że ta dziura, rozumiesz?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Burdel w pokoju, burdel w mej głowie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wchodzę do pokoju pustego i zimnego, sam jestem pusty i zimny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;("Pięć, bo, no dobra pięć")&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;Dołeczki, dziąsła, sto tysięcy kolorowych pieprzyków.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Zlewamy pot do butelek i wylewamy za okno, znacząc nasz szlak.&amp;nbsp;Oblizujemy usta krzywiąc się natychmiast.&amp;nbsp;Łapiemy się za ręce, ale są to kontakty krótkie i chaotyczne, dłonie wyślizgują się nam jak świeże ryby.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Autobus przegrańców 4:54, mazałem po szybie szukając cię w kształtach, wierciłem się szukając przystanku na żądanie, zawsze były dość jasne. W kieszeni tliły się niedopałki, wysiadłem z nadzieją na coś lepszego, szedłem z papierosem w ręku, chciałem żeby znów śmierdziały mi ręce, zimno mi w prawe ucho, słyszałem, że to oznacza lepszą pogodę, wracałem do domu jak wtedy, gdy zmartwienia były bardziej romantyczne.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Powiedziałem sobie – zrobię sobie drinka, gdy w lodówce będzie lód.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;…&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Cóż, lód zdrapany ze ścian zamrażarki w niczym nie jest gorszy od tego w kostkach.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wyglądam trochę, jakbym się zgubił i nie chciał znaleźć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Opa! To tyle, cześć pieśni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-vb2tegNN7tM/TnH9TRcygiI/AAAAAAAAAP0/afwaR_gZhno/s1600/Dzieci.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-vb2tegNN7tM/TnH9TRcygiI/AAAAAAAAAP0/afwaR_gZhno/s1600/Dzieci.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-9065285986172865910?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/9065285986172865910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=9065285986172865910' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/9065285986172865910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/9065285986172865910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/09/moze-bedzie-fajnie.html' title='Może będzie fajnie!'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-vb2tegNN7tM/TnH9TRcygiI/AAAAAAAAAP0/afwaR_gZhno/s72-c/Dzieci.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2075641778527555288</id><published>2011-05-11T18:09:00.009+02:00</published><updated>2011-10-29T12:17:41.243+02:00</updated><title type='text'>Wojsko</title><content type='html'>W tym samym czasie, gdy zacząłem wariować, dostałem wezwanie na komisję wojskową. Kiedyś chciałem być żołnierzem, albo dzieckiem powstańca noszącym amunicję. Ale przeszło mi, gdy wszedłem do sali i zobaczyłem te mordy. Usiadłem przed pułkownikiem, który zapytał:  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Nazwisko?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Skrętkowicz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Jak?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Skrętkowicz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- A, Skrętowicz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Nie, Skrętkowicz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Rozumiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Na mojej teczce, na mojej WOJSKOWEJ KARTOTECE napisał Skrętowicz.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Skrętkowicz kurwa przez K, jak AK – tonąłem w braku opanowania, tonąłem w chęci natychmiastowego wyjścia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Siadam i oglądamy wszyscy losowanie lotto, próbuję sobie wyobrazić, że to Wietnam i tak losują mój miesiąc i wyślą mnie na wojnę, ale jakoś mnie to nie rusza. I tak oglądamy to lotto, a on bierze nasze teczki i czyści nimi biurko z okruszków. Zastanawiam się, czy naprawdę jestem tyle wart, żeby zamiatać blat moją osobowością. A potem leci jakiś stary polski film o dzieciach, ale to chyba za dużo, więc podłączają diwidi i puszczają nam filmy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Filmy są ciekawe, powiewa w nich dumnie biało-czerwona flaga, ładne panie i mężni panowie prężą się dumnie i z dumą mówią o swojej dumnej służbie i w ogóle czuć w tych filmach jakąś taką dumę. I ta muzyka jak z filmów o dużych bitwach elfów z orkami, łapię się czasem na tym, że się wciągam, bo te karabiny tak głośno strzelają i mocno dymią, a przecież każdy chłopak chcę być żołnierzem, a za mundurem panny sznurem i przyjedź mamo na przysięgę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście polskie wojsko jest niepoważne, i nie umiem się w to wczuć, gdy ktoś na filmie usuwa miny kosiarką Bożena-4.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Potem mam wrażenie, że chcą mi przytrzymać powieki i kazać to oglądać bez przerwy, ale możliwe, że to mi się pomyliło z jakimś filmem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Wzywają mnie do innego pokoju, siadam i mówię,&amp;nbsp; że nazwisko matki takie i takie, języki ten i ten, a potem moje zainteresowanie. Więc mówię:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Fotografia, pisanie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Co?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- No pisanie, fotografia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- He?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- LITERATURA.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;I pan obok mówi:&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Więc możemy podać sobie rękę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;I sięga do torby, i grzebie w tej torbie i czegoś szuka, i podaje mi cienką książeczkę z zachodem słońca na okładce podpisaną „poezje” i trochę mną trzepie, że to poeta od zachodów słońca. Kartkuję to szybko, uśmiecham się i mówię, że na pewno przeczytam. On mi mówi, że nie przeczytam, bo trzeba dodrukować. Więc mówię, że postaram się znaleźć. Ale on mówi, że nigdzie już nie ma. Więc już chcę powiedzieć „TO KURWA ŁASKI&amp;nbsp; BEZ, SAM SOBIE CZYTAJ”, ale przecież to poeta, wrażliwiec straszny, więc mówię, że i tak poszukam. I znowu chcę wyjść, staję w drzwiach, ale on coś mówi, i ja już pierdolę takiego poetę, co się tak narzuca, poeta jebany przeklęty, i już wychodzę, i przerywam mu w połowie jakiegoś wiesza i pytam, kogo mam zawołać, i już mnie nie ma i mam wrażenie, że rzuca we mnie z tym swoim tomikiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Zmieniam pokój, i mam się rozbierać, więc się rozbieram i tak stoję w moich ulubionych bokserkach i patrzą na mnie z każdej strony, ważą mnie i mierzą, jakby mi garnitur szyli, chociaż wiadomo, że kurwa mundur. I wojsko jest dla cwaniaków, więc uczę się szybko ostatniej kolumny liter na tablicy i błyszczę jak sokół, gdy sprawdzają mi wzrok.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;I podchodzę do starego lekarza - masz świetne proporcje – trochę się krzywię się, gdy mi to mówi, bo śmierdziało mu z ust, a potem złapał mnie za gumkę od bokserek i patrzy tak chwilę na mojego penisa, przysiągłbym, że może nawet o sekundę za długo, ale co się będę kłócić, jak mam świetne proporcje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jest też we mnie pewna ułomność, co zaznaczone mam paragrafem i podpunktem i pogurbioną czcionką, mianowicie dwa pryszcze na plecach.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;A potem czekam, i czekam jeszcze trochę, czytając jakąś książkę, i moja brygada, moja kompania, moi bracia w ramionach tak patrzą, że mam ochotę podnieść tę książkę do góry i powiedzieć „taaak, too jeeeest ksiąąąążkaaaaa”, ale byli dwa razy więksi ode mnie, więc mogę nimi gardzić tylko głęboko w sobie, ale przynajmniej szczerze.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;A potem dostaję kategorię „A”, co wydaje mi się dość śmieszne, bo pierwsze co bym zrobił z karabinem, to strzelił sobie w głowę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2075641778527555288?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2075641778527555288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2075641778527555288' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2075641778527555288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2075641778527555288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/05/wojsko.html' title='Wojsko'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7669496452216632077</id><published>2011-05-07T11:07:00.009+02:00</published><updated>2011-10-29T12:19:54.016+02:00</updated><title type='text'>Fikcja literacka</title><content type='html'>Jedziemy z ojcem i&amp;nbsp; ja nie czuję się synem, a on nie czuje się ojcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie widzieliśmy się cały tydzień i myślę, czy on wie, że mam matury, a jedna, to nawet była w moje urodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale my tak jedziemy i on zostaje przewodnikiem, zakłada na głowę zieloną czapkę z napisem "Krzysztof" i pokazuje mi to wszystko, co mijamy i on wie wszystko o wszystkim i macha mi palcami przed oczyma i mówi, że tu była powódź, a tu jest ten dobry skrót, i człowiek nawet nie wie, że takie rzeczy istnieją, i tutaj mam na przykład autobus, ale nie wiadomo za bardzo, gdzie on jedzie, a z drugiej strony jest taki ładny dom, który mu się podoba, i człowiek nawet nie wie, że takie rzeczy istnieją. I mijamy jakieś lasy w połowie wykarczowane i on mówi, że chodził tu na grzyby, ale&lt;b&gt; kiedyś to się wszystko pozmienia.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale ja potrafię powiedzieć tylko "no", znam "no" każdej tonacji, smutne "no", że ich zalało, i "no" zaskoczone, że tędy naprawdę można przejechać, "no" podirytowane, gdy wkurzamy się razem na te wszystkie dziury w drogach i "no" podekscytowane, gdy mówi - patrz na te sikory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I mamy skręcić w lewo, ale jedziemy prosto, bo chce mi pokazać karczmę, która tu jest i pewnie o niej nie wiedziałem, bo człowiek nawet nie wie, że takie rzeczy istnieją. I oglądamy tę karczmę w starej stodole i z okna wystaje pies i nie mam o tym psie żadnej myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I potem dojeżdżamy do domu, a ja pytam "dwie czy jedną", a on mówi "dwie" i otwieram dwie połówki bramy wjazdowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem pijemy kawę orzechową i on się mnie teraz pyta, czy lubię mocno posłodzoną, a ja mówię "dwie i pół".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek nawet nie wie, że takie rzeczy istnieją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I gdy nie patrzy chowam twarz w dłonie i wzdycham ciężko, bo jest mi tak śmiesznie ciepło w brzuchu, i nie wytrzymuję już presji tych rozmów i tak bardzo nie wiem, jak mam się teraz zachować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem w rogu kuchni widzę jaszczurkę, dotykam ją palcem i odpada jej ogon, i mówię, że kiedyś to się wszystko faktycznie pozmienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7669496452216632077?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7669496452216632077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7669496452216632077' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7669496452216632077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7669496452216632077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/05/fikcja-literacka.html' title='Fikcja literacka'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-1046411964800336474</id><published>2011-05-01T14:34:00.015+02:00</published><updated>2011-05-01T23:27:32.194+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Ablacja albo krzesło jest puste</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-TOKAwkPe4bc/Tb1ScCjH7TI/AAAAAAAAAIE/M_l1Zv2TDLg/s1600/Krzes%25C5%2582o-jest-ju%25C5%25BC-puste.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-TOKAwkPe4bc/Tb1ScCjH7TI/AAAAAAAAAIE/M_l1Zv2TDLg/s1600/Krzes%25C5%2582o-jest-ju%25C5%25BC-puste.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Odważnie uciekłem do kibla i stałem tam przy tych takich do sikania bez klapy i opierałem się ręką o ścianę. Postałem tak chwilę wdychając pełną piersią unoszące się cząsteczki moczu i może nawet spermy, kto wie - te bary, i wróciłem na miejsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściskała mnie jakby bała się, że porwie ją jakiś silny wiatr, ale byliśmy w budynku, więc to bez sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bawiliśmy rękoma w kotka i myszkę, w papier i kamień, w wojnę kciuków i w łapki, ale ten jeden kciuk coś ciągle spierdalał i te dwie moje łapki coś ciągle nie chciały się bawić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc zbiegła z tych schodów ta płacząca lekkość bytu czy coś takiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem ta pani pyta się mnie, czemu ludzie przeze mnie płaczą, a ja chciałbym teraz jej odpowiedzieć, że to chyba taki dar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak się mnie czyta, to to jest tak słabe, że się płacze i odchodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wkurwiają mnie sny, bo się potem budzę, i wtedy się obudziłeś, Michał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I że zostanę ja, który już w sumie nie potrafi zasnąć bez kieliszka wódki przed snem, ja i mój bezcieb, mój całkowity bezcieb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc siedzę tam JAK NA SZPILKACH I PATRZĘ W TE JEBANE PUSTE SZKLANKI, TE JEBANE SZKLANKI, KTÓRE SĄ TAK BARDZO WYPITE I PUSTE, BO NIC INNEGO NIE MOGĘ, JAK NIE PATRZEĆ W TE SZKLANKI, JAK ONE SĄ TAK BARDZO JAK JA, TE KUREWSKIE SZKLANKI, WYPITE CAŁKOWICIE ALBO Z PIANĄ NA DNIE, TE SZKLANKI ZE ŚLADEM POMADKI I TE ZE STRUŻKĄ ŚLINY, CO TAK STOJĄ I CZEMU NIKT ICH STĄD NIE ZABIERZE, JAK ONE TU TAK STOJĄ BEZ SENSU TAK PUSTE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość rzeczy, które pisałem do siebie teraz to takie małe okłamywanie się, klepanie się po plecach, ale nie da się poklepać siebie samego, tak samo, jak nie da się połaskotać w stopę, a ja tak bardzo chciałbym umieć się rozśmieszyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ja wrócę do domu, gdzie mam taką małą wannę, i taplam się w niej pustej, bo jest tak przyjemnie chłodna i nie wystają mi tam nawet palce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę moje małe życie, moją małą pracę i moje małe ambicję, chcę wracać pijany z roboty, nastawiać sobie pyszne tosty i puszczać predatora, póki nie zasnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Sparafrazowałem pana, którego spotkałem w autobusie, taki chcę być mamo, co mi teraz więcej potrzeba w życiu, chyba tylko kurwa oregano - do tych tostów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I czuję się trochę jakbym robił taki performens - Słup soli - że stanę, i tak będę stał, czasem coś zjem i zesram się pod siebie, i tak będę stał, póki nie umrę, i z tego będę znany, że on tak kurwa przestał całe życie, jak ten jebany słup soli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezentacji maturalnej chyba też nie zrobię, wyjdę tam, powiem, że już mnie nie interesuje ta jebana psychologia, że Freud to był pedał, ojcobójca i matkojebca, że kurwa dzieciństwo miał smutne to mu odjebało, że jak on myśli, że wchodzenie do kościoła, to jest stosunek, to jest jakiś kurwa pojebany i ja pierdolę taką maturę. Mogłem sobie wziąć motyw lustra a nie jakieś gówno, dziękuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak powiem i może dostanę 6 pkt., może oni też nie lubią tego pachoła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc poszedłem spać w łóżku, które było takie duże i nie-moje, i chyba to mi właśnie w życiu podoba, żeby spać w łóżkach, które są duże i nie-moje, i są tylko po to, żebym spał w nich raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I obudziłem się rano i palec z paznokciem jest cały czarny i zastanawiam się, czy czegoś nie pamiętam, czy może naprawdę zacząłem gnić i będę pierwszym człowiekiem, co tak sobie zgnił sam z siebie, bo nie miał nnic ciekawszego do roboty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle do pokoju wlatuje mi pszczoła, od paru dni jedna i ta sama pszczoła wlatuje mi do pokoju, a może kilka innych, skąd mam kurwa wiedzieć. Zażartowałbym, że pachnę kwiatkami, ale ja wiem, że leci do zgnilizny mojego ciała, bo to przecież tak słodko pachnie, ale nie są to jednak te zgniłe jabłka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wytatuuję sobie na czole jakiś głupi napis i będą o mnie mówić "O, TO TEN POJEBANY Z TATUAŻEM NA CZOLE!", i chyba wolę tak, niż żeby mówili "O, TO TEN POJEBANY!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzę teraz na świat trochę jak dziecko, które boi się filmu i ogląda go przez palce, mając nadzieje, ze ominą je straszne rzeczy, ale jest zbyt ciekawe, żeby przestać oglądać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ta pszczoła, albo kilka różnych, ale zawsze pojedynczo, krąży mi wokół palca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to nie mogło być jak w tych filmach familijnych gdzie biega się razem po drzewach i wspina się na łąki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na drugi dzień ogarniam w pokoju, bo za często potykam się o stare śmieci i gdy tak porządkowałem te wszystkie papiery z tych wszystkich dni z tych trzech lat coś tak mocno ukłuło mnie w twarz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc tak siedzę, ja i cierpienia młodego Michała, kręcę się między górą a dołem, na górze trochę się krzywię i grymaszę, na dole popijam pepsi i oddaje tacie dachówkę, którą znalazłem w pokoju, lekko się przy tym uśmiechając, i mówiąc, że 'no nie wiem skąd ona tutaj', dając tacie zagadkę na resztę dnia, a może nawet życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I potem leci jakiś 'CHEER UP, BABY, NIE ZAWSZE BYŁO TAK ŹLE', A JA MUSZĘ STĄD WYJŚĆ, MUSZĘ WYJŚĆ, MUSZĘ WYJŚĆ, MUSZĘ WYJŚĆ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I  znowu schodzę na dół, a ojciec śmieje się z gejowskich barw, bo zobaczył prześcieradło sąsiada, choć mówi, że nawet za bardzo nie wie, jakie to są dokładnie, więc ja mówię, że chyba bardzo krzykliwe, wychodzę na dwór i pies przynosi mi w zębach tęczowego misia, i wtedy wydaje mi się to śmieszne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym iść gdzieś daleko, ale z tego wszystkiego zapomniałem założyć paska więc ciągle zsuwają mi się spodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem wołam psa, który lubi ze mną spacerować, ale tylko gdy na niego gwiżdżę i macham wysoko pięścią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiatr rozwiewa mi włosy, tylko na chuj mi dzisiaj ta cała filmowość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie mogłem wczoraj zasnąć, więc zamiast baranków liczyłem, ile razy powiedziałem wieczorem "ja pierdolę".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I znalazłem w kieszeni połowę papierosa, na szczęście tę z filtrem, więc nie jest takie złe to moje życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wieje tak mocno, że nie mogę odpalić tego Laki Strajka, więc ta połowa Szczęśliwego Trafu faktycznie jest tylko w połowie szczęśliwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem jedną zapałką podpalam całe pudełko, bo marnowanie okazji najlepiej mi w życiu wychodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem wracam do miejsca w którym śpię od kilku lat, bo home to ja miałem tylko w piosence i tylko przez parę miesięcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I schodzę na dół, nabijam na patyka chleb i kiełbasę, wkładam to do piekarnika, i ojciec chwali mnie, że dobrze pomyślane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc jem tę kiełbasę i przeglądam stare zdjęcia z krzesłami, bo one zawsze były o mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I potem oddzwaniam na jakiś numer, który dzwonił w nocy i mamy się spotkać pod kościołem, więc biorę bluzę i wychodzę, a spodnie wciąż mi spadają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wsiadam do auta pod kościołem i pyta się mnie, co tam u mnie, więc otwieram już usta, żeby coś powiedzieć, a on do mnie, że ma arytmię, więc zamykam usta, kogo obchodzi co u mnie, skoro ten gość ma arytmię, więc ja z moimi małymi problemami i zdrowym sercem zapadam się w fotel i słucham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I mówi mi, że będzie miał ablację, czyli że przez pachwinę wprowadzają taki drucik, że ci taki drucik przechodzi przez połowę twojego ciała, aż dotknie twojego serca, i ten drucik, a dokładniej to elektroda, jak już dotknie twojego serca, to tak je smaży i smaży póki nie zesmaży tego, co sercu przeszkadza bić równo i bez niespodzianek. I mogę mieć potem – mówi – krwiaka lub tętniaka, mogę mieć jakieś tam zaburzenia albo zakrzepice, czyli mogą uszkodzić mi serce, albo w ogóle umrę, no więc zobaczymy jak to będzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I słucham go tak i przytakuję: 'no masakra', albo 'o kurwa', i ja już się więcej nie odzywam, ja się teraz nie liczę, moje problemy się rozwiązały, skoro on ma mieć ablację.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-1046411964800336474?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/1046411964800336474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=1046411964800336474' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1046411964800336474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1046411964800336474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/05/ablacja-albo-krzeso-jest-puste.html' title='Ablacja albo krzesło jest puste'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-TOKAwkPe4bc/Tb1ScCjH7TI/AAAAAAAAAIE/M_l1Zv2TDLg/s72-c/Krzes%25C5%2582o-jest-ju%25C5%25BC-puste.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-279557551798650108</id><published>2011-04-24T19:22:00.002+02:00</published><updated>2011-04-24T19:23:33.310+02:00</updated><title type='text'>Z motyką na słońce</title><content type='html'>Ustaliliśmy z właścicielem hotelu, że będzie o połowę taniej, ale musimy po sobie sprzątać.&lt;br /&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Zawsze nosisz w staniku batonik, a mówili mi, że sny są niejasne.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: inherit;"&gt;Czasem źle coś wymówię, ale mogło być gorzej, przynajmniej nie jestem tabasaraninem.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-279557551798650108?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/279557551798650108/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=279557551798650108' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/279557551798650108'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/279557551798650108'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/04/z-motyka-na-sonce.html' title='Z motyką na słońce'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-463231557147465192</id><published>2011-04-21T13:22:00.002+02:00</published><updated>2011-04-21T13:32:52.441+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Skrętkowicz</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Siedziałem w tramwaju, i zastanawiałem się, dlaczego myślenie o niczym ma związek z niebieskimi migdałami. Dręczyła mnie też wizja tak zwanej przyszłości, jak nigdy teraz niepewnej, samotności, która ostatnio tak śmiesznie kuła mnie w policzek. Pod siedzeniem zobaczyłem papierosa.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Byłem kilka centymetrów od jego krocza, gdy schyliłem się, żeby go podnieść. Tramwaj zahamował, a ja upadłem na kolana w wymuszonym podziękowaniu. Filtr był w połowie szary, brudny, owinięty włosiem. Wstałem, włożyłem go między zęby i strzepałem pył z kolan. W zębach zazgrzytał mi piach. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Ma pan ognia?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Spojrzał na mnie z jakąś dziwną troską, śmierdząca potem z jąder matka Teresa, wyschłe, smutne usteczka i brudne ręce złożone do modlitwy, do gestu pobłogosławienia tego, który zbłądził. Sięgnął do kieszeni kurtki - tej, która tak wkurwiająco szeleści i podał mi zapalniczkę. Trójwymiarową gołą kobietę. Kamień zatrzeszczał.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Nie skrzy się. Nieskrzysię. Nieskrzęsię. – Rzuciłem mu ją w ręce.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Wysiadłem&amp;nbsp; z tramwaju, zaglądając szybko, czy znajdę pod siedzeniami coś jeszcze. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Zapałki? – Garść srebrnego śmiecia zadzwoniła w kioskowym okienku, rozpalając lekko tą panią. Dźwięk przerywanej nudy, dźwięk ‘może coś się wreszcie wydarzy’, dźwięk, który śni ci się w nocy, sen idealny, gdy klienci nigdy się nie kończą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Tylko dwajścia, tylko.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Przesadziłem, co? – Zaśmiałem się głośno. To był naprawdę dobry dzień.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Papieros miał smak bazarowych kapci albo tramwajowej podłogi, co dało mi do myślenia. Siedziałem pod kwitnącą, chyba wiśnią, ale ciągle czułem padlinę. Siedziałem obok kota ze śmiesznymi oczami.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-6-733SB1u7A/TbATR_j8ATI/AAAAAAAAAHw/faRjXJFFO7U/s1600/Kot.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-6-733SB1u7A/TbATR_j8ATI/AAAAAAAAAHw/faRjXJFFO7U/s1600/Kot.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;„I nie wódź nas na pokuszenie” rozbrzmiało za moimi plecami głosem starych dewotek, tak mocno przesyconym desperacją, samotnością i pożądaniem. A więc wiśnia była kościelna.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;I mijające mnie dziecko w śmiesznej czapce, na ramionach ojca, które popatrzyło na mnie wzrokiem pełnym szczerej litości i zaciekawienia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;- Lekko się taplam w tym wszystkim – powiedziałem mu na głos lub w myślach, nie jestem w stanie stwierdzić. Duże, zatroskane oczy przypomniały mi zdjęcie wiszące na lodówce. Mam 3 lata, głowa całkiem sporawa, kołnierzyk pod różowym sweterkiem, te same usta, tylko nos trochę mniejszy, mniej żydowski. Ale ja nie mogłem być tym dzieckiem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;W gardle miałem dym gęsty, niemożliwy do wciągnięcia, jakbym trzymał w ustach płonącą, plastikową butelkę. Wypalony filtr poparzył mnie w usta.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Z wiszących pod szyją słuchawek usłyszałem ‘God, who'd want to be such an asshole?’.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-463231557147465192?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/463231557147465192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=463231557147465192' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/463231557147465192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/463231557147465192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/04/skretkowicz.html' title='Skrętkowicz'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-6-733SB1u7A/TbATR_j8ATI/AAAAAAAAAHw/faRjXJFFO7U/s72-c/Kot.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-799903722480846444</id><published>2011-04-19T14:29:00.008+02:00</published><updated>2011-04-19T23:07:10.418+02:00</updated><title type='text'>Odszranianie oziębiaczy powietrza</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Przeglądałem „Absorbcję na węglu aktywnym”, gdy dostrzegłem, że siedzi obok mnie ze słuchawkami podpiętymi do ściany i słucha Billy Jeana. Rozpoznałem po melodii i białych skarpetkach, które wychodziły mu z buta, gdy prawą piętą kręcił munłoka. Wspólny język złapaliśmy od razu, szturchnąłem go i mrugnąłem porozumiewawczo, powiedziałem, że podoba mi się jego sweter, a on do mnie, że ja też jestem w porządku. Z pochwał przeszliśmy na przekomarzanie, wyśmiałem go, gdy stwierdził, że EC2 stanowi jednoznacznie, że jeżeli równowaga statyczna konstrukcji zależy od nośności jej elementów na skręcanie, to należy przeprowadzić pełne obliczenie na skręcanie zarówno w stanie granicznym nośności jak i użytkowalności. Nie pozostał mi dłużny, ziewał ostentacyjnie, przeciągał się dźwiękiem pękających żeber, gdy próbowałem wytłumaczyć mu, że praca oziębiaczy powietrza nowego urządzenia chłodniczego z okresową zamianą ról wymienników ciepła zawiera podstawowe cykle pracy ziębienia i przełączenia. Sporo przerzucaliśmy się wzorami, ale naprawdę ciężko je zapisać. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Pomilczeliśmy chwilę i powiedziałem, że mam różową szczoteczkę do zębów, ale przynajmniej czyści język i policzki. Pochwaliłem się kalendarzem, z którego można wyrywać kartki, a potem gnieść je i wyrzucać do kosza, a z tyłu są porady lub ciekawostki.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Zamilkłem nagle więc zapytał, co się stało, więc mówię mu, że coś mi ostatnio słowa nie powstają, że jak kiedyś widziałem je w głowie w formie takich białych chmurek, to teraz niebo jest czyste, że jak ja mogę żyć w czasach, w których wyburza się dom Gatsbiego, że kiedyś wysyłaliśmy sobie zdjęcia ścian, żebyśmy mogli patrzeć w nie wspólnie, a teraz to ścianą jesteśmy podzieleni, że przewijam się przez te ręce, tą głowę i te plecy,&amp;nbsp; ale to tylko ręce, głowa i plecy, więc tak naprawdę nie mam znaczenia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;I nagle zniknął, a ja żałowałem, że nie przyszedłem tu pijany.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-799903722480846444?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/799903722480846444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=799903722480846444' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/799903722480846444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/799903722480846444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/04/odszranianie-oziebiaczy-powietrza.html' title='Odszranianie oziębiaczy powietrza'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8767935193037461686</id><published>2011-04-16T23:27:00.002+02:00</published><updated>2011-04-16T23:27:46.134+02:00</updated><title type='text'>Czerwiec</title><content type='html'>I słońce było takie ładne, a ja byłem taki głupi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8767935193037461686?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8767935193037461686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8767935193037461686' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8767935193037461686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8767935193037461686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/04/czerwiec.html' title='Czerwiec'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3081331243640696693</id><published>2011-04-04T22:52:00.003+02:00</published><updated>2011-04-04T23:14:50.872+02:00</updated><title type='text'>Geny</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Matka pyta się mnie czasem, co tam u tej i u tej, a ja jej mówię, że nie wiem. Potem pyta się mnie, co tam u tej i u tej, a ja mówię, że zobaczymy.&lt;br /&gt;Wieczorem ojciec wraca z pracy, ale nie pyta, co tam u tej i u tej, czy jeszcze tej i tamtej, albo co tam u mnie, obok mnie i ze mną, przechodzi obok syna lekko ruszającego ustami, kiedy ten tworzy sobie najcieplejsze odpowiedzi do tych małych rodzinnych dialogów. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3081331243640696693?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3081331243640696693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3081331243640696693' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3081331243640696693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3081331243640696693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/04/geny.html' title='Geny'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-6938719213503967504</id><published>2011-03-30T14:17:00.022+02:00</published><updated>2011-04-02T12:40:34.429+02:00</updated><title type='text'>W oczach masz płonące pola</title><content type='html'>&lt;b&gt;Rozglądam się po twarzach, po ciałach, na wbijane w plecy noże i wzajemne oblizywanie ostrzy.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się, czy byłbym w stanie krzyknąć "dość, kurwa!", ale przecież ja tu nie jestem, żeby ratować świat - wręcz przeciwnie, my ten świat&amp;nbsp; mieliśmy wywrócić do góry nogami. Świat był dla nas, nie my dla świata, nasze wartości miały przyjąć się same, ale wartości już nie ma, wartości wpadły w gówno, za przeproszeniem, w rzygi, idea stała się niezaszczepialna. Już na początku nikt nie zauważył, że pies zdechł zanim ujrzał światło monitora, urodził się bez serca i nawet, gdyby przeżył, potrafiłby tylko żreć i się pieprzyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Mówiliśmy światu "spierdalaj", a teraz świat mówi nam "to wy spierdoliliście".&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie potraficie ze sobą rozmawiać, a czym, jak nie słowem, chcieliście zdobyć ten świat?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wasz świat był planetą bez pokrycia, pragnęliście, żeby wszystko pierdolnęło, bo tak byłoby łatwiej, &lt;b&gt;umrzeć przy wybuchających wulkanach zalewanych przez ogromne fale, trzymać się za ręce przy topniejącym słońcu, z uśmiechem pokazywać palcami spadające bomby&lt;/b&gt;, odejść w momencie, gdy wszyscy myśleli, że cel był szczytny, pobudki szlachetne, a wartości niezaprzeczalne, nienaruszalne i nieprzemijalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ale na głowę spadły wam dekoracje - styropianowe fale, radio puszczające syrenę alarmową, paczka fajerwerków i dwie petardy.&lt;/b&gt; Okazało się, że można jeszcze żyć, można się śmiać, a nawet czasem zapomnieć i poddać się chwili. Ale najgorzej jest w nocy, bo tak bardzo  nienawidzisz wtedy przysłowia, że czas leczy rany, że do wesela się zagoi, nienawidzisz siebie za to,  że zaczynasz czuć się dobrze, nie możesz spojrzeć w lustro, bo przyzwyczajasz się do normalności, a przecież na duszę matki zarzekałeś się, że już nigdy nie będzie, jak kiedyś.&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;K&lt;/b&gt;&lt;b&gt;ońca świata nigdy nie było i to jest waszą największą tragedią.&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-6938719213503967504?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/6938719213503967504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=6938719213503967504' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6938719213503967504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6938719213503967504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/03/w-oczach-masz-ponace-pola.html' title='W oczach masz płonące pola'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8523298923032054411</id><published>2011-03-27T21:43:00.004+02:00</published><updated>2011-03-27T21:52:54.402+02:00</updated><title type='text'>Listy z kodeksów prawnych</title><content type='html'>(...) W niedzielę, dwudziestego siódmego marca siedzimy i pytamy się nawzajem "co teraz?", ze świadomością, że to jak ciągłe zaglądanie do lodówki, w której nic przecież nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mijasz pewne miejsca, słyszysz pewnie słowa i do głowy wpada ci myśl - zupełnie jak po zgaszeniu światła, gdy przed oczami pojawiają ci się wczorajsze sny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8523298923032054411?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8523298923032054411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8523298923032054411' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8523298923032054411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8523298923032054411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/03/listy-z-kodeksow-prawnych.html' title='Listy z kodeksów prawnych'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8765123750814045663</id><published>2011-03-25T00:16:00.002+01:00</published><updated>2011-03-25T00:19:02.720+01:00</updated><title type='text'>Krąg 5</title><content type='html'>Wchodzę na ten blog przynajmniej kilka razy dziennie i sprawdzam, czy napisałem już coś nowego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8765123750814045663?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8765123750814045663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8765123750814045663' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8765123750814045663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8765123750814045663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/03/krag-5.html' title='Krąg 5'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-500602340768696082</id><published>2011-03-11T14:13:00.004+01:00</published><updated>2011-03-11T15:04:58.329+01:00</updated><title type='text'>św. Jan</title><content type='html'>Wycieraczki nie nadążały z odprowadzaniem deszczu, w radio mówili o tsunami na Hawajach i trzęsieniu ziemi w Japonii, a ja uśmiechnąłem się z nadzieją, że właśnie zaczął się koniec świata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-500602340768696082?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/500602340768696082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=500602340768696082' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/500602340768696082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/500602340768696082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/03/sw-jan.html' title='św. Jan'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7185492939128464544</id><published>2011-03-06T13:19:00.004+01:00</published><updated>2011-03-06T15:27:15.932+01:00</updated><title type='text'>Lodołamacz</title><content type='html'>Moja matka czyta teraz książkę bez tytułu, bo sprzedaż wzrośnie, będącą najbardziej typowym romansidłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wielu fabularnych zawirowaniach, odmowach i seksie, na ostatnich stronach, po sakramentalnym 'tak', autorka umieściła PRZEPIS NA CIASTO.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;JEST TO NOWA ERA LITERATURY KOBIECEJ.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Literatura, która w subtelny sposób mówi kobiecie - "No, no, już, już, popłakałaś sobie, opowieść była smutna, ale przecież dobrze się skończyła, spędzisz teraz resztę dnia, myśląc, że dobrze by było, gdyby cię to spotkało, ale teraz RÓB DZIECIOM CIASTO, DZIWKO!"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7185492939128464544?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7185492939128464544/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7185492939128464544' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7185492939128464544'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7185492939128464544'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/03/lodoamacz.html' title='Lodołamacz'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4666542731637180496</id><published>2011-02-27T14:10:00.005+01:00</published><updated>2011-02-28T00:09:53.823+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Umyszł</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-D9vb0DOzUT8/TWpM4SuPx2I/AAAAAAAAAGk/Dctcefg_Nlc/s1600/Umyszl.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh3.googleusercontent.com/-D9vb0DOzUT8/TWpM4SuPx2I/AAAAAAAAAGk/Dctcefg_Nlc/s1600/Umyszl.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałem, że się zacznie. (Musiało się zacząć). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piąty dzień bezsenności, po stu dwudziestu godzinach pełnej świadomości z kilkoma godzinnymi przerwami, gdy miałem dość słuchania MOICH myśli i bycia w MOJEJ głowie, ktoś mnie zawołał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usłyszałem banalne, BOŻE, JAK BANALNE - "Michał".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4666542731637180496?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4666542731637180496/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4666542731637180496' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4666542731637180496'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4666542731637180496'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/umysz.html' title='Umyszł'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-D9vb0DOzUT8/TWpM4SuPx2I/AAAAAAAAAGk/Dctcefg_Nlc/s72-c/Umyszl.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-9124447221796203483</id><published>2011-02-22T00:37:00.008+01:00</published><updated>2011-02-22T01:39:45.374+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Smugi</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4T8ga5EcFr0/TWMBV0bSVjI/AAAAAAAAAFo/l7cBryM1tRs/s1600/Dzieci-ptaki.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-4T8ga5EcFr0/TWMBV0bSVjI/AAAAAAAAAFo/l7cBryM1tRs/s1600/Dzieci-ptaki.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad morzem nasze dziecko umiera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez te wszystkie siniaki od rzucania nim z ręki do ręki, przez to, jak bardzo wyziębiło się od chłodu naszych ciał, przez to, że nie karmisz go już piersią, ale przede wszystkim przez to poczucie braku zainteresowania, które zżera je od środka, które sprawia, że jego mały słodki pępek gnije, że jego małe słodkie rączki wyginają się w jakiejś chorej, bolesnej pozie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porzucone leży w kącie i płacze, stara się płakać, bo otwiera tylko tę swoją paskudnie słodką gębę i próbuje zaskrzeczeć, ale nie wydaje żadnego dźwięku, bo tak naprawdę co nas to kurwa obchodzi. I tak leży w kącie samotne, walczy z nami żałośnie i powoli umiera, ten nasz mały karaluch, ten nasz pieprzony karakan, niechciany bękart, owoc spieprzonej miłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zerkam tam czasem z pogardą, patrzę, jak się wije, zawinięte w mój mały niebieski kocyk w białą kratkę, o którym nigdy Ci nie mówiłem i ja też nic już nie czuję - wkurwia mnie tylko, że nie patrzysz teraz ze mną, jak to małe gówno właśnie zdechło.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-9124447221796203483?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/9124447221796203483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=9124447221796203483' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/9124447221796203483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/9124447221796203483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/smugi.html' title='Smugi'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-4T8ga5EcFr0/TWMBV0bSVjI/AAAAAAAAAFo/l7cBryM1tRs/s72-c/Dzieci-ptaki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4634141031578020342</id><published>2011-02-19T19:31:00.013+01:00</published><updated>2011-02-24T00:00:04.038+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Ale</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;Morze mnie porwało. Morze wciągnęło mnie pod taflę i zmiażdżyło swoim ogromem. Śmiałem się jak dziecko, krzyczałem nasze stare banały i rozmawiałem z mewami. Siedziałem na piasku, że świadomością, że tak powinno być, ale może nie do końca. Morze mnie przygarnęło, zaopiekowało się mną w ten jeden poranek. Myśli trochę jak fale, zmienne i zimne, niespokojne. Tyle już zostało o nim napisane, a ja wciąż mam ochotę pisać więcej. Piasek był mokry i zapadał się pod moimi nogami, chodziłem po lodzie, który zapadał się pod moimi stopami. Morze jest nieskończone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: inherit; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LfJ2XhuiP-4/TWAI5Th8OBI/AAAAAAAAAFI/aFcM6R4wLjo/s1600/Nad-morzem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-LfJ2XhuiP-4/TWAI5Th8OBI/AAAAAAAAAFI/aFcM6R4wLjo/s1600/Nad-morzem.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: inherit;"&gt;W nocy ludzie topią się i wpływają w szczeliny między kamieniami. W nocy są tylko ulice i  zbędnie zapalone światła wystaw, które jakby udają, że w mieście jest życie. Palą się całą noc, zachęcając do rzeczy, których naprawdę nie ma za szybami. Nie pozbędę się porównania z labiryntem, bo gubiłem się co chwilę, i nie poznawałem żadnej uliczki, w którą wszedłem drugi raz. Kroki, potężne i nieskończone, tylko twoje przez całą noc. Przystaję i nasłuchuję, nadaremno, bo poza mną i sklepami nie istnieje nic. Koło czwartej rano słyszę fajerwerki, radośnie chaotyczny dźwięk wybuchającego prochu, patrzę w niebo, pochmurne i ciemne. Może to tylko w mojej głowie, może słyszę tylko, jak moja pamięć pozbywa się wspomnień. Czuję zapach cynamonu.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pyA44MG0XLo/TWALrpNYpvI/AAAAAAAAAFQ/sOQl_BcPmJw/s1600/Cynamonowe.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-pyA44MG0XLo/TWALrpNYpvI/AAAAAAAAAFQ/sOQl_BcPmJw/s1600/Cynamonowe.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4634141031578020342?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4634141031578020342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4634141031578020342' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4634141031578020342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4634141031578020342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/ale.html' title='Ale'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-LfJ2XhuiP-4/TWAI5Th8OBI/AAAAAAAAAFI/aFcM6R4wLjo/s72-c/Nad-morzem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-1150905587937184432</id><published>2011-02-19T19:30:00.005+01:00</published><updated>2011-02-21T09:43:17.320+01:00</updated><title type='text'>Kołobrzeg</title><content type='html'>Tak, cały Kołobrzeg jest w nazwie, gdyby Kołobrzeg nie znajdował się koło brzegu nazywałby się Nudawchuj albo Starzyludzieumierajątuwolniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na plażę w Kołobrzegu nie wejdziesz, bo niewybuchy urwą Ci dłonie lub ręce lub nawet głowę, jednym słowem umrzesz, bo tu morze jest do oglądania zza szyby pensjonatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Średnia wieku mieszkańców Kołobrzegu to 78 lat - licząc z mewami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widziałem raz biegnące dziecko, ale prawdopodobnie było porwane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Kołobrzegu jest jeden klub, nazywa się Underground i ma światła, które sprawiają, że białe rzeczy świecą się na niebiesko. Zbiera się tu młodzieżowa elita miasta, kulturalna śmietanka, w piątek piętnaście osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pod kościołem widziałem trzy nekrologi. Był to zbiór z całego roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne ciepłe miejsce w Kołobrzegu, które nie jest sanatorium to pomieszczenia z bankomatami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O czwartej rano słyszałem fajerwerki, ktoś pewnie skończył 150 lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kołobrzeg nie ma rynku, nie ma nawet jednej głównej ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potrafię podsumować Kołobrzeg jednym zdjęciem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SPkefdus0DE/TWAFDiUbeSI/AAAAAAAAAFE/OuzOSP1rY0c/s1600/Kolobrzeg.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-SPkefdus0DE/TWAFDiUbeSI/AAAAAAAAAFE/OuzOSP1rY0c/s320/Kolobrzeg.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-1150905587937184432?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/1150905587937184432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=1150905587937184432' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1150905587937184432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1150905587937184432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/koobrzeg.html' title='Kołobrzeg'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-SPkefdus0DE/TWAFDiUbeSI/AAAAAAAAAFE/OuzOSP1rY0c/s72-c/Kolobrzeg.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7189134858328918261</id><published>2011-02-17T21:35:00.007+01:00</published><updated>2011-02-17T22:26:52.683+01:00</updated><title type='text'>Ale na co morzu tytuł?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Będzie lecieć mi w głowie, i to chyba pierwszy raz, gdy coś cytuję. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Well, see what you want to see&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;You should see it all&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Well, I want a better place&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;i&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Or just a better way to fall&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Spakowałem się, czyli wziąłem dziennik do ręki. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Ja i moje morze, czyli pojechałem, bo do trzech razy sztuka, jak powiedział poeta.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Albo jakiś wiejski mądrala, NIEWAŻNE.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Przegrałeś, Freud. Ty i Twoje śmieszne teorie, Ty i twój seks z rodzicami.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Plecak będzie trochę mniejszy i nie będę miał odcisków, i nie będzie komu pisać, że samemu to nie to samo.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Tak, mamo, wiem jakie są czasy, tak mamo, wiem, że różni ludzie chodzą po świecie, co, nie, nie wiem jeszcze gdzie, gdzieś nad morze, może Kołobrzeg, nie mamo, Bóg nie pomoże, Boże święty nic nie da.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Obiecuję trochę jodu w portfelu i dwa wdechy bursztynu, albo jakoś tak, nie pamiętam, bo naprawdę mnie to nie obchodziło.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Nie po to nam było morze, żeby zbierać muszelki.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;b&gt;Ja i moja mała spowiedź, ja i mój mały czyściec, ja i mój mały koniec świata.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Prawdopodobnie krzyknę też coś o kochaniu nad morzem, ale to banały, małe i słodkie, urocze i zabawne, ładne i nasze, tylko czemu tak boli.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Naiwnie głupi uśmiech wagabundy.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Dobra, więcej nie mam, na więcej nie starczyło, więcej nie trzeba.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Niedziela albo może wcale, bo mieszkanie pod molo traktowałem całkiem poważnie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7189134858328918261?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7189134858328918261/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7189134858328918261' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7189134858328918261'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7189134858328918261'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/ale-na-co-morzu-tytu.html' title='Ale na co morzu tytuł?'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7428050341142017042</id><published>2011-02-17T13:47:00.005+01:00</published><updated>2011-03-09T15:37:32.645+01:00</updated><title type='text'>Ojciec</title><content type='html'>Nie zauważyliśmy chwili, w której ojciec zdziecinniał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któregoś dnia bał się jechać do fryzjera, ciągnął matkę za rękaw i przyniósł jej moje stare szkolne nożyczki. Wzięliśmy to za pewien rodzaj kryzysu, wybryku starego ekscentryka, który minie z czasem. Nie wiedzieliśmy, że niedługo zacznie moczyć łóżko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zyskałem młodszego brata, który podkradał mi czasem pieniądze i woził do szkoły, melodycznie komentując każdą zaklejoną dziurę w drodze słowem „łatka” i „brrum”.&lt;br /&gt;ŁATKA, ŁATKA, ŁATKA, ŁATKA. BRRRUUM ŁATKKA!&lt;br /&gt;Tato, przestań.&lt;br /&gt;ŁATKA BRUM BRUM, ŁATKA, ŁATKA ŁATKA, O ŁATKA, I TU ŁATKA, ŁATKA ŁATKA.&lt;br /&gt;Tato. &lt;br /&gt;ŁATKA ŁATKA ŁATKA. BRRRUMMM!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem jeździłem autobusem, bo przestał sięgać pedałów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy raz płaczącą matkę zobaczyłem, gdy ojca wyrzucili z pracy, bo na dokumentach zaczął podpisywać się TATA. Gdy próbowałem na nowo nauczyć go podpisu, trzymał długopis całą pięścią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka płakała coraz częściej, ojca nie było w domu przez całe dnie, wracał wieczorami cały w błocie, z porwanymi spodniami. Mówił, że odkrywa, że nie rozumiemy, że wszystko będzie dobrze, mamo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem zaczęły się problemy z chodzeniem - cieszyliśmy się, że przynajmniej jest w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka odeszła, gdy nocami zaczął ssać jej pierś.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7428050341142017042?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7428050341142017042/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7428050341142017042' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7428050341142017042'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7428050341142017042'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/ojciec.html' title='Ojciec'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8214895768402051795</id><published>2011-02-15T23:07:00.005+01:00</published><updated>2011-02-15T23:10:26.716+01:00</updated><title type='text'>Dźwięk, który wydają palce w kontakcie ze ścianą jest tytułem tego tekstu</title><content type='html'>Mur był nieskończony. M. szedł niespokojnie, co chwila obracając się za  siebie. Krew ciekła mu z lewego oka, łaskocząc go w policzek. Idąc,  gładził ręką chropowatą powierzchnię ściany, która delikatnie łaskotała  go w palce. Gdy wyczuwał pod nimi papier, przystawał, chwytał za  odstający róg i ciągnął. Oderwał mały kawałek, który odszedł z kawałkiem cegły. M. drapał i próbował odcinać fragmenty paznokciami. Chodziło tylko o zdjęcie. Starał się nie patrzeć przed siebie, na mur w całości  pokryty fotografiami. Jak na marnej wystawie, jak rozłożone wzdłuż karty z rodzinnego albumu. Mur był nieskończony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Orkiestra przygrywała cichą melodię bez końca, kilka monotonnych tonów, które w jego głowie mogły oznaczać tylko jedno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8214895768402051795?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8214895768402051795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8214895768402051795' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8214895768402051795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8214895768402051795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/dzwiek-ktory-wydaja-palce-w-kontakcie.html' title='Dźwięk, który wydają palce w kontakcie ze ścianą jest tytułem tego tekstu'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-1677958331731601504</id><published>2011-02-10T23:25:00.006+01:00</published><updated>2011-02-11T13:44:52.543+01:00</updated><title type='text'>Dzienniki - jubileuszowe fragmenty</title><content type='html'>str. 198&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;I co z tego, że mogę Ci coś opowiedzieć, skoro nie będzie to nawet setną częścią tego, jak naprawdę to odczułem. A gdybyś przeżyła to ze mną, widziałabyś to zupełnie inaczej, oparte na twoich doświadczeniach i emocjach, więc bylibyśmy tylko dwojgiem ludźmi, stojącymi koło siebie w jednej chwili, ale przeżywającymi to wszystko osobno.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;str. 199&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center" class="MsoNormal" style="text-align: center;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;I tym sposobem dotarłem do strony jubileuszowej, dwusetnej. Czy wiążę z tym NOWYM OKRESEM W MOIM ŻYCIU JAKIEŚ OCZEKIWANIA? I CZY PRZESZŁOŚĆ JEST ZA MNĄ?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;str. 200&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;NIE. &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-n8PhNfh8S5U/TVRlUlfurkI/AAAAAAAAAEQ/6NlWrjZ9diU/s1600/Impreza.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-n8PhNfh8S5U/TVRlUlfurkI/AAAAAAAAAEQ/6NlWrjZ9diU/s1600/Impreza.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-1677958331731601504?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/1677958331731601504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=1677958331731601504' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1677958331731601504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1677958331731601504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/dzienniki-jubileusz.html' title='Dzienniki - jubileuszowe fragmenty'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-n8PhNfh8S5U/TVRlUlfurkI/AAAAAAAAAEQ/6NlWrjZ9diU/s72-c/Impreza.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3244643620187633771</id><published>2011-02-10T14:34:00.003+01:00</published><updated>2011-02-10T14:57:32.045+01:00</updated><title type='text'>Oddycham</title><content type='html'>I śni mi się już tylko stara normalność.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3244643620187633771?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3244643620187633771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3244643620187633771' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3244643620187633771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3244643620187633771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/oddycham.html' title='Oddycham'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4259169429698143834</id><published>2011-02-08T18:46:00.004+01:00</published><updated>2011-02-08T18:52:34.012+01:00</updated><title type='text'>Idzie wiosna – z ulic wyrastają bezdomni</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNoSpacing"&gt;Chodniki pękają, ze szczelin między płytami wychylają się brudne, śmierdzące kubki, które jeszcze przed dojrzeniem krzyczą sobą o pieniądze. Pęknięcie poszerza się i puchnie, kipiąc fekaliami, a nad ulicę wystaje już trzęsący się w błagalnym geście tułów. Pokryte zeschniętym śluzem i warstwą popękanej ziemi ciało wynurza się w konwulsjach i zaczyna zatruwać miasto. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4259169429698143834?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4259169429698143834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4259169429698143834' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4259169429698143834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4259169429698143834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/idzie-wiosna-z-ulic-wyrastaja-bezdomn.html' title='Idzie wiosna – z ulic wyrastają bezdomni'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3333147888820738391</id><published>2011-02-06T02:25:00.009+01:00</published><updated>2011-02-06T11:18:07.376+01:00</updated><title type='text'>Mam czas to poczekam, czyli pączek w maśle</title><content type='html'>Słyszę moje serce, jak bas z budynku ulicę dalej. Głośna, ohydnie mechaniczna rytmika.&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="tab-stops: right 16.0cm;"&gt;&lt;br /&gt;Odruchowo przesuwam pod nosem palcem, sprawdzając, czy znowu nie leci z niego krew.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed oczami ciągle mam mroczki, bo w ten sposób potrafię tłumić omdlenia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;I znowu trzęsą mi się ręce, nie wiem czy to wciąż nerwy, czy już choroba.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="tab-stops: right 16.0cm;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;CZYLI RAJSKIE ŻYCIE I SENS ŻYCIA I ŻYCIE NA GORĄCO I ŻYCIE JAK W MADRYCIE I STO PROCENT ŻYCIA W ŻYCIU I ŻYCIE PEŁNIĄ ŻYCIA I ŻYĆ NIE UMIERAĆ.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3333147888820738391?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3333147888820738391/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3333147888820738391' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3333147888820738391'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3333147888820738391'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/mam-czas-to-poczekam.html' title='Mam czas to poczekam, czyli pączek w maśle'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8883547476925114015</id><published>2011-02-02T02:15:00.002+01:00</published><updated>2011-02-22T01:26:04.645+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Huhuha</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TUiu0dZWCwI/AAAAAAAAAD0/4yQF-tzdCSg/s1600/Sroga-zima.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TUiu0dZWCwI/AAAAAAAAAD0/4yQF-tzdCSg/s1600/Sroga-zima.jpg" /&gt;&amp;nbsp;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&amp;nbsp;"Zima była sroga, wieczorem odmarzły nam rączki".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8883547476925114015?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8883547476925114015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8883547476925114015' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8883547476925114015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8883547476925114015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/02/huhuha.html' title='Huhuha'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TUiu0dZWCwI/AAAAAAAAAD0/4yQF-tzdCSg/s72-c/Sroga-zima.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-5787407921373141225</id><published>2011-01-31T23:28:00.014+01:00</published><updated>2011-02-01T13:52:20.593+01:00</updated><title type='text'>Śniło mi się (szóstego sierpnia dwa lata temu)</title><content type='html'>&amp;nbsp;Zamknąłem oczy.&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Przeglądałem w kiosku garnitury, kiedy jakiś chłopak spytał się sprzedawcy, gdzie może kupić marihuanę. Kazał nam szukać na ulicy. Wróciłem do domu.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Stanąłem pod drzwiami i leniwie wyciągnąłem klucz. Nie mogłem przekręcić zamka, drzwi były już otwarte. Wszedłem do środka, dom był pusty, w salonie stał tylko telewizor i kanapa. Ściany były białe, okna gdzieś zniknęły. Światło było ostre, migotało lekko ale męcząco. Nie zmartwiłem się kradzieżą, wiedziałem przecież, że to tylko sen.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Na kanapie siedział mój znajomy, uśmiechając się zapytałem co tu robi i po co ogląda telewizję, skoro to mój sen. Zaczął się wypierać i krzyczeć, próbował przekonać mnie, że to nie sen, że mnie okradli i nie mam już nic. Jego ruchy były nieludzkie, ręce wykręcały się za głową i drgały, twarz rozmywała się lekko i płaszczyła. Wiedziałem, jaki będzie jego następny ruch, znałem każde następne słowo, działał zgodnie z moimi przewidywaniami. Ciągle mnie przekonywał, wmawiał, że to wszystko dzieje się naprawdę. Oboje wiedzieliśmy, że jest tu dzięki mnie, i jeśli mu nie uwierzę - zniknie. Zacząłem się śmiać i powiedziałem, żeby pokazał mi mnie. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Przeobraził się jak połączenie klatek dwóch zupełnie innych filmów, pstryknęło. Był mną, pomimo różnic czułem, że to ja. Przestraszyłem się, krzyczałem, że to nie mogę być ja. Zaczął mówić, chodzić, zachowywać się bardzo podobnie do mnie, śmiał się głośno i szyderczo,&amp;nbsp; w jego ruchach czuć było nadpobudliwość i trochę szaleństwa. Biegał korytarzem i sunął ręką po ścianie. Wiedziałem, że to ja, ale wstydziłem się, wypierałem się siebie. Podświadomie czułem, że jeśli to ja, to nie chcę taki być. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Oglądaliśmy razem film o apokalipsie, wybuchła bomba atomowa, błysnęło, świat stał się pomarańczowy. Widzę człowieka, którego podmuch wyrzucił w powietrze, kilkaset metrów ponad budynki, nie robiąc mu żadnej krzywdy, widzę jak odzyskuje równowagę i&amp;nbsp; rozkłada ręce - jakby leciał, jakby był ptakiem. Uśmiecha się i mówi &lt;i&gt;„Siła bomby atomowej uczyniła z nas wolnych ludzi”&lt;/i&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Powiedziałem sobie siedzącemu obok, żeby pokazał mi mnie, gdy będę starszy. Zobaczyłem się w telewizorze, wiem, że miałem trzydzieści lat, długie włosy i inne rysy, może po prostu bardziej dojrzałe. Patrzyłem długo, próbując zapamiętać jak najwięcej, chciałem wyczytać z twarzy co mnie czeka, co mam dalej robić. Film jednak rozsypywał się, szumy stawały się coraz większe, obraz gubił kratki, wyglądał jak spalana powoli taśma.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Przyjrzałem się mocniej, ale na ekranie pojawił się człowiek lecący nad miastem. Obraz znów przeskoczył i zobaczyłem siebie w wieku sześćdziesięciu lat. Byłem siwy, byłem stary, byłem zupełnie niepodobny. Dziadek uśmiechnął się i znowu wróciła apokalipsa. Trwało to bardzo długo, człowiek na ekranie ciągle leciał nieruchomo, zacząłem się niecierpliwić i krzyczeć. Bez przerwy chciałem widzieć siebie tak, jak widzą mnie inni ludzie, chciałem wrócić do obrazu trzydziestolatka. Chciałem wiedzieć, co ze mną będzie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Obraz ciął się coraz bardziej, a ja bałem się, że to sen, że przecież kiedyś się obudzę, stracę wszystko, co widziałem, przerażało mnie, że zapomnę przyszłego siebie, że znowu będę zagubiony. Krzyczałem, miałem łzy w oczach, waliłem w telewizor, kazałem mu pokazać mi to wszystko jeszcze raz, mówiłem, że muszę to zobaczyć. Rozpłakałem się. Obraz zniknął.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Mój senny ja siedzący na kanapie powiedział &lt;b&gt;&lt;i&gt;„To jest opowieść o obłędzie"&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Otworzyłem oczy.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-5787407921373141225?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/5787407921373141225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=5787407921373141225' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5787407921373141225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5787407921373141225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/snio-mi-sie.html' title='Śniło mi się (szóstego sierpnia dwa lata temu)'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8225116848602900369</id><published>2011-01-30T00:12:00.015+01:00</published><updated>2011-01-30T10:29:29.631+01:00</updated><title type='text'>Czterdzieści minut poprawiania literówek</title><content type='html'>Przestanę tak pisać, gdy nauczę się, że pisanie po pijanemu już było i się znudziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śniła mi się dziś Czerwona Trawa, którą kupiłem w antykwariacie i maszynopisarz, który chciał ją przepisać, żeby nauczyć się pisać na maszynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy miałem dwa lata, bez przerwy chwytałem dziadka za rękę i bawiłem się jego złotym zegarkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy też taką niebieską, drewnianą łódkę, którą wodowaliśmy, gdy zalewało pola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś straciłem w błocie but, bo tak śmiesznie się zassał. Znalazłem go tydzień później, bo wystawała sznurówka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ojciec wesoło powiedział dziś do matki &lt;i&gt;"Caaałe żyyycie raaazem!".&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I gdy tak siedzimy we dwoje - moja rodzina i ja, z nich wszystkich mówię najmniej, trochę mnie tam nawet nie ma, pomimo głupiej świadomości, że mógłbym przecież mówić najwięcej. Mógłbym mówić przez dwa dni, mógłbym mówić tyle, że wszyscy zdążyliby pójść spać i zjeść śniadanie, a ja bym dalej mówił, bo chciałbym nadrobić te osiemnaście lat. &lt;br /&gt;Opowiedziałbym o wszystkim co przeżyłem, co widziałem, co chcę przeżyć i zobaczyć.&lt;br /&gt;O tym, co chcę zrobić, i czego nie zrobiłbym nigdy. &lt;br /&gt;O tym, że uwielbiam sny za to uczucie, że zawsze wiem, co mam dalej robić. &lt;br /&gt;Mówiłbym o słowach, które mnie bawią, jak &lt;i&gt;pacha&lt;/i&gt; lub &lt;i&gt;fajerwerk&lt;/i&gt;, albo o słowach, których nie znoszę, jak &lt;i&gt;krzaki&lt;/i&gt; czy &lt;i&gt;rzepka&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;Pośmialibyśmy się razem z tego, że istnieje prawo Michała, które mówi, że jeśli stoi koło mnie odkręcona butelka, to na pewno ją przewrócę.&lt;br /&gt;Wytłumaczyłbym, czemu tak dużo mówię do siebie, czemu tak często zaciskam usta i składam kanapki spodami na odwrót. &lt;br /&gt;Albo czemu czasem nie reaguje, gdy ktoś powie coś śmiesznego, mimo, że bardzo mnie to bawi i czemu postanowiłem kiedyś, że będę brzydko pisać. &lt;br /&gt;Na koniec powiedziałbym, że czuję ostatnio, że &lt;i&gt;mam w życiu dwie drogi - drogę leżenia na brzuchu i drogę leżenia na plecach&lt;/i&gt;, albo jak kurewsko się teraz wszystkiego boję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie mówię nic, bo ktoś musi wypić tę wódkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8225116848602900369?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8225116848602900369/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8225116848602900369' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8225116848602900369'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8225116848602900369'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/czterdziesci-minut-poprawiania.html' title='Czterdzieści minut poprawiania literówek'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4804149576909448794</id><published>2011-01-27T00:26:00.014+01:00</published><updated>2011-01-27T20:17:07.344+01:00</updated><title type='text'>Trzecia minuta nieprzytomności</title><content type='html'>Najlepszym momentem w ciągu dnia jest ten, w którym tracę przytomność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku trwało to kilka sekund, teraz liczę ten czas z w pełnych minutach. Staje się to tak częste, że zacząłem mówić "o, znowu!" za każdym razem, gdy &lt;i&gt;czuję utratę kolorów.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słodkie nie-bycie, świadomość, że TY NAPRAWDĘ NIE MASZ KONTROLI i poddajesz się lenistwu swojego ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię zabawne mroczki przed oczami, bo to najzabawniejsza część dnia i ciekawe geometryczne wzorki, bo to najciekawsza część dnia. Siniaków mam mało, bo zazwyczaj ląduję bezpiecznie, a ze schodów schodzę szybko, bo całkiem głupio jest złamać kręgosłup.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uroczy jest sposób mojej ekscytacji, gdy podczas przechodzenia przez ulicę robi się ciemno, a ja po prostu próbuję nie upaść. Uśmiecham się też w momencie, gdy matka pyta się mnie, czy dobrze się czuję, bo blado wyglądam, a ja mówię tylko &lt;i&gt;"da się przeżyć."&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4804149576909448794?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4804149576909448794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4804149576909448794' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4804149576909448794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4804149576909448794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/trzecia-minuta-nieprzytomnosci.html' title='Trzecia minuta nieprzytomności'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-1560491922001875857</id><published>2011-01-24T21:27:00.008+01:00</published><updated>2011-01-26T12:33:37.270+01:00</updated><title type='text'>Droga</title><content type='html'>Moje ruchy są&amp;nbsp; nerwowe i niekontrolowane, potencjalne wszystko ląduje na ścianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę zawiązać buta, za mocno trzęsą mi się ręce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narzucam na siebie szarą bluzę w której nie działa zamek i zakładam kaptur.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzę z domu i przeszywa mnie dreszcz stukotu kamiennych puzzli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę szybko, z mocno zaciśniętymi pięściami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Staję na moście i biorę kilka głębokich wdechów, plując w tafle wody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruszam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="cssButtonOuter"&gt;&lt;div class="cssButtonMiddle"&gt;&lt;div class="cssButtonInner"&gt;Potykam się, popierając się rękoma. Droga błyszczy się odbitym w lodzie księżycem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uśmiecham się pod nosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegnę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Momentalnie owiewa mnie zimne powietrze, uderza w twarz, szumi w uszach i rzęzi w płucach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przymykam oczy, które mglą się i łzawią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegnę coraz szybciej, buty ślizgają się po drodze, tracę prawie każdy krok, nie mam kontroli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu się uśmiecham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się, jak wytrzymałem bez tego sześć miesięcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień spływa mi po czole, wiatr zdmuchuje go ze skroni i trafia mnie w ucho, tydzień spływa po rękach i wsiąka w rękawy, pół roku spływa po plecach, zimne i nieprzyjemne, ale odległe i już zupełnie nie moje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biegnę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mogę oddychać, lód dostał się do mojego ciała i zamroził mi nerwy, serce bije mi dźwiękiem pękającej tafli, ale ja jestem spokojny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż się uśmiecham. &lt;/div&gt;&lt;div class="cssButtonInner"&gt;&lt;br /&gt;Przecież droga nie jest pod górkę, nareszcie widzę, że droga nie jest pod górkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem spokojny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kładę się na śniegu i rozkładam ręce, śmiejąc się do siebie.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-1560491922001875857?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/1560491922001875857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=1560491922001875857' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1560491922001875857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1560491922001875857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/droga.html' title='Droga'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-459419417376624961</id><published>2011-01-20T22:48:00.004+01:00</published><updated>2011-01-20T22:53:47.797+01:00</updated><title type='text'>O "Sam się obsłuż"</title><content type='html'>Gdy kupiłem dziś jogurt pitny waniliowy w maszynie samoobsługowej do płacenia kartą*, po transakcji dostałem od nich nieskładnego maila o treści:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Witaj dziekujemy za transakcję. Zapraszamy ponownie na zakupy do naszego sklepu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Bardzo prosimy o wystawienie komentarza do transakcji. Możesz to uczynic pod adresem:&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem bać się o moją prywatność i czekam na mail o treści &lt;b&gt;"NO JAK SIĘ SRAŁO PO JOGURCIKU?"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*KTÓRE ZAWSZE, NAPRAWDĘ ZAWSZE, OBSŁUGIWANE SĄ PRZEZ KARŁY Z POGARDĄ INSTRUUJĄCE LUDZI JAK SIĘ TEGO UŻYWA I WSPINAJĄCE SIĘ NA NIE JAK DZIECI&amp;nbsp; CYRKOWCÓW NA INDYJSKIE SŁONIE&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-459419417376624961?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/459419417376624961/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=459419417376624961' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/459419417376624961'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/459419417376624961'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/o-sam-sie-obsuz.html' title='O &quot;Sam się obsłuż&quot;'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8355597815450079833</id><published>2011-01-16T00:30:00.003+01:00</published><updated>2011-01-16T10:54:34.010+01:00</updated><title type='text'>Pies na pieniądze</title><content type='html'>Mam trzy euro, pierwsze pieniądze zarobione na pisaniu, boję się, że woda sodowa uderzy mi do głowy, że zacznę się szmacić, pisać rzeczy pochwalne, pod reklamę, że przestanę robić cokolwiek i zacznę wrzucać tu nagie zdjęcia z internetu dla większej popularności, że będę chodził i obrzucał ludzi gównem, krzycząc adres tej strony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy zamierzona przesada jest opłacalna? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogoda jak nad morze, a w lesie wyrosło wrzosowisko, więc boję się, że nagle wyskoczy jakiś pies.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy na nawiązaniach literackich się zarabia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko to tylko mała prowokacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale czy są z tego jakieś pieniądze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Enlarge your penis.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8355597815450079833?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8355597815450079833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8355597815450079833' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8355597815450079833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8355597815450079833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/pies-na-pieniadze.html' title='Pies na pieniądze'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7956293269838514328</id><published>2011-01-11T17:41:00.016+01:00</published><updated>2011-01-20T00:33:30.454+01:00</updated><title type='text'>Pogrubiane pudełeczko głupich oczywistości</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jak masz pudełeczko, co nie? Jak masz dwa  pudełeczka, jedno jest takie niegłupie, nie? Normalne niegłupie  pudełeczko. No ale obok jest to drugie, głupie pudełeczko.&lt;b&gt; I ty jesteś tym głupim.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Im dłużej myślę o Internecie, tym bardziej  postrzegam go jako twór transcendentalny. Człowiek stał się wolną duszą,  atomem krążącym po ziemi z prędkością myśli. Jestem wyzwolony spod ograniczeń własnego ciała. Mogę  być jednocześnie w każdym miejscu, w którym kiedykolwiek stał człowiek, do którego sięgają statki, samoloty, teleskopy.&lt;b&gt; Okolice piątego wymiaru, PERYFERIA  NIESKOŃCZONOŚCI - nieograniczona ilość możliwości w ciągu jednej sekundy.&lt;/b&gt;  Jestem na Times Square, okiem kamery zerkam na ruchliwą ulicę i  przelewających się ludzi, śledząc jednocześnie w drugim oknie wykluwanie  się małego pingwina w stacji badawczej na Antarktydzie, i płaczącą ze  wzruszenia małą foczkę obok.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ale Internet PODPORZĄDKOWUJE, zabiera wolną wolę, niszczy kreatywność i chęć działania.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;BO  DLACZEGO MAM TWORZYĆ, SKORO LEŻĄC W ŁÓŻKU MOGĘ PRZEZ TYDZIEŃ PATRZEĆ  NA ROSJĘ Z DZIOBU KOLEJKI TRANSSYBERYJSKIEJ Z PODŁOŻONYM DO TEGO MININAL  TECHNO?&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Z Internetu niepłynnie przechodzę do  sztuki, do czasów, kiedy można wmówić człowiekowi, że kwadrat nie jest  kwadratem, tylko czymś zupełnie innym, może nie kołem, ale np. sceną biblijną. Gówno w puszce już przeszło, więc dlaczego nie kwadraty, ciągi  liczbowe lub malowanie słoniem, czy piersiami? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Czekam  tylko niecierpliwie, aż ktoś wejdzie na wystawę kwadratów, stanie,  pomyśli, i w głowie zakiełkuje mu myśl, tak radośnie oczywista, że  będzie miał ochotę ją krzyczeć. I będzie to robił.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Będzie krzyczał&lt;b&gt; „HEJ, PRZECIEŻ TO JEST ŻAŁOSNE! ALE SERIO, JAKIEŚ POJEBANE".&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;I nagle wszyscy wrócą do starego dobrego malowania kurwa ludzi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Każde  pokolenie w historii miało w zanadrzu wielkie, wzniosłe wydarzenie,  wokół którego mogło kręcić się ich życie. Inspiracja, PUNKT DO KTÓREGO  MOŻNA SIĘ ODNIEŚĆ, co można poprzeć lub zupełnie odrzucić. &lt;b&gt;IDEE.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;My  kręcimy się wokół tego, że nie mamy wokół czego się kręcić, sami  próbujemy tworzyć takie sytuację, egzaltujemy się drobnicą, ochłapami,  dorabiamy sens, wzniosłość do wydarzeń, o których sami zapominamy  tydzień później. Szukamy wydarzenia, które pokaże nam, że nasze  pokolenie miało jakikolwiek sens i wpływ na historię.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Chcemy gestów, czynów wielkich i  znaczących, aktów zupełnego poświęcenia czegoś lub kogoś. Chcemy poczucia, że obok nas jest też coś, o czym warto pisać, malować, tworzyć.&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;I nie mówię tu o bezmyślnym  uwielbieniu, o ślepym poświęceniu, mówię o sprawie, o rzeczy, wokół  której warto się zebrać, o inspiracji, potrzebie, sensie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7956293269838514328?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7956293269838514328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7956293269838514328' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7956293269838514328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7956293269838514328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/pogrubiane-pudeeczko-gupich.html' title='Pogrubiane pudełeczko głupich oczywistości'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-468938986596837755</id><published>2011-01-08T22:43:00.021+01:00</published><updated>2011-01-09T20:37:42.555+01:00</updated><title type='text'>O reklamach, które się właśnie pojawiły,  nowy adres, nowy wygląd, i w ogóle organizacja</title><content type='html'>Nowa skóra, nowy rok czy coś w ten DESEŃ. Jest mrocznie, jest czarno, jest nowocześnie, jest młodzieżowo. Może zostanę informatykiem-grafikiem?&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;Albo - gdybym czas zmarnowany na tę zabawę przeznaczył na pisanie, może w końcu napisałbym coś dobrego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idziemy za modą i technologią, JEST TWARZKSIĄŻKA, (ale nie ma 'lubię to!', nie umiem, przesada), MOŻNA POĆWIERKAĆ, BUZZNĄĆ A NAWET WYSŁAĆ NA MAILA, JA JEBIE, nie znajdziesz tego w zwykłej książce, znajdziesz tylko smród papieru, starości i pieprzonego zacofania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Pojawiły się też guziczki TAK lub NIE&lt;/b&gt;, które są proste do kliknięcia, a gdy się juz to zrobi, wydają dźwięki i MOŻNA WYGRAĆ NAGRODY. Guziki te będą mnie pewnie dobijać, bijącym z nim negatywizmem, lub internetowym skurwysyństwem, lub brakiem reakcji zupełnym. Co prawda są jakieś głupie i się resetują?, ale LUBIMY BAJERY I BŁYSKOTKI.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Technologia zapisała mi stary szablon, więc w ramach sentymentu BĘDĘ DO NIEGO WRACAŁ ÓSMEGO STYCZNIA KAŻDEGO ROKU. (Zapomnę).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Jest i nowa, jak jej tam, DOMENA. &lt;/b&gt;Fancy-pancy, ładnie to wygląda, więc od dziś, przez jakieś dwa lata:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.z-a-do-b.pl/"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;http://www.z-a-do-b.pl/&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Działa tylko z www. na przedzie, nie wiem czemu, bo tak i już - więc: http://www.z-a-do-b.pl/, nie http:/z-a-do-b.pl/&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są też reklamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"SPRZEDAŁEŚ SIĘ CHUJU, REKLAMY CHUJU REKLAMY, A TAKI Z CIEBIE OUTSIDER NIBY, CHUJU, OUTSIDER Z REKLAMĄ NA CZOLE TY CHUJU. IDEE SZLAG TRAFIŁ, CHUJU!"&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W regulaminie było: NIE REKLAMUJ REKLAM, ale cóż poradzę, że dla paru groszy zjadłbym własne gówno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie byłem wcześniakiem. Nie jestem dzieckiem z biednej rodziny, którego jedynym posiłkiem dziennie jest talerz zupy ze szkolnej stołówki. Nie mieszkam w afrykańskiej wiosce, która nie ma dostępu do wody pitnej. Nie jestem bity ani molestowany, nigdy nie zostałem zgwałcony, nie uległem poparzeniom, nie mam raka, HIV, AIDS, HIV z AIDS, żółtaczki, białaczki, słyszę, widzę, chodzę i mam całkiem sprawny mózg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale lubię zapach pieniędzy, i że można nimi kupować rzeczy - więc musicie kliknąć w reklamę po prawej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Może za pół roku uzbieram na lizaka).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popieprzyłem, wracamy do rzeczywistości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-468938986596837755?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/468938986596837755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=468938986596837755' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/468938986596837755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/468938986596837755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/o-reklamach-ktore-sie-wasnie-pojawiy.html' title='O reklamach, które się właśnie pojawiły,  nowy adres, nowy wygląd, i w ogóle organizacja'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3859597930580272383</id><published>2011-01-07T16:54:00.001+01:00</published><updated>2011-01-07T16:54:33.345+01:00</updated><title type='text'>Ja Tajga</title><content type='html'>Zamieniam kapelusz na wełniany płatok, zamieniam trampki na plecione postoły - wagabunda staje się klikuszą.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3859597930580272383?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3859597930580272383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3859597930580272383' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3859597930580272383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3859597930580272383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/ja-tajga.html' title='Ja Tajga'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-707622075401437809</id><published>2011-01-02T13:53:00.004+01:00</published><updated>2011-01-02T20:06:51.545+01:00</updated><title type='text'>20011</title><content type='html'>&amp;nbsp;Zjedliśmy z podłogi nasze własne wymioty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja rozmawiam ze sobą coraz więcej, bo inaczej moja krtań zaczęłaby zanikać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstałem rano i myłem zęby palcem, zastanawiając się tylko, jak głupie jest mycie zębów palcem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy rok, nowe myśli - już nie pieprzymy, Michał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-707622075401437809?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/707622075401437809/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=707622075401437809' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/707622075401437809'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/707622075401437809'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2011/01/20011.html' title='20011'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-9069359127536197246</id><published>2010-12-24T22:54:00.010+01:00</published><updated>2011-02-22T14:29:23.603+01:00</updated><title type='text'>Wigilia Narodzin Chrystusa Pana - wer. cenz.</title><content type='html'>Na Gwiazdkę budzisz się przy światłach choinki z własnymi rzygowinami za zębami, zagryzając to czekoladą, jedyną rzeczą, którą przyniósł Ci Mikołaj i dziękujesz Jezusowi, że został ci tylko tydzień życia.&lt;br /&gt;Nie ma za co, odpowiada ci powieszona za jedną nogę, fluorescencyjna figurka, bujająca się radośnie na swym plastikowym krzyżu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-9069359127536197246?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/9069359127536197246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=9069359127536197246' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/9069359127536197246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/9069359127536197246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/12/wigilia-narodzin-chrystusa-pana.html' title='Wigilia Narodzin Chrystusa Pana - wer. cenz.'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2761740010602457173</id><published>2010-12-23T05:21:00.009+01:00</published><updated>2010-12-23T11:32:29.938+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Pomyje</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLT9GdZRuI/AAAAAAAAAC4/wxBFnSdl1mY/s1600/Idziesz.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLT9GdZRuI/AAAAAAAAAC4/wxBFnSdl1mY/s1600/Idziesz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mgła rozwiewała nam włosy i wywracała parasole na drugą stronę. Wślizgiwała nam się do uszu i upijała ostatnie trzeźwe myśli. Nasze  kroki były senne i powolne, chodziliśmy w niej jak w miodzie, własne ciała odczuwaliśmy, jak gdyby wyszły z wody, zapominając o swojej lądowej masie. Brodziliśmy w męczącej konsystencji.&lt;br /&gt;Chciałem złapać Cię za rękę, odtrąciłaś ją,&amp;nbsp; a mgła, widocznie wrażliwa na nasze uczucia, zagęściła się w tym miejscu, zostawiając w powietrzu mazistą, białą smugę.&lt;br /&gt;Zatrzymałaś się. Wiem co myślisz, nie możemy już iść tą samą drogą. Z  trudem odwróciłem głowę, mgła stała się żywiczna, zaczęła krępować mi  usta i wpływać do gardła. Krążyła mi już w żyłach, wyrzeczywistniała mnie. Byłaś już daleko,  widziałem Cię jak przez mydlane pomyje, jak zarys, plamę, marny silłet. &lt;br /&gt;- Idziesz? - Zdążyłem zapytać, potem była biel.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2761740010602457173?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2761740010602457173/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2761740010602457173' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2761740010602457173'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2761740010602457173'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/12/pomyje.html' title='Pomyje'/><author><name>Mendewesz</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09997306624667198778</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TQOPVFHa9cI/AAAAAAAACmw/qrL9qjzWlk0/s1600/Z-A-do-B.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLT9GdZRuI/AAAAAAAAAC4/wxBFnSdl1mY/s72-c/Idziesz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-1573936145225985872</id><published>2010-12-11T15:48:00.019+01:00</published><updated>2010-12-23T05:32:10.981+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>Sam, Z Wizgiem W Uszach, Kroczyłem Za Horyzontem, Aż Ten Przestał Być Mi Bliski</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLQP_ssBAI/AAAAAAAAACw/85i84uSn0z4/s1600/Sam-Z-Wizgiem.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLQP_ssBAI/AAAAAAAAACw/85i84uSn0z4/s1600/Sam-Z-Wizgiem.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podążałem Za Śladami, Które Urwały Się, Wzbudzając We Mnie Zaniepokojenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ruszyłem Jednak Dalej, Stawiając Pierwsze Kroki Na Nieznanym&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze Wspomnieniami Topniejącymi Jak Śnieg Pod Ciężarem Moich Stóp&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-1573936145225985872?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/1573936145225985872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=1573936145225985872' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1573936145225985872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1573936145225985872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/12/sam-z-wizgiem-w-uszach-kroczyem-za.html' title='Sam, Z Wizgiem W Uszach, Kroczyłem Za Horyzontem, Aż Ten Przestał Być Mi Bliski'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLQP_ssBAI/AAAAAAAAACw/85i84uSn0z4/s72-c/Sam-Z-Wizgiem.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-1420722106269920516</id><published>2010-11-28T19:05:00.012+01:00</published><updated>2010-12-23T05:31:08.331+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='fotografia'/><title type='text'>221</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLQQJ6G5YI/AAAAAAAAAC0/crkRIVxKXnw/s1600/221.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLQQJ6G5YI/AAAAAAAAAC0/crkRIVxKXnw/s1600/221.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostry, pomarańczowy kolor padał mu na twarz przytuloną do szyby.&lt;br /&gt;Parapet był niewygodny i zimny, ale siedząc na łóżku nie mógłby obserwować.&lt;br /&gt;Nie myślał - przeżywał miejski brzask.&lt;br /&gt;Telefon od dłuższego czasu bezsensownie wibrował mu wokół nóg, a pokój nie mógł zdecydować się, w jakim jest kolorze.&lt;br /&gt;Wszystkie światła zaczęły przygasać, zatrzęsły się lekko i urwały, spadając na ziemie jak małe szklane kulki, tocząc się w stronę studzienek kanalizacyjnych.&lt;br /&gt;Zapadła ciemność, a wyglądanie przez okno straciło sens - samochodów nie dało się już przeżywać, a myślenie, dlaczego telefon wciąż dzwoni, było zbyt męczące.&lt;br /&gt;- Blaa blaa blaa - powiedział wolno, wiercąc się i oglądając to wszystko z lekką irytacją - wyraźnym znudzeniem toczącą się historią&lt;br /&gt;Złapał się za włosy, szarpnął mocno, rozpadając się w tysiące białych strzępów z dźwiękiem rwanej kartki papieru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;albo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złapał się za włosy, szarpnął mocno, i z dźwiękiem rwanej kartki papieru rozpadł się na tysiące białych strzępów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-size: 78%; font-style: italic;"&gt;Kraków, Cracovia, drugie piętro&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-1420722106269920516?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/1420722106269920516/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=1420722106269920516' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1420722106269920516'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1420722106269920516'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/11/221.html' title='221'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_t4evPvJAlsw/TRLQQJ6G5YI/AAAAAAAAAC0/crkRIVxKXnw/s72-c/221.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4519638984706171364</id><published>2010-11-23T20:45:00.006+01:00</published><updated>2010-12-12T15:59:15.321+01:00</updated><title type='text'>Upadek Żartu Socjologicznego</title><content type='html'>- Nie rzuciłeś socjologicznym żartem od jakiegoś roku.&lt;br /&gt;- PO PROSTU DAWNO NIE WIDZIAŁEM ŻADNEGO CZŁOWIEKA.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4519638984706171364?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4519638984706171364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4519638984706171364' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4519638984706171364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4519638984706171364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/11/upadek-zartu-socjologicznego.html' title='Upadek Żartu Socjologicznego'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3706665245903309179</id><published>2010-11-14T17:05:00.000+01:00</published><updated>2010-11-14T17:06:04.224+01:00</updated><title type='text'>Rem</title><content type='html'>Pamiętam, że kiedyś było normalnie, a może nie było, a może nie pamiętam?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3706665245903309179?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3706665245903309179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3706665245903309179' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3706665245903309179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3706665245903309179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/11/rem.html' title='Rem'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-6730473053932463883</id><published>2010-11-08T22:42:00.002+01:00</published><updated>2010-11-08T22:55:40.558+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nie czuję już zgniłych jabłek i nie pociągam już za ten sznurek i nie wbijam już palców w Twoją stopę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-6730473053932463883?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/6730473053932463883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=6730473053932463883' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6730473053932463883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6730473053932463883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/11/nie-czuje-juz-zgniych-jabek-i-nie.html' title=''/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4452306542971696540</id><published>2010-11-04T22:27:00.004+01:00</published><updated>2010-11-14T16:18:04.467+01:00</updated><title type='text'>Kwietnia drugi '10</title><content type='html'>Siedzieli we trójkę, on, ona i półmrok, na lewym torze przy przejeździe kolejowym na samym końcu świata. Albo całkiem niedaleko, zależy jak na to spojrzeć. Nie rozmawiali ze sobą - być może powiedzieli sobie już wszystko, może nie mieli sobie co powiedzieć ale oni wiedzieli, że po prostu nie muszą nic mówić. Stwierdziła potem, że ma wrażenie, że wszystko stoi, że są w środku jakiegoś obrazu, że czas ich nie obowiązuje, że są ostatnimi ludźmi na ziemi, że nareszcie mogą robić co chcą. To był ten moment, że gdyby wstali, mogliby podbić świat. Nie wstali, ale&lt;span class="c4"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4452306542971696540?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4452306542971696540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4452306542971696540' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4452306542971696540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4452306542971696540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/11/drugi-kwietnia-10.html' title='Kwietnia drugi &apos;10'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2484974830870186780</id><published>2010-11-04T22:22:00.000+01:00</published><updated>2010-11-04T22:22:00.844+01:00</updated><title type='text'>19/09/09 - "Bardzo dobre"  - M. Jezus</title><content type='html'>Kichnąłem kichnięciem, które w ciągu dwóch sekund wyraziło wszystko, co chciałem wykrzyczeć. Był w nim zawarty każdy mój problem, każda rzecz którą chciałbym zmienić, zostało w nim opowiedziane każde moje niepowodzenie. Gdyby ktokolwiek usłyszał sposób w jaki kichnąłem zapewne rozpłakałby się. Było to najsmutniejsze kichnięcie na świecie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2484974830870186780?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2484974830870186780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2484974830870186780' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2484974830870186780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2484974830870186780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/11/190909-bardzo-dobre-m-jezus.html' title='19/09/09 - &quot;Bardzo dobre&quot;  - M. Jezus'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-6832735227913009033</id><published>2010-11-04T22:12:00.001+01:00</published><updated>2011-02-02T14:53:25.135+01:00</updated><title type='text'>Podgrzewana podłoga</title><content type='html'>Zamykam się w łazience i siedzę przy wannie z moimi myślami, a wychodząc spuszczam wodę, udając, że ROBIŁEM COŚ KONSTRUKTYWNEGO.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-6832735227913009033?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/6832735227913009033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=6832735227913009033' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6832735227913009033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6832735227913009033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/08/podgrzewana-podloga.html' title='Podgrzewana podłoga'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2848174114948114371</id><published>2010-11-04T22:00:00.000+01:00</published><updated>2010-11-04T22:25:28.433+01:00</updated><title type='text'>Judeserwitol</title><content type='html'>I nie biorę już narkotyków - po nich moje serce oddaję się w moje ręce, z całą świadomością kiczowatości tej sceny na deskach naszego teatru.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2848174114948114371?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2848174114948114371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2848174114948114371' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2848174114948114371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2848174114948114371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/11/judeserwitol.html' title='Judeserwitol'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-6008874697704810050</id><published>2010-11-01T00:46:00.014+01:00</published><updated>2010-11-24T20:10:24.104+01:00</updated><title type='text'>Szalonego surrealisty nowego świata początek</title><content type='html'>Eli, Eli lama sabachthani, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pisane ścianą na kredce, żeby zacząć odwrotnie, i już na początku pozbyć się pozorów - nie popełnić tego samego błędu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznie się od krzyku umierających roślin - od zapachu łamanych widelców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłem tam, stałem na głowie śmiejąc się z Ciebie, z Tobą, krwią nieobecny, bo cała była w mojej głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukałem sensu w trawie, znalazłem tylko Twoje zdjęcie, które rzuciłem tu przed tygodniem, trochę już napuchłe deszczem i wyblakłe słońcem, więc zobaczmy jak krople spadają do nieba, nasycając od nowa kolory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I choćbym na rękach ciemną chodził doliną, zawsze będą trochę więcej Twoje i trochę mniej moje, bo tak miało być, i na początku stała się światłość, ale nie tym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu mam je w oczach - ciesząc się, że trafiła w moją głowę dawka tego hormonu o śmiesznej nazwie - bo ostatnio wszystko rozpatruję pod względem reakcji chemicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widelce znów pachną w ten sposób, sztućce płaczą przy mnie, a najgorsze są noże, bo wchodzą jak w masło, rozumiesz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Objąłem 'to' drzewo, pierwsze z brzegu, bo nigdy nie miałem tego specjalnego, i czekałem aż spadną wszystkie liście, ale po piętnastu minutach wróciłem do domu, bo, pamiętasz, pożegnania zawsze są do dupy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak bardzo chciałbym dotknąć Cię palcem i na Twoim brzuchu położyć dwa małe kamienie, które krążyłyby potem jak dwie planety wokół naszych głów splecionych w tym śmiesznym tańcu kubków smakowych - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jak nowego świata początek.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-6008874697704810050?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/6008874697704810050/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=6008874697704810050' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6008874697704810050'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6008874697704810050'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/11/szalonego-surrealisty-nowego-swiata.html' title='Szalonego surrealisty nowego świata początek'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2798952192672552242</id><published>2010-10-30T22:06:00.014+02:00</published><updated>2011-02-02T14:39:59.038+01:00</updated><title type='text'>Cmentarz (halloween)</title><content type='html'>Furtka była zamknięta, a ja szarpiąc się z nią zrobiłem tak dużo hałasu, że moja głowa instynktownie się podkurczyła, jakby uchylała się nadchodzącym strzałom. Obszedłem mur wkoło, znajdując miejsce bez krzaków, które pewnie wbiłyby mi się w tyłek. Zeskoczyłem w dół, omal nie stawiając nogi na grób jakiegoś dziecka. Usiadłem przy drzwiach, opierając się ramieniem o drewniany krzyż. To dobre miejsce. Odgłos otwieranej puszki nigdy nie wydał mi się tak głośny. Spojrzałem w górę, gwiazdy są nudne.&lt;br /&gt;Wszystkie myśli, jak wrzątek, kipiały we mnie, jednak nie w zależności od temperatury, tylko od ciszy. Cisza była idealna. Cisza była &lt;span style="font-style: italic;"&gt;grobowa&lt;/span&gt;. Czy wspomniałem już, że siedzę przy kościele? Z małym, dziecięcym cmentarzykiem?&lt;br /&gt;Wziąłem pierwszy łyk, zastanawiając się, jak głupie jest to, co robię.&lt;br /&gt;- Widok zniczy dziwnie wpływa na ludzi, huh? - Nie dziwi mnie już, że mówię coś do siebie nie zdając sobie z tego sprawy. W takich momentach pojawia się zupełnie irracjonalna chęć, żeby podnieść głowę do góry i zacząć z Nim rozmawiać.&lt;br /&gt;- Nie lubisz mnie teraz, co nie? Nie dziwię Ci się, niezły ze mnie wrzód na dupie.&lt;br /&gt;Wziąłem kolejny łyk i uśmiechnąłem się z "hm".&lt;br /&gt;- Sądziłem, że jak tu przyjdę to coś wymyślę, wpadnie mi do głowy jakieś rozwiązanie, uznałem, że przyjście tutaj będzie już zupełnym dnem, a od dna zawsze można się odbić. Cóż, nie dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[tutaj pojawia się jakiś wątek metaforyczny, być może też rozmowa z samym Bogiem, pewnie pod postacią starca albo małej dziewczynki, pełne oświecenie bohatera i rozwiązanie, które było blisko, a mimo wszystko sam by go nie znalazł, bo wymowa jest taka, że jest tylko człowiekiem - jak to podczas rozmów z Bogiem]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;[albo i nie]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posiedziałem tak jeszcze chwilę, bez słowa i myśli.&lt;br /&gt;- Za was.&lt;br /&gt;Podniosłem puszkę, spojrzałem na groby i wziąłem ostatni łyk piwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2798952192672552242?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2798952192672552242/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2798952192672552242' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2798952192672552242'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2798952192672552242'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/10/cmentarz-halloween.html' title='Cmentarz (halloween)'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3274277418990494301</id><published>2010-10-28T20:06:00.000+02:00</published><updated>2010-10-28T20:07:02.713+02:00</updated><title type='text'>Decyzje</title><content type='html'>Jedyna poważna decyzja, jaką podjąłem w tym tygodniu, to ta, którą z trzech pozostałych mi paczek czipsów zjem najpierw.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3274277418990494301?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3274277418990494301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3274277418990494301' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3274277418990494301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3274277418990494301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/10/decyzje.html' title='Decyzje'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7255011899372313279</id><published>2010-10-25T23:27:00.004+02:00</published><updated>2010-11-01T01:08:35.739+01:00</updated><title type='text'>Wof</title><content type='html'>Nie mam już myśli, nie postrzegam, nie przeczuwam, nie analizuję, nie interpretuję, nie wyciągam wniosków z zachowań moich i  innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z momentem, gdy poczułem się jak pies, który, mimo,  że ciągle bity, wraca do swojego właściciela  z podkulonym ogonem, wyrzygałem się i wiedziałem,  że mam dość. Uciekłem. Żywię się resztkami, które znajduję na śmietniku, i czasem gonię jakieś bezpańskie koty. Wyczuwam Cię od czasu do czasu, od razu chcę podejść, przytulić się, zamerdać ogonem  i podać Ci łapę, ale im bliżej jestem, im zapach staje się intensywniejszy, tym  bardziej się boję, klepną mi uszy, ogon sam się podkula, robi mi się duszno, a ja uciekam, marząc o tym, żeby ta ucieczka miała sens, żeby nie była ucieczką od wspomnień i uczuć - chciałbym,  żeby gonił mnie hycel.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7255011899372313279?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7255011899372313279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7255011899372313279' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7255011899372313279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7255011899372313279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/10/wof.html' title='Wof'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4967123801386690574</id><published>2010-10-24T16:37:00.000+02:00</published><updated>2010-10-24T16:45:50.546+02:00</updated><title type='text'>Mięsizm</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:trackmoves/&gt;   &lt;w:trackformatting/&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:donotpromoteqf/&gt;   &lt;w:lidthemeother&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:lidthemeasian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:lidthemecomplexscript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;    &lt;w:splitpgbreakandparamark/&gt;    &lt;w:dontvertaligncellwithsp/&gt;    &lt;w:dontbreakconstrainedforcedtables/&gt;    &lt;w:dontvertalignintxbx/&gt;    &lt;w:word11kerningpairs/&gt;    &lt;w:cachedcolbalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;   &lt;m:mathpr&gt;    &lt;m:mathfont val="Cambria Math"&gt;    &lt;m:brkbin val="before"&gt;    &lt;m:brkbinsub val="&amp;#45;-"&gt;    &lt;m:smallfrac val="off"&gt;    &lt;m:dispdef/&gt;    &lt;m:lmargin val="0"&gt;    &lt;m:rmargin val="0"&gt;    &lt;m:defjc val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent val="1440"&gt;    &lt;m:intlim val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim val="undOvr"&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" defunhidewhenused="true" defsemihidden="true" defqformat="false" defpriority="99" latentstylecount="267"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="0" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Normal"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="heading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="9" qformat="true" name="heading 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 7"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 8"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" name="toc 9"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="35" qformat="true" name="caption"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="10" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" name="Default Paragraph Font"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="11" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtitle"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="22" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Strong"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="20" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="59" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Table Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Placeholder Text"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="1" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="No Spacing"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" unhidewhenused="false" name="Revision"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="34" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="List Paragraph"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="29" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="30" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Quote"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 1"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 2"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 3"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 4"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 5"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="60" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="61" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="62" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Light Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="63" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="64" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Shading 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="65" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="66" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium List 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="67" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 1 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="68" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 2 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="69" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Medium Grid 3 Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="70" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Dark List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="71" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Shading Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="72" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful List Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="73" semihidden="false" unhidewhenused="false" name="Colorful Grid Accent 6"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="19" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="21" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Emphasis"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="31" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Subtle Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="32" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Intense Reference"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="33" semihidden="false" unhidewhenused="false" qformat="true" name="Book Title"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="37" name="Bibliography"&gt;   &lt;w:lsdexception locked="false" priority="39" qformat="true" name="TOC Heading"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-priority:99;  mso-style-qformat:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin-top:0cm;  mso-para-margin-right:0cm;  mso-para-margin-bottom:10.0pt;  mso-para-margin-left:0cm;  line-height:115%;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:11.0pt;  font-family:"Calibri","sans-serif";  mso-ascii-font-family:Calibri;  mso-ascii-theme-font:minor-latin;  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-theme-font:minor-fareast;  mso-hansi-font-family:Calibri;  mso-hansi-theme-font:minor-latin;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jesteśmy tylko mięsem, bakteriami, których jedynym celem jest dalsze szerzenie się we wszechświat, dopóki starczy nam miejsca, dopóki nie wyżremy, nie zabijemy, nie zniszczymy wszystkiego, dopóki świat nie znajdzie na nas antidotum.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Uczucia wyższe nie istnieją - miłość, przyjaźń, zaufanie - słowa wymyślone w krótkich przebłyskach naszej prawdziwej świadomości, tak krótkich, że zdążyliśmy je tylko zapisać i zapamiętać, a teraz służą nam do usprawiedliwienia tego, co kieruje nami naprawdę.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Przetrwanie i pociąg fizyczny, przekazywanie najbardziej potrzebnych do przetrwania genów dalej, przed nic nieznaczącą śmiercią - podstawowe instynkty, którymi świat kieruje się od zawsze.&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;Nie możemy wyprzeć się naszego człowieczeństwa, czy raczej - zupełnego zezwierzęcenia.&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal"&gt;Jesteśmy okresem przejściowym - nieudaną mutacją. Być może za moją świadomość odpowiada jeden malutki gen - genik, który natychmiast uległ regresowi, a mnie, nas, zostawił ze strzępkiem prawdziwości, na tyle kalekim i nieznaczącym, że nie potrafimy walczyć z instynktami, a na świecie liczy się tylko znalezienie kogoś, kogo fizyczne geny mają największą szansę na przetrwanie - kogoś, kto mógłby najszybciej biegać, najdalej rzucić kamieniem albo ma najlepiej przystosowaną do porodu macice. Nasza świadomość to ewolucyjna pomyłka, która zniknie za parę milionów lat, bo nie jest nam potrzebna do przetrwania. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal"&gt;I zniknie ten strzępek, który tak bardzo utrudnia mi życie, który powoduje, że tak bardzo się męczę, bo wiem, że Twój mózg uważa, że mam za duży nos i zbyt krzaczaste brwi, a Ty nie potrafisz zwalczyć tego instynktu, który mówi Ci podświadomie, że właśnie to jest najważniejsze.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4967123801386690574?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4967123801386690574/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4967123801386690574' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4967123801386690574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4967123801386690574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/10/miesizm.html' title='Mięsizm'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-6526596593485975312</id><published>2010-10-16T12:27:00.000+02:00</published><updated>2010-10-16T12:27:13.876+02:00</updated><title type='text'>Mendewesze</title><content type='html'>Witaj, Wegetacjo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie spróbujesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Bla bla bla".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie czuję się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pachnie w mieście pieczonymi ziemniakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duszno mi w duszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie będzie takim samym - wagabundą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tylko tramwaj widział, jak płakałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-6526596593485975312?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6526596593485975312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6526596593485975312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/10/mendewesze.html' title='Mendewesze'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-6503455662821188923</id><published>2010-08-21T22:55:00.002+02:00</published><updated>2010-08-21T22:55:37.912+02:00</updated><title type='text'>Nigdy więcej nic więcej.</title><content type='html'>Popatrz na mnie i wyparujmy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-6503455662821188923?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/6503455662821188923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=6503455662821188923' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6503455662821188923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6503455662821188923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/08/nigdy-wiecej-nic-wiecej.html' title='Nigdy więcej nic więcej.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-5284222377354307519</id><published>2010-08-15T03:16:00.001+02:00</published><updated>2010-08-15T03:18:02.727+02:00</updated><title type='text'>Luźna myśl #1</title><content type='html'>Mam dowód i kartę kredytową, czy widziałem już wszystko?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-5284222377354307519?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/5284222377354307519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=5284222377354307519' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5284222377354307519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5284222377354307519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/08/luzna-mysl-1.html' title='Luźna myśl #1'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-1989703106236868195</id><published>2010-08-09T01:06:00.006+02:00</published><updated>2011-02-02T14:06:00.231+01:00</updated><title type='text'>Niewieczór.</title><content type='html'>Obudziłem się pierwszy, było chyba koło dziesiątej, dokładnie nie wiem, wnoszę to po kubkach stojących uchem na prawo. Krótkie, oględne spojrzenie zamieniło się w dokładną analizę powierzchni, struktury i geometrii, z gronem fachowców wokół i specjalistycznym sprzętem. Uśmiechała się przez sen, zawsze w podobny, naiwny wręcz sposób, jak dziecko, które nie może się powstrzymać bo właśnie zrobiło coś głupiego. Włosy w zupełnym chaosie dzieliły Jej twarz na tylko oczy i tylko usta, ukrywając nos i pyzate policzki, dzieląc mój świat na lewą i prawą stronę. Podniosłem się niezgrabnie z łóżka, starając się Jej nie obudzić, ale "tylko się przeciągnęła", mamrocząc coś przez sen o astronautach. Zszedłem na dół, witając się po kolei z każdym kolejnym stopniem. Lustro w łazience było bezużyteczne, bo któregoś dnia zaczęło pokazywać wszystko od tyłu, więc myłem zęby licząc pieprzyki na plecach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem na górę, było chyba koło dziewiątej, dokładnie nie wiem, wnoszę to po pijanym zegarku wiszącym na ścianie (czasem cofał albo mu się cofało). Wsunąłem nogę w poszewkę, (spaliśmy w poszewce, żeby nie zjadły nas potwory), potem drugą, tułów i tak dalej. Leżałem tak dłuższy czas, trzynaście oddechów, kiedy zaczęła się przebudzać. Zamknąłem szybko oczy ale nie mogłem powstrzymać naiwnego uśmiechu. Miałem wrażenie, że na mnie patrzyła, nie mogę mieć pewności bo udawałem, że śpię, Podniosła się z łóżka, zgrabnie, i zeszła na dół, witając się ze stopniami (całowały jej stopy). Myła zęby, licząc pewnie pieprzyki na plecach. Wiem, chociaż jej tego nie mówiłem, że z tyłu ma ich jakieś trzydzieści, licząc nawet te małe, a z przodu jakieś dwadzieścia, sześć na samych piersiach, dwadzieścia jeden licząc TAMTEN.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po siedemdziesięciu trzech oddechach wróciła na górę i wsunęła się w poszewkę. Trzy pijane okrążenia zegara później odgrywaliśmy nasz poranny teatr, sztukę tylko dla nas, powolne przebudzanie się, dzień dobry, i scenę finałową, czyli pocałunek  po spaniu, jak w tym filmie z tamtym aktorem i tą taką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie rozmawialiśmy o kulisach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-1989703106236868195?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/1989703106236868195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=1989703106236868195' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1989703106236868195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/1989703106236868195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/08/obudziem-sie-pierwszy-byo-chyba-koo.html' title='Niewieczór.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7743098025135943834</id><published>2010-07-17T17:25:00.005+02:00</published><updated>2010-07-17T17:44:12.164+02:00</updated><title type='text'>85mm</title><content type='html'>Nie pamiętał kiedy zaczął gnić. Któregoś dnia po prostu odpadła mu ręka. Nie szukał przyczyny - znał ją doskonale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekał na to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choroby, zakażenia, infekcje, to nie był ten rodzaj gnicia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gnił przez siebie, gnił, bo chciał zgnić. Samobójstwo, najdłuższe, najgorsze z możliwych, powolne rozpadanie się, utrata siebie kawałek po kawałku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I gdy leżał na podłodze, patrząc na luźno leżący rękaw, postanowił, że pomoże sam sobie, że czekanie nie będzie wystarczającą karą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczął od stopy, mocno pociągnął, nie sądził, że pójdzie aż tak łatwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzucił ją w okolice okna, żałując trochę, że właściwie nie boli, że nie czuję tego tak, jak pragnął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złapał się za kolano i szarpnął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym razem ból był przeszywający, zwinął się jak kociątko pragnące ogrzać samo siebie i posapał przez kilka minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma odwrotu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wcisnął palce pod żebra i pociągnął.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy słyszałeś kiedyś dźwięk rwanej kamizelki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miał już siły, ale był szczęśliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doczołgał się do kąta i powoli zamknął oczy, a jego świadomość znikała na zawsze w tempie rozpadania się jego mózgu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7743098025135943834?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7743098025135943834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7743098025135943834' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7743098025135943834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7743098025135943834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/07/85mm.html' title='85mm'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-748441162387925579</id><published>2010-07-16T16:25:00.000+02:00</published><updated>2010-07-16T16:26:06.731+02:00</updated><title type='text'>Pojebało.</title><content type='html'>Szedł wolno, miarownie ocierając butem o but. Chodził tak zawsze, tak, że z napisów na wewnętrznej stronie butów zostało tylko ORT i SPO. Patrząc na oba na raz można domyślić się, jak brzmiało całe słowo. Powiedzmy, że padał deszcz, wręcz lało, a on biegł. Była też noc, było ciemno, był wieczór. Lampy oświetlały go pomarańczowym światłem a krople deszczu, widoczne tylko wtedy gdy przelatywały w jej pobliżu chłostały go po twarzy, trzymając jego umysł w trzeźwości. Grzmiało? Niee. Trzeźwość też jest raczej umowna bo wracał właśnie do domu, był pijany, wypił parę piw siedząc na boisku piłkarskim. Jednym słowem zrobił to, co powinien zrobić każdy mężczyzna, gdy dowie się, że jest niechciany. W deszcz przynajmniej nie latają komary - pomyślał i natychmiast wrócił do myślenia o wielu sprawach.&lt;br /&gt;I jak już myślał, to naprawdę o wielu sprawach. Właściwie to wiadomo, że myślał o jednej, po prostu udawał, że myśli o czymś innym, żeby się czymś zająć. Bo tak naprawdę myślał&lt;br /&gt;- CZY TE BUTY NIE SĄ ZA CIASNE?&lt;br /&gt;I jednak zagrzmiało, właśnie wtedy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-748441162387925579?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/748441162387925579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=748441162387925579' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/748441162387925579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/748441162387925579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/07/pojebao.html' title='Pojebało.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4119522665391230257</id><published>2010-07-15T19:57:00.010+02:00</published><updated>2010-07-15T20:28:44.308+02:00</updated><title type='text'>Moya</title><content type='html'>0:10&lt;br /&gt;- Nuudzi mnie zawsze ten początek ale jest zbyt zajebisty, żeby go przewinąć.&lt;br /&gt;0:20&lt;br /&gt;- O czym to w ogóle?&lt;br /&gt;- O czym tylko chcesz.&lt;br /&gt;0:25&lt;br /&gt;- Burczy mi tak czasem w brzuchu.&lt;br /&gt;0:45&lt;br /&gt;- Chyba mam dreszcze.&lt;br /&gt;2:00&lt;br /&gt;(kompletna cisza)&lt;br /&gt;2:37&lt;br /&gt;- Za mocno mi się już z Tobą kojarzy.&lt;br /&gt;- No i dobrze.&lt;br /&gt;3:42&lt;br /&gt;- Gitara!&lt;br /&gt;4:05&lt;br /&gt;- Wyobrażasz to sobie na żywo?&lt;br /&gt;4:50&lt;br /&gt;- Zaraz walnie!&lt;br /&gt;- Jeeeszczee.&lt;br /&gt;4:58&lt;br /&gt;- Już!&lt;br /&gt;5:06&lt;br /&gt;(zaczyna udawać perkusistę, waląc rękami o kolana)&lt;br /&gt;- Głupiś?&lt;br /&gt;5:44&lt;br /&gt;- Chciałabym to włączyć, zakryć się poduszkami i tak leżeć żeby nikt mnie nie znalazł.&lt;br /&gt;6:33&lt;br /&gt;- Mam za dużo skojarzeń teraz, żeby powiedzieć o czym jest.&lt;br /&gt;6:51&lt;br /&gt;- Chciałbym to słyszeć jakbym umarł.&lt;br /&gt;7:46&lt;br /&gt;- Pierdolnięcie!&lt;br /&gt;7:55&lt;br /&gt;(słychać jakby mruczenie)&lt;br /&gt;8:09&lt;br /&gt;- Bolą mnie już ręcę.&lt;br /&gt;- To przestań stukać, debilu.&lt;br /&gt;8:27&lt;br /&gt;- Ojaaaa!&lt;br /&gt;- Ojaaaa!&lt;br /&gt;9:11&lt;br /&gt;- Nie lubię jak tu cichnie, zawsze się boję, że już się kończy.&lt;br /&gt;9:18&lt;br /&gt;- Ale nie!&lt;br /&gt;9:41&lt;br /&gt;- Jak jej słucham sam nie jest taka fajna.&lt;br /&gt;10:11&lt;br /&gt;- Gdzieś w tym momencie mogłabym zasypiać.&lt;br /&gt;10:51 -Juuuż koniec?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;- Jeszcze raz?&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4119522665391230257?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4119522665391230257/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4119522665391230257' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4119522665391230257'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4119522665391230257'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/07/moya.html' title='Moya'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8458936798540528606</id><published>2010-06-21T23:12:00.003+02:00</published><updated>2010-06-21T23:14:20.680+02:00</updated><title type='text'>Ja.</title><content type='html'>To takie banalne, stać między dwoma wszechświatami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8458936798540528606?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8458936798540528606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8458936798540528606' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8458936798540528606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8458936798540528606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/06/ja.html' title='Ja.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4721900470964748589</id><published>2010-05-28T19:29:00.005+02:00</published><updated>2011-02-02T03:34:20.152+01:00</updated><title type='text'>Ja, pięćdziesięciolatek i wiatr.</title><content type='html'>Miejsce było niezwykłe, przynajmniej dla niego. Zewsząd trawa - najmocniej składająca się z trawy trawa świata, definicja idealnej rośliny. Otoczony drzewami (zawsze chciał znać ich gatunki aby lepiej o nich pisać), których liście przy silnym wietrze wyglądały jak łuski drewnianej ryby świecącej w wodzie każdym odcieniem zieleni. Całe to miejsce było zapadnięte w ziemi, jakby chciało schować się przed oczami ludzi albo przeciwnie, czekało na odnalezienie.&lt;br /&gt;Jego myśli były grubym pięćdziesięciolatkiem przełączającym kanały na satelicie, który nie może zdecydować się co oglądać. Programy były różne, żaden jednak nie mógł przykuć jego uwagi na dłużej.&lt;br /&gt;Telenowela o nastolatku, który nigdy nie czuł się tak zagubiony, film fabularny produkcji radzieckiej traktujący o bombach atomowych, sitcom, przy którym czasem nawet się uśmiechnął, program teologiczny "Ja i mój Pan" (a może to był program o psach, nie był pewny), oraz pornos.&lt;br /&gt;Potrząsnął głową wyrzucając myśl o telewizorze z głowy, a kulkę która wypadła mu z ucha podniósł i rzucił na stok kulek - myśli bezużytecznych.&lt;br /&gt;Zdrętwiał, jednak ostatnie co teraz chciał to wstać. Wracanie w kierunku domu kojarzy mu się z samotnością, taką, której teraz by nie wytrzymał.&lt;br /&gt;Nie miał już o czym myśleć. Wstał i ruszył powoli, żeby spędzić tutaj chociaż trochę więcej czasu.&lt;br /&gt;A wiatr był z nim.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4721900470964748589?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4721900470964748589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4721900470964748589' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4721900470964748589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4721900470964748589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/05/ja-piecidziesieciolatek-i-wiatr.html' title='Ja, pięćdziesięciolatek i wiatr.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4810575460758992106</id><published>2010-05-22T22:46:00.009+02:00</published><updated>2010-05-22T23:45:08.748+02:00</updated><title type='text'>Dla powodzian.</title><content type='html'>- Nie chcę mi się iść jutro do szkoły.&lt;br /&gt;- Możesz udawać jakąś chorobę.&lt;br /&gt;- Jaką?&lt;br /&gt;- Odrę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest dość SUCHO, jestem jakby WOREK Z PIASKIEM, bo wena ze mnie SPŁYNĘŁA. Brakuje mi uczucia, że robi mi się MOKRO od napisania czegoś. Właściwie to ZASCHŁO mi w mózgu, czekam na metaforyczny orzeźwiający DESZCZYK, aż ZALEJE mnie MORZE pomysłów, aż PĘKNĄ WAŁY TAMUJĄCE moją wyobraźnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo UTOPIĘ się w RZECE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem niedorzeczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to tyle bo moja twórczość umarła, a ja nie mogę się na niczym skupić. Powrót w wakacje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4810575460758992106?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4810575460758992106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4810575460758992106' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4810575460758992106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4810575460758992106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/05/dla-powodzian.html' title='Dla powodzian.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-5121423215019919768</id><published>2010-05-04T21:00:00.001+02:00</published><updated>2011-06-03T11:15:51.309+02:00</updated><title type='text'>18</title><content type='html'>Puzzle  się zgubiły, misie wypłowiały. pół armii nie żyje, resoraki nie mają już kół.&lt;br /&gt;Nie ma się gdzie schować, baba-jaga nie patrzy, nie zmieszczę się już pod stół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze z A do B jestem na Ą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moją listę rzeczy, które muszę zrobić w ciągu roku spalę zakopię porwę i przeżuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kostka brukowa JEST jedną z wielu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam 18 lat, blogi to błahostki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pieniądze są lepsze od życzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A sobie życzę więcej dedykacji na przedmiotach niededykowanych (mi).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mogę się przyzwyczaić do noszenia dowodu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego pożegnania zawsze są do dupy?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-5121423215019919768?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/5121423215019919768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=5121423215019919768' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5121423215019919768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5121423215019919768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/05/18.html' title='18'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8332038804209894523</id><published>2010-04-18T00:08:00.004+02:00</published><updated>2010-04-18T00:52:31.157+02:00</updated><title type='text'>Żaloba.</title><content type='html'>Nie chce mi się pisać&lt;br /&gt;o prezydencie.&lt;br /&gt;w ogóle.&lt;br /&gt;stoję na zakręcie.&lt;br /&gt;poleruję kulę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka w radiu jakaś taka lepsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani za młoda, żeby to pamiętać, ale kiedyś, to od flag było czerwono. A dziś flagi z Chin, w barwach Monako.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Promocja ze sklepu, trzy flagi w cenie dwóch, żebyś mógł dwie powiesić za oknem, a jedną podcierać dupę po żałobie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8332038804209894523?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8332038804209894523/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8332038804209894523' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8332038804209894523'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8332038804209894523'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/04/zaloba.html' title='Żaloba.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2591603766441022259</id><published>2010-04-02T22:37:00.007+02:00</published><updated>2010-04-02T22:49:24.393+02:00</updated><title type='text'>Poświęć moją lodówkę.</title><content type='html'>Grupa ludzi, jakaś setka, gdzie jeden z nich ma specjalne prawa (nadane mu przez paczkę żelków), stoi zawsze najwyżej  i nosi pstrokaty strój ze złotymi cekinami. Ogólnie chodzi o to, że zbierają się na jakiejś górce i polewają oranżadą swoje lodówki, przywiezione na ozdobionych wcześniej taczkach, i idą do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głupota, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wyobraź sobie, że chrześcijanie robią to samo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2591603766441022259?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2591603766441022259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2591603766441022259' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2591603766441022259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2591603766441022259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/04/poswiec-moja-lodowke.html' title='Poświęć moją lodówkę.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8921925621829761002</id><published>2010-03-27T22:46:00.009+01:00</published><updated>2010-03-28T12:55:41.578+02:00</updated><title type='text'>Stopy.</title><content type='html'>Słońce niemal zniknęło za krzywą linią anten, dachówek i kominów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-  Nigdy nie wiedziałaś, o co mi chodzi.&lt;br /&gt;- Co?&lt;br /&gt;Siedzenie ze stopami w  powietrzu nie dawało już tej frajdy, co kiedyś.&lt;br /&gt;Nie wiedziałem, co  powiedzieć. Właściwie nigdy nie chciałem poruszyć tego tematu.&lt;br /&gt;- Nie  masz czasem wrażenia, że nie o to nam chodziło?&lt;br /&gt;Moje stopy skuliły  się do wewnątrz.&lt;br /&gt;- Na razie mam wrażenie, że nie wiem, o co ci  chodzi.&lt;br /&gt;- Że zachłysnęliśmy się sobą, stwarzając w sobie przekonanie,  że to jest to?&lt;br /&gt;Jej nogi straciły całą swoją beztroskę.&lt;br /&gt;- A nie  jest?&lt;br /&gt;Siedzieliśmy tak przez chwilę, obserwowanie słupa wysokiego  napięcia wydało mi się fascynujące.&lt;br /&gt;- Fascynujący ten słup, co? -  Rzuciła trochę od niechcenia.&lt;br /&gt;Czy to właśnie nie tego mam dość, że  tak często wie o czym myślę, ale nie rozumie nic więcej?&lt;br /&gt;Moje stopy  poczuły wyjątkową chęć zabrania mnie stąd.&lt;br /&gt;- Chciałabym wiedzieć, co  ci siedzi w głowie.&lt;br /&gt;- Robaki.&lt;br /&gt;- Wyjątkowo paskudne.&lt;br /&gt;-  Wiedziałaś, że tak będzie.&lt;br /&gt;- Nie pomyślałam o tym nawet raz.&lt;br /&gt;-  Cholera.&lt;br /&gt;Zazwyczaj trafiałem.&lt;br /&gt;- Nie trafiłeś. - Jej stopa otarła  się zaczepnie o moją.&lt;br /&gt;Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy, wciąż nie  mogłem oderwać od niego wzroku.&lt;br /&gt;- Nawet patrzenie na słup kiedyś ci  się znudzi.&lt;br /&gt;Miała rację, to był najnudniejszy słup jaki kiedykolwiek  widziałem. Gdyby kilka słupów zebrało się kiedyś na popołudniowej  herbacie, ten zostałby uznany za wyjątkowego nudziarza i gbura.&lt;br /&gt;Uśmiechnąłem  się do siebie myśląc o tym wszystkim.&lt;br /&gt;Nie zdziwiło jej to,  przyzwyczaiła się.&lt;br /&gt;Wstałem niepewnie, zdrętwiały mi stopy.&lt;br /&gt;-  Lepiej będzie jak nic nie powiem, co?&lt;br /&gt;Tym razem zrozumiała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słońce  zniknęło za krzywą linią anten, dachówek i kominów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8921925621829761002?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8921925621829761002/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8921925621829761002' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8921925621829761002'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8921925621829761002'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/03/stopy.html' title='Stopy.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8070199434738731784</id><published>2010-03-18T19:02:00.004+01:00</published><updated>2010-03-18T19:17:03.828+01:00</updated><title type='text'>Lubię o losie,</title><content type='html'>- Nie rozmawiam z Tobą, Tramwaju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8070199434738731784?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8070199434738731784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8070199434738731784' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8070199434738731784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8070199434738731784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/03/lubie-o-losie.html' title='Lubię o losie,'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7360984716437170005</id><published>2010-03-11T23:13:00.006+01:00</published><updated>2010-03-11T23:40:59.649+01:00</updated><title type='text'>Piszę w dziewiątej osobiej osobie (rozpisanie pomaga)</title><content type='html'>Pisał o tym, jak jego bohater pisał, że jego bohater pisał, że pisanie bez sensu sprawia mu niemal taką frajdę, jak osobie piszącej o osobie, która pisze o osobie, która go w tym momencie opisuje. Czyli mi. Gdy mój bohater, piszący o piszącym piszącym o piszącym o frajdzie z pisania, zdał sobie sprawę, jak nieprzyjemnie będzie się to czytać, zaczął pisać tak, żeby piszący o piszącym piszącym o pisaniu, wymazał postać piszącego piszącego o piszącym piszącym o satysfakcji, innymi słowy, napisał, że nie istnieje. I zostałem ja, piszący o piszącym o niczym i ty, marnujący dwie lub więcej minut swojego życia. Cholera.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7360984716437170005?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7360984716437170005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7360984716437170005' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7360984716437170005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7360984716437170005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/03/pisze-w-dziewiatej-osobiej-osobie.html' title='Piszę w dziewiątej osobiej osobie (rozpisanie pomaga)'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3261637684270230818</id><published>2010-03-11T23:01:00.007+01:00</published><updated>2010-03-12T00:06:57.161+01:00</updated><title type='text'>Teraz, póki piszę.</title><content type='html'>Z każdą literką odczuwał ulgę, jakby każdy klik gumki znajdującej się pod plastikowym kwadratem był małą spowiedzią do osoby, której rady zawsze są pomocne. Każde zgięcie palców to poczucie bycia lepszym człowiekiem, jakby każdy dotyk oznaczał jednego uratowanego szczeniaka. Każda spacja pomiędzy słowem to świadomość robienia czegoś trwałego, jakby całość wreszcie nabierała sensu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3261637684270230818?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3261637684270230818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3261637684270230818' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3261637684270230818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3261637684270230818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/03/teraz-poki-pisze.html' title='Teraz, póki piszę.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-594461259611578229</id><published>2010-03-11T22:44:00.005+01:00</published><updated>2010-03-11T23:11:24.939+01:00</updated><title type='text'>Chemia.</title><content type='html'>Siedział na łóżku mając humor, który określał, nie określał, ale chciałby określać go jakoś pomysłowo. Siedząc z humorem nieokreślonym, próbował go chociaż zdefiniować. Mieszanina nastrojów jednorodna, (bo w końcu jesteśmy chemią i reakcją). Tak, że nie zdajesz sobie sprawy, jaki jest właściwie twój stosunek do świata - czuł zupełną samotność, brak emocjonalnego przywiązania do innego, uczucie "mi się nie uda" i inne rzeczy, których nie mógł wyrzucić z głowy, przy okazji będąc niebywale wesołym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-594461259611578229?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/594461259611578229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=594461259611578229' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/594461259611578229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/594461259611578229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/03/chemia.html' title='Chemia.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-412704557840534783</id><published>2010-03-11T22:39:00.006+01:00</published><updated>2010-03-11T23:05:10.729+01:00</updated><title type='text'>Powrotnie, przewrotnie.</title><content type='html'>Argumentem potwierdzającą Boskie skurwysyństwo jest fakt, że rzecz, której szukamy, odnajdzie się tylko w przypadku szukania innej rzeczy albo w momencie, gdy rzecz szukana dawno nie jest nam potrzebna/dawno o niej zapomnieliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A także fakt, że ludzie są stworzeni tak, że nie są zdolni do wspólnego funkcjonowania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-412704557840534783?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/412704557840534783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=412704557840534783' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/412704557840534783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/412704557840534783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/03/powrotnie-przewrotnie.html' title='Powrotnie, przewrotnie.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4516662864551449009</id><published>2010-02-03T02:42:00.009+01:00</published><updated>2011-02-02T03:10:52.287+01:00</updated><title type='text'>O cholera.</title><content type='html'>Nie umarłem, ale było blisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stary ja kontra nowy ja w starciu ostatecznym, co mogę nazwać okresem, który widzę jak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;masz przed sobą pole, tylko pole, za sobą masz białą przestrzeń, więc nie pozostaje Ci nic innego jak  iść nim. Niebo jest bezchmurne, wiatr nie istnieje, a Ty zwracasz uwagę tylko na ślady stóp odbite na trawie tak zielonej, że stanowi jej definicję. I to właśnie te ślady prawie Cię (w domyśle mnie) zabiły. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odzyskałem kawałek siebie (może kciuk) ale nie wiem jak teraz będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wyszło z tego tyle, że na nowo m&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ej, ten blog nie jest o tym.&lt;br /&gt;- Cholera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Typowy mężczyzna w typowym długim płaszczu szedł typową ciemną uliczką, w typowo deszczową pogodę, mając na głowie typowe problemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno, dawno temu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedział przy stole, gnąc kartkę papieru tak długo, aż zrobiła się miękka jak chusteczka higieniczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie wiedział, kiedy nadejdzie koniec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Houston, mamy problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4516662864551449009?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4516662864551449009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4516662864551449009' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4516662864551449009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4516662864551449009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/02/o-cholera.html' title='O cholera.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4246667180047097169</id><published>2010-01-20T19:24:00.000+01:00</published><updated>2010-01-20T19:25:00.226+01:00</updated><title type='text'>,</title><content type='html'>Chciałem, żeby te schody ciągnęły się w nieskończoność.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4246667180047097169?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4246667180047097169/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4246667180047097169' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4246667180047097169'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4246667180047097169'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/01/blog-post.html' title=','/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7963281239680387695</id><published>2010-01-06T00:37:00.000+01:00</published><updated>2010-01-06T06:44:27.296+01:00</updated><title type='text'>Pierwsze.</title><content type='html'>Kocham ten stan, wrażenie, że poza przenoszeniem gór mogę postawić je na wierzchołku - w idealnej równowadze. Moment, w którym przez chwilę wszystko jest proste, ograniczenia nie istnieją, a mój umysł obejmuje Świat w większej perspektywie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczucie porównywalne do miłości, (może) lepsze, bo w żaden sposób nieograniczające. Wrażenie swoistego uskrzydlenia, upojenia adrenaliną wpompowaną w serce z siłą rozrywającą klatkę piersiową. Moment, w którym motylki ze strachu wracają do postaci larwy, i w swoich podgniłych już kokonach czekają, aż reakcja chemiczna wpływająca na mój mózg zobojętni się pod naporem Ciebie, dając im szansę ponownego gryzienia mnie w żołądek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7963281239680387695?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7963281239680387695/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7963281239680387695' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7963281239680387695'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7963281239680387695'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2010/01/pierwsze.html' title='Pierwsze.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-736154888913024539</id><published>2009-12-31T03:37:00.001+01:00</published><updated>2010-01-03T14:09:25.172+01:00</updated><title type='text'>Bestio, stój spokojnie.</title><content type='html'>- Napisz coś wesołego!&lt;br /&gt;- Nie umiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może jednak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczęśliwi nie piszą dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może jednak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam słabych punktów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może jednak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem niczym nie zainteresowany do czasu najbliższego kryzysu emocjonalnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem głupcem dlatego, że za dużo myślę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(O, ironio!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój umysł jest chaosem bitwy dwóch nieodróżniających się stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia nieba, kwiatów, drzew i robaków znudziły mi się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podszedłem z nią do stolika, przy którym stało tylko jedno Krzesło. Zapytałem kobiety obok, czy mogę wziąć jedno, bo przecież nie siedzi na wszystkich czterech.&lt;br /&gt;- Przykro mi, czekam na kogoś.&lt;br /&gt;Wziąłem Krzesło z Drugiego Końca Sali, a cały wieczór minąłby spokojnie, gdyby nie fakt, że Kobieta z Czterema Krzesłami ciągle była sama. Z tymi Czterema Krzesłami. Ona i Cztery Krzesła, z czego używane było jedno. Cały wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zbieraliśmy się do wyjścia, ona wciąż była sama. Pies Ogrodnika z Czterema Krzesłami, siedzący ciągle na tylko jednym Krześle.&lt;br /&gt;- Mogłaś mi dać to krzesło - rzuciłem zasuwając za sobą To Przyniesione w Trudach z Końca Sali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Damski płacz połączył się z trzaskiem zamykanych przeze mnie drzwi, w taki sposób, że ledwo go usłyszałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez ładu i składu bo znudził mi się ład i skład.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja - Bóg 1:0&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przydałby się ktoś mówiący "Jesteś tylko człowiekiem."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jesteś mięsem."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;Jest wesoło?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-736154888913024539?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/736154888913024539/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=736154888913024539' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/736154888913024539'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/736154888913024539'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/12/bestio-stoj-spokojnie.html' title='Bestio, stój spokojnie.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8130046290161026655</id><published>2009-12-20T23:37:00.004+01:00</published><updated>2009-12-20T23:46:36.654+01:00</updated><title type='text'>6 707 000 000 + 2?</title><content type='html'>Ten moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że nie masz na co narzekać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szedł ulicą nie myśląc tym razem o krokach, o spadaniu, o rytmie, o czymkolwiek. Właściwie, to nawet nie szedł. Właściwie, to nawet go tam nie było. &lt;br /&gt;Był gdzie indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8130046290161026655?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8130046290161026655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8130046290161026655' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8130046290161026655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8130046290161026655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/12/6-707-000-000-2.html' title='6 707 000 000 + 2?'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2431066086072063777</id><published>2009-12-13T18:18:00.016+01:00</published><updated>2009-12-14T21:44:31.059+01:00</updated><title type='text'>O nocy, czyli miał dość dnia, postanowił uciec w noc.</title><content type='html'>Mówiąc, "spacer w nocy dobrze mi zrobi", uznał, że spacer w nocy dobrze Mu zrobi. Ubrał się więc i przeszedł przez próg. A przecież przejście przez próg jest najtrudniejsze, różnica temperatur często powodowała u Niego natychmiastowy powrót do domu. Ale nie tym razem, bo w czasie gdy zwykle zdjął już buty mówiąc "pierdolę", tym razem szedł już ulicą, a Jego uwagę natychmiast przykuła rzecz, której normalnie nie zauważał. Zafascynował Go odgłos Jego kroków, które będąc jedynym dźwiękiem jaki słyszał, stały dla Niego Rytmem. Rytmem, który narzucił wszystkim i wszystkiemu, i nikt inny nie miał prawa go zmienić. Jego Rytm stworzony dla przyporządkowania sobie Całego Mrocznego Świata(jak zwykł nazywać w nocy swoją ulicę). Żeby dźwięk był bardziej klarowny starał się stawiać kroki tak, żeby nogawki spodni o siebie nie szurały, co musiało wyglądać dość śmieszne, bo poruszał się trochę jak kaczka. Kaczka narzucająca Rytm Całemu Mrocznemu Światu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nikt Go nie widział, przecież w nocy najlepsze jest to, że wszystko wokół Ciebie znika. Istnieje tylko świat najbliższy Tobie (Mroczny), czyli grunt pod stopami, latarnie i zalążki domów. Nic więcej, nic, co mogłoby rozproszyć Twoją uwagę, odgonić Myśl, która może odmienić Twoje życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc i szukając Myśli, która może odmienić Jego życie usłyszał za sobą kroki, które starały się wyrównać z Jego krokami. Przyspieszył, kroki za nim również. Słyszał rytm (pisany małą literą), rytm, który wcale Mu się nie podobał, był to rytm narzucony, taki, który zburzył Jego Porządek i odgonił Myśl, która mogła odmienić Jego życie. Ale nie bał się, przecież jest mężczyzną. Mężczyzną chodzącym samemu w nocy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narzucającym Rytm. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do czasu, aż nie usłyszał znajomego głosu, krzyczącego "Hej, poczekaj, gdzie tak pędzisz?", wtedy zaczął uciekać, bo ludzi, których znał bał się jak diabli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2431066086072063777?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2431066086072063777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2431066086072063777' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2431066086072063777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2431066086072063777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/12/o-nocy.html' title='O nocy, czyli miał dość dnia, postanowił uciec w noc.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4510896781336038406</id><published>2009-12-05T01:29:00.004+01:00</published><updated>2009-12-05T16:50:47.691+01:00</updated><title type='text'>Włoska Agencja Kosmiczna</title><content type='html'>Skończyła się naiwność, nie powiem już "a nie mówiłem*", skończył się płacz, nie powiem już "będzie dobrze**", skończyłem się ja, nie powiem już "przepraszam***", skończyły się pączki, nie powiem już, że, kurwa, "tęsknie****". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*(zawsze tak mówiłem)&lt;br /&gt;**(nigdy tak nie mówiłem)&lt;br /&gt;***(powiedziałem tak raz)&lt;br /&gt;****(chciałbym tak powiedzieć)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafił szlag poetyckość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4510896781336038406?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4510896781336038406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4510896781336038406' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4510896781336038406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4510896781336038406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/12/woska-agencja-kosmiczna.html' title='Włoska Agencja Kosmiczna'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4155249315000801274</id><published>2009-12-02T04:37:00.003+01:00</published><updated>2011-02-01T18:36:06.567+01:00</updated><title type='text'>O spadaniu.</title><content type='html'>Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie? Ja spadałem już tak długo, że zacząłem odczuwać znużenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowy strach, ciekawość, to wszystko zniknęło, pozostawiając mnie sam na sam z monotonią lotu i kilkoma pytaniami:&lt;br /&gt;Dlaczego spadam? Kiedy spadnę? Czy ja umarłem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brawo, twoje życie było tak nudne, że nawet gdy umarłeś nic się nie dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy tak wygląda życie wieczne? Bo w niebie jestem zdecydowanie. To wszystko jest zdecydowanie zbyt dosłowne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po jakimś czasie nawet rozmowy z samym sobą i witanie się z mijanymi chmurami przestały mnie bawić. A były to jedyne rozrywki,  jakie sobie wymyśliłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kpiłem teraz z każdego człowieka, który kiedykolwiek marzył o lataniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nudno, co?&lt;/span&gt; - Kobiecy głos przerwał mi wsłuchiwanie się w monotonny świst powietrza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spadała w taki sposób, że włosy zasłaniały jej twarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kim jesteś?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Spadochronem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- Słucham?&lt;br /&gt;Uśmiechnęła się i skierowała głowę w dół.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Zobaczysz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie? Ja się nie obudziłem i spadałem już tak długo, że zacząłem odczuwać znużenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początkowy strach, ciekawość, to wszystko zniknęło, pozostawiając mnie sam na sam z monotonią lotu i kilkoma pytaniami:&lt;br /&gt;Dlaczego spadam? Kiedy spadnę? Czy ja umarłem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brawo, twoje życie było tak nudne, że nawet gdy umarłeś nic się nie dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy tak wygląda życie wieczne? Bo w niebie jestem zdecydowanie. To wszystko jest stanowczo zbyt dosłowne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po jakimś czasie nawet rozmowy z samym sobą i witanie się z mijanymi chmurami przestały mnie bawić. A były to jedyne rozrywki,  jakie sobie wymyśliłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kpiłem teraz z każdego człowieka, który kiedykolwiek marzył o lataniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Nudno, co?&lt;/i&gt; - Kobiecy głos przerwał mi wsłuchiwanie się w monotonny świst powietrza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spadała w taki sposób, że włosy zasłaniały jej twarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kim jesteś?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Spadochronem&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;- Słucham?&lt;br /&gt;Uśmiechnęła się i oplotła mnie ramionami.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Zobaczysz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znacie to uczucie, gdy podczas zasypiania śni wam się, że spadacie i nagle gwałtownie się budzicie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4155249315000801274?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4155249315000801274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4155249315000801274' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4155249315000801274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4155249315000801274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/11/o-spadaniu.html' title='O spadaniu.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8693812813803702317</id><published>2009-11-07T16:40:00.010+01:00</published><updated>2009-11-08T17:24:26.222+01:00</updated><title type='text'>Pan Hu związany paskiem. (i wprowadzenie postaci Mechanicznego Jezusa)</title><content type='html'>Pan Hu mi nie pomoże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Musiałem przez Ciebie odmówić flaszki.&lt;br /&gt;- Przepraszam, tato.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wkurwiasz mnie wszystkim, co robisz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jak tam w szkole?&lt;br /&gt;- A do jakiej chodzę?&lt;br /&gt;- Jesteś głodny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Reakcja obronna mózgu w formie ogólnej znieczulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamknąłem oczy, widząc siebie, w pokoju, piszącego z laptopem na kolanach. Brak mi wyobraźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hu hu hu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedział oparty o ścianę, patrząc na wiszący nad drzwiami krzyż.&lt;br /&gt;- Cholernie niepodobny. Ale przynajmniej święcę w ciemnościach.&lt;br /&gt;Ściągnął go ze ściany, oderwał się od krzyża i schował do kieszeni, z której bił teraz, zupełnie niemagiczny, fluorescencyjny blask.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8693812813803702317?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8693812813803702317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8693812813803702317' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8693812813803702317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8693812813803702317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/11/pan-hu-zwiazany-paskiem-i-pewna.html' title='Pan Hu związany paskiem. (i wprowadzenie postaci Mechanicznego Jezusa)'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8274336500449440157</id><published>2009-11-03T22:37:00.002+01:00</published><updated>2009-11-03T23:33:51.315+01:00</updated><title type='text'>Jak kawałki mózgu, leżące wokół mnie</title><content type='html'>Trzymając rękę we własnym mózgu, drążąc w miękkiej, szarej, chociaż nie do końca, masie, szukałem czegoś odpowiedzialnego za Ciebie. Garściami wyciągałem wspomnienia, myśli i poglądy, mające teraz postać mięsa, leżącego wokół mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z każdym wyrwanym fragmentem czułem się coraz lepiej, myśli, które dręczyły mnie od dawna spoczywały teraz przede mną, bez możliwości zatrucia mi głowy ponownie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim dotarłem do Ciebie, niemal zapomniałem, kim jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu poczułem pod palcami coś, co w dotyku przypominało wysuszony owoc. Pulsował własnym życiem, jakby chciał zostać tu na zawsze. Po fali ciepła, która mnie przeszyła, identycznej jak ta, którą czuję za każdym razem, gdy Cię widzę, wiedziałem, że wystarczy jedno pociągnięcie, by się Ciebie pozbyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem ciągnąć, mój osobisty zakazany owoc okazał się siedzieć we mnie głębiej, niż myślałem, jego korzenie rozchodziły się po całym moim ciele. Z każdym pociągnięciem przed oczami przelatywała mi każda chwila spędzona z Tobą. Moje ostatnie pożegnanie z myślami o Tobie. Od długopisu do&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrwałem z głowy ostatni fragment i nieprzytomnie rzuciłem go na ziemię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tamtego dnia byłem szczęśliwy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8274336500449440157?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8274336500449440157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8274336500449440157' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8274336500449440157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8274336500449440157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/11/jak-kawaki-mozgu-lezace-woko-mnie.html' title='Jak kawałki mózgu, leżące wokół mnie'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-6263334129303248953</id><published>2009-10-25T01:20:00.007+02:00</published><updated>2009-10-25T02:23:43.232+02:00</updated><title type='text'>O tym, co się nie zgodził na to.</title><content type='html'>Nie zgadzam się na to! - powiedział tak stanowczo, że gdyby stał obok, sam by sobie uwierzył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie stał obok, był sobą, co ze względu na sytuację, na którą się nie zgadzał, mocno skomplikowało jego życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbując udawać, że problem nie istnieje, długo zastanawiał się nad tym, co by robił, gdyby miał taki problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc okłamując siebie, ciągle szukał rozwiązania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Które przyszło mu do głowy nagle, ale nie chciał mówić głośno, żeby nikt nie pokrzyżował jego planów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jednak, czy udało mu się problem rozwiązać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo, że nikt nie lubi smutnych zakończeń.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-6263334129303248953?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/6263334129303248953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=6263334129303248953' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6263334129303248953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/6263334129303248953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/10/o-tym-co-sie-nie-zgodzi-na-to.html' title='O tym, co się nie zgodził na to.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3125440072191901936</id><published>2009-10-17T00:48:00.001+02:00</published><updated>2009-10-17T00:50:29.355+02:00</updated><title type='text'>Bóg istnieje (w naszych głowach).</title><content type='html'>Jeśli istniejesz, odezwij się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak myślałem. Nie ma Cię.&lt;br /&gt;Niektórzy mówią, że jesteś.&lt;br /&gt;Że po prostu nie odpowiadasz.&lt;br /&gt;Wątpię.&lt;br /&gt;Chyba, że jesteś tchórzem. &lt;br /&gt;Ale czego miałbyś się bać?&lt;br /&gt;W końcu jesteś wszechmocny!&lt;br /&gt;Gdybyś chciał, zabiłbyś mnie.&lt;br /&gt;Tu i teraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zresztą, nie wiem czemu próbuję z Tobą polemizować&lt;br /&gt;To przecież tak, jakbym zakładał, że istnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O mój Boże.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3125440072191901936?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3125440072191901936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3125440072191901936' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3125440072191901936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3125440072191901936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/10/bog-istnieje-w-naszych-gowach.html' title='Bóg istnieje (w naszych głowach).'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2832804852291977130</id><published>2009-10-17T00:01:00.002+02:00</published><updated>2009-10-17T00:15:38.320+02:00</updated><title type='text'>Wszystkiego najlepszego.</title><content type='html'>- Skończyłem dzisiaj 17 lat.&lt;br /&gt;- I jak się czujesz?&lt;br /&gt;- Jak 60 letni stary pierdziel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kalorie z urodzinowego tortu skracają twoje życie o trzy minuty i trzydzieści siedem sekund.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dostałem kartkę na urodziny!&lt;br /&gt;- Ta? Co napisali?&lt;br /&gt;- Szybkiego powrotu do zdrowia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zależności od twojego podejścia do życia urodziny to dla Ciebie rok życia więcej, rok życia mniej, lub kolejny rok, którego nie odróżniasz od reszty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sto lat.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2832804852291977130?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2832804852291977130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2832804852291977130' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2832804852291977130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2832804852291977130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/10/wszystkiego-najlepszego.html' title='Wszystkiego najlepszego.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8356864548052774655</id><published>2009-09-26T15:57:00.011+02:00</published><updated>2009-09-26T16:47:21.715+02:00</updated><title type='text'>∞</title><content type='html'>Stał na pustym polu. Ale tylko na chwilę, musi zaraz ruszyć. Jest tylko on, niebo i ziemia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie musiał jeść, pić, czy spać, żył tylko swoim celem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem rozglądał się w lewo, prawo, i znów w lewo, nawyk, który pozostał mu z tamtych czasów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widział czasem ślady swoich własnych stóp, ale nie przejmował się tym zbytnio, lubił wyobrażać sobie, że nie należą do niego, i zaraz kogoś spotka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po siedmiu dniach doszedł na miejsce, wyznaczając sobie kolejny cel.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem był smutny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stał na pustym polu. Ale tylko na chwilę, musi zaraz ruszyć. Jest tylko on, niebo i ziemia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8356864548052774655?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8356864548052774655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8356864548052774655' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8356864548052774655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8356864548052774655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/09/blog-post.html' title='∞'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8810127466295220725</id><published>2009-09-16T21:07:00.005+02:00</published><updated>2009-09-16T21:56:05.323+02:00</updated><title type='text'>O mnie.</title><content type='html'>- Mogę prosić o autograf?&lt;br /&gt;- Przecież nic w życiu nie zrobiłem.&lt;br /&gt;- No właśnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8810127466295220725?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8810127466295220725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8810127466295220725' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8810127466295220725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8810127466295220725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/09/o-mnie.html' title='O mnie.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2161134081661959599</id><published>2009-09-09T00:14:00.006+02:00</published><updated>2009-09-09T22:31:58.093+02:00</updated><title type='text'>O żukach i pobitych garach.</title><content type='html'>Prawdopodobnie dlatego, że lepiej tak, niż nie. Palce mówią pisząc za mnie, wysilając swoje mózgi stworzone z resztek paznokci, układając się w kolorowe zdania, które tak naprawdę są białe, bo taka jest czcionka, za co przepraszam ludzi ślepych, bo nie potrafię zrobić tak, żeby była wypukła. Może też trochę dlatego, że pisząc od rzeczy skupiam się na tym co ważne, chociaż tak naprawdę nie wiem, co jest ostatnio ważne, i nie wiem, czy wynika to z faktu, że nikt tego nie wie, czy z faktu, że nic nie jest ważne? Gdybym mógł nadać kształt moim myślom byłyby to żuki gnojarze toczące gówno w stronę nieba. Czy wena jest małym dzieckiem chowającym się w kącie, które musimy znaleźć albo pobite gary? Lepiej jest zrobić coś bez wcześniejszego przemyślenia czy myśleć o czymś tak długo i skrupulatnie, że w końcu tego nie zrobimy, ale będziemy znali konsekwencje każdej możliwej opcji? Z uwagi na dużą ilość pytań pora zakończyć, aby nie doprowadzić do przytłaczającej ilości trudnych odpowiedzi, które nic nie wyjaśnią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2161134081661959599?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2161134081661959599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2161134081661959599' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2161134081661959599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2161134081661959599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/09/o-zukach-i-pobitych-garach.html' title='O żukach i pobitych garach.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-2348293375088216590</id><published>2009-09-07T16:51:00.014+02:00</published><updated>2009-09-09T16:01:34.052+02:00</updated><title type='text'>O Trzy Dwa Chuj.</title><content type='html'>Muszę nad sobą popracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sposób w jaki marszczysz nos gdy się śmiejesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dawno nic nie napisałeś.&lt;br /&gt;- Remont w głowie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbyt osobiście?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im ze mną gorzej tym ze mną lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dlaczego ludzie idący chodnikiem bawią się w małe walce i spychacze?&lt;br /&gt;- Szkoda, że nie robią przy tym głośnego "Brum! Brum!", przynajmniej byłoby zabawnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co tak krótko?&lt;br /&gt;- Na więcej cię nie stać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynamy czy nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czy pogotowie energetyczne jadące na sygnale spieszy się aby ratować umierający prąd?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Trzy, dwa...&lt;br /&gt;- Odliczanie jest pedalskie.&lt;br /&gt;- To jak mam robić?&lt;br /&gt;- Zacznij od razu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-2348293375088216590?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/2348293375088216590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=2348293375088216590' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2348293375088216590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/2348293375088216590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/09/o-trzy-dwa-chuj.html' title='O Trzy Dwa Chuj.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-8634857315970039743</id><published>2009-08-31T01:38:00.005+02:00</published><updated>2009-08-31T02:11:48.991+02:00</updated><title type='text'>O tym, że próbuję porozmawiać z poduszką.</title><content type='html'>Z okazji zbliżającego się roku szkolnego życzę wszystkim uczącym się wakacji za dziesięć miesięcy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo i tak będziecie mieć dość po miesiącu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Zastanawiałeś się kiedyś...&lt;br /&gt;- Nie dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem zmęczony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A mnie męczysz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co zrobiłeś w te wakacje?&lt;br /&gt;- Przetrzymałem je.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co byś zrobił, gdyby ktoś ci powiedział, że jutro umrzesz?&lt;br /&gt;- Umarłbym ze strachu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy siedzenie w jednym miejscu zaczyna ci przeszkadzać obróć krzesło w drugą stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dlaczego piszesz tak chaotycznie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Czym jest samotność?&lt;br /&gt;- To jak siedzisz sam w pokoju myśląc nad tym, czy jak się mocno skupisz uda ci się porozmawiać z poduszką.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-8634857315970039743?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/8634857315970039743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=8634857315970039743' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8634857315970039743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/8634857315970039743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/08/o-tym-ze-probuje-porozmawiac-z-poduszka.html' title='O tym, że próbuję porozmawiać z poduszką.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4548366410465543052</id><published>2009-08-26T02:27:00.011+02:00</published><updated>2011-02-01T15:09:54.745+01:00</updated><title type='text'>O "tym", mniej o "tamtym" i o "owym" jeszcze trochę mniej.</title><content type='html'>Myśląc o tym, co chcę napisać wcale nie zastanawiam się nad tym, co chcę napisać i jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało rzeczywiście jest dziwne.&lt;br /&gt;Bo to nie jest tak, że siadasz, mówiąc sobie "napiszę dziś o tym" i piszesz o tym, jakie "to" jest wspaniałe, w porównaniu do na przykład "tamtego", które już wcale takie wspaniałe nie jest. O "owym" nie wspominając.&lt;br /&gt;I gdy tak myślisz o "tym", nie myśląc o "tamtym" wcale, zastanawiasz się w tej samej chwili (ale to tylko, gdy "myśleć" i "zastanawiać" jednocześnie nie sprawia problemów) czy to, o czym myślisz (jednocześnie się zastanawiając ale nie mieszajmy już, bo powstanie masło maślane, a za nie płaci się dwa razy więcej, na co nie stać nas z uwagi na kryzys literacki, autora oraz gospodarczy, świata, dotyczący autora również, ale w stopniu mniejszym) czy to, o czym myślisz (przypomnienie po długim nawiasie, przez który można całkiem zgubić wątek) czy to, o czym myślisz naprawdę ma sens. &lt;br /&gt;Gdy po dłuższej (lub krótszej, ja nie oceniam) chwili namysłu uznasz swoje papierowe słowa za grafomanię włóż je do szuflady czekając na grafomanię w cenie lub ukryj je na strychu gdzie zostaną po latach odkryte i uznane za starą grafomanię, co będzie całkiem lepsze niż taka całkiem współczesna grafomania z bloga internetowego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4548366410465543052?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4548366410465543052/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4548366410465543052' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4548366410465543052'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4548366410465543052'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/08/o-tymmniej-o-tamtym-i-o-owym-troche.html' title='O &quot;tym&quot;, mniej o &quot;tamtym&quot; i o &quot;owym&quot; jeszcze trochę mniej.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-4954972146932586232</id><published>2009-08-11T19:42:00.001+02:00</published><updated>2009-08-12T22:10:49.996+02:00</updated><title type='text'>Przyłóż język.</title><content type='html'>IV.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc przez miasto nawet rodowity Nowojorczyk czasem zastanawia się, "Gdzie ja kurwa jestem?". Tu po prostu wszystko wygląda identycznie. Pierdolona lodowa kraina z jej własną, morderczą wersją złej królowej śniegu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet dzieci przestały lubić zimę, a Coca-Cola na Święta zmieniła maskotkę z Mikołaja na surfującego, opalonego homoseksualistę. Żeby się dobrze kojarzyło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minąłem starszą kobietę, szarpiącą się z jakimś nastolatkiem. To pierwsza kradzież jaką widzę od półtora roku. Minąłem ich spokojnie i skręciłem za róg. Usłyszałem krzyk, więc pewnie udało mu się wyrwać jej torebkę. Biegł w moją stronę, kierował się do metra.&lt;br /&gt;Dlaczego nie zareagowałem? Bo w taką pogodę każda ucieczka kończy się tak samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Schody do metra były oblodzone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spadając z samej góry zapewnił sobie kalectwo do końca życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś zadzwonił po policję, ktoś inny po karetkę. Ja obserwowałem starszą panią, która powoli zeszła po schodach i podniosła swoja torebkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skala przestępczości w ostatnich latach spadła o 40%. Kradzieże stały się cięższe do zorganizowania, ucieczki wiążą się z dużym ryzykiem, a przestępcy są po prostu zbyt leniwi i wolą handlować dragami albo pobić kilka dziwek od czasu do czasu. Dla zabawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy mówią, że to dar od Boga. Że w takich warunkach ludzie jednoczą się i działają wspólnie. Co ja myślę? Myślę, że przestępczość, po raz pierwszy w historii ludzkości, stała się po prostu nieopłacalna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem do domu. W lodówce mam tylko piwo i dwa plastry sera. Nie upiję się jednym piwem. Nie najem się dwoma plastrami sera. Dzisiejszy dzień zapowiada się wybornie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień minął mi na oglądaniu telewizji. Bardzo modne stały się filmy katastroficzne. Tak w ramach poprawiania humoru społeczeństwu. W końcu, mogło być gorzej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem dość. Powoli godzę się z jej śmiercią. Zemsta coraz mniej mnie interesuje. Przerażało mnie to, przecież sobie obiecałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jestem realistą, Językoznawca jest sprytniejszy ode mnie i całej policji razem wziętej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyrzuciłem wszystkie akta do kosza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro składam rezygnację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za oknem ktoś przewrócił kubły.&lt;br /&gt;- Puść mnie, kurwa! - Znowu biją jakąś dziwkę za oknem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś we mnie drgnęło. Wybiegłem z mieszkania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwarte piętro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Parter.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego mieszkam tak wysoko?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leżała na ziemi z czymś metalowym w ustach. Ktoś powoli oddalał się od ciała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem kretynem, nie krzyknąłem "Stój!". Cicho szedłem za nim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ręce trzęsły mi się z zimna, nie zdążyłem wziąć płaszcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może to był gniew?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wytrzymałem. Zacząłem biec. Śnieg był mocno zmrożony, zacząłem hałasować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Językoznawca odwrócił się, ale było za późno. Skoczyłem na niego. Obaj upadliśmy na ziemię. Zaczęliśmy się szamotać.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy zobaczyłem jego twarz. Była zaskakująco zadbana. Spodziewałem się... właściwie sam nie wiem czego się spodziewałem. Miał czarne włosy, był starannie ogolony, a przede wszystkim, wyraźnie zaskoczony wizytą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miałem więcej czasu na przyglądanie się, jego prawy sierpowy właśnie wylądował na mojej twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstał, zaczął kopać mnie w brzuch. Miałem dość, ale moje wkurwienie osiągnęło szczyt. Złapałem go za stopę i wykrzywiłem najmocniej jak mogłem. Pierwszy raz w życiu trzask łamanych kości sprawił mi przyjemność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Kuuurwaaa. - Upadł na ziemię i zaczął wyć z bólu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie miałem siły wstać. Podszedłem do niego na czworaka i na ślepo okładałem po twarzy. Nie obchodziło mnie, jak naprawdę się nazywał, nie obchodziło mnie, jak udawało mu się wymykać policji, nie obchodziło mnie, jak zamazywał ślady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem po prostu go zabić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usłyszałem strzał i w tej samej poczułem ból w okolicy brzucha. Ból nie do opisania. Jakby w moich trzewiach wybuchła mała bomba, jakby motylki, które czujesz, gdy się zakochasz nagle postanowiły uciec i wygryzały sobie drogę ucieczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osunąłem się na niego bezwładnie. Zrzucił mnie i próbował wstać. Podparł się o drzewo i wycelował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zemdlałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-4954972146932586232?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/4954972146932586232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=4954972146932586232' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4954972146932586232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/4954972146932586232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/08/przyoz-jezyk_11.html' title='Przyłóż język.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-7477628104164068444</id><published>2009-08-01T00:19:00.003+02:00</published><updated>2009-08-07T02:26:33.153+02:00</updated><title type='text'>Przyłóż język.</title><content type='html'>III.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;3 tygodnie później.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest coraz zimniej. Coraz więcej ludzi mówi o epoce lodowcowej. Ortodoksy mówią o końcu świata i ostatecznej karze za grzechy ludzkości. Moim zdaniem, natura chce się nas po prostu pozbyć. I słusznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odkąd zdobyłem akta zginęły cztery osoby. Zero nowych śladów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzę i czekam na telefon od Rudego. Rudy nie wie, że mówię na niego Rudy ale do tej pory każdy mój informator miał jakąś ksywkę. Co czasem mnie irytuje, bo zawsze gdy rozmawiałem z poprzednim informatorem miałem ochotę powiedzieć "Dzięki, Azor." Bo wyglądał trochę jak buldog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekanie jest najgorsze. Boisz się wysikać, boisz się wyjść do sklepu, boisz się podejść do lodówki bo możesz nie zdążysz odebrać i stracić informację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w tym momencie liczyło się cokolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telefon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ściszyłem telewizor. Wieczorne wiadomości w całości poświęcone były właśnie jemu. W mediach na dobre przyjął się pseudonim "Językoznawca", który powoli zaczął mnie męczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dzień dobry, czy jest pan zainteresowany naszym...&lt;br /&gt;- Blokujesz mi linię.&lt;br /&gt;- Tak wiem, ale czy na pewno nie chcę pan spróbowa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozłączyłem się. To zadziwiające, że ci ludzie mają tak wielką moc moc zagadania cię, że czasem żal ci się rozłączyć. Ale nie tym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Telefon.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Miejskie lodowisko. Policja już jedzie.&lt;br /&gt;- Dzięki R... dzięki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teren wokół miejsca zbrodni został otoczony żółtą taśmą, jakby w nadziei że jej magiczna moc spowoduje, że ludzie zapomną o policyjnej bezsilności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie zapomną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo ludzie boją się małej śmierci, działającej w czymś w rodzaju symbiozy z pogodą, która zamiast kosy nosi łom albo rurkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Policja też się boi, a nagroda za dostarczenie jakiejkolwiek informacji o Językoznawcy wynosi sto tysięcy dolarów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I stawka rośnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokazałem odznakę grubemu policjantowi, którego zadaniem było odpędzanie tłumu(chęć zobaczenie martwego człowieka jest u ludzi tak wielka, że wychodzą na mrozy rzędu -30* C. To sępy, nie ludzie)i podszedłem do zwłok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kobieta, na oko 30 lat, nie wiadomo jeszcze, co robiła tutaj o tej porze(chociaż wygląda trochę jak dziwka), 8 ciosów zadanych w tył głowy. W ustach metalowy pręt. Żadnej poszlaki, nie ma nawet odcisków butów, śnieg pada bez przerwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż stoję w martwym punkcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłem do domu i upiłem się na smutno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-7477628104164068444?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/7477628104164068444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=7477628104164068444' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7477628104164068444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/7477628104164068444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/08/przyoz-jezyk.html' title='Przyłóż język.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-3911057031613972890</id><published>2009-07-27T00:48:00.014+02:00</published><updated>2009-08-02T22:52:21.845+02:00</updated><title type='text'>Przyłóż język.</title><content type='html'>II.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do baru wszedł otyły mężczyzna. Był rudy i piegowaty, twarz miał mocno charakterystyczną. Spojrzał na mnie, podszedł i podał mi rękę. Nie siadał, wyraźnie mu się spieszyło.&lt;br /&gt;- Zimno?&lt;br /&gt;- Spierdalaj.&lt;br /&gt;- Masz?&lt;br /&gt;- Mam.&lt;br /&gt;Wyjął spod płaszcza dwie teczki&lt;br /&gt;- Wszystko co o nim mamy.&lt;br /&gt;Zacząłem przeglądać pierwszą z nich. Było tego zaledwie dwie strony.&lt;br /&gt;- Żartujesz?&lt;br /&gt;- Nie, to wszystko.&lt;br /&gt;- Kurwa.&lt;br /&gt;Otworzyłem drugą teczkę, była znacznie grubsza. Miałem nadzieję, że dowiem się czegoś więcej. Była pełna zdjęć.&lt;br /&gt;Będzie ciężej niż myślałem. Westchnąłem.&lt;br /&gt;- Tak czy siak, dzięki.&lt;br /&gt;- Zapłacisz jak tylko będziesz mógł.&lt;br /&gt;- Jasne.&lt;br /&gt;Wyszedł szybkim krokiem. Zacząłem dokładnie przeglądać teczkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mężczyzna, lat ok. 40, prawdziwe imię nieznane, urodzony prawdopodobnie w Polsce. Pierwsze informacje o jego przybyciu do Stanów pojawiają się w roku 1992 kiedy podjął pracę w pralni w Nowym Jorku. Nazywał się wtedy Gary Howard. Rok później zniknął aż do pojawienia się ponownie zimą w roku 1997 jako Jack Sanders, wtedy znaleziona została jego pierwsza ofiara(17 grudnia). Jego sposób działania jest prosty, nocą wypatruje losowe ofiary i zadaje im od kilku do kilkudziesięciu ran tłuczonych w głowę. Przez bardzo niskie temperatury panujące w związku ze zmianami klimatycznymi nikt nie jest w stanie określić dokładnego czasu zgonu. Znakiem charakterystycznym morderstw przez niego dokonywanych jest język ofiary przymarznięty do narzędzia zbrodni, najczęściej łomu lub innego metalowego przedmiotu. Policja wpadła na jego trop dopiero w roku 2007 kiedy bezdomny podał jego niezbyt dokładny rysopis, który pozwolił go jednak zidentyfikować. Nazywał się wtedy Adam Carter i pracował w urzędzie pocztowym. Policja nie jest w stanie określić jak często zmieniał nazwiska i dlaczego robił to nawet wtedy, gdy był poza podejrzeniami. Od 17 listopada '97 do 19 grudnia '09 miał na swoim koncie 157 morderstw z czego do 154 policja nie miała wątpliwości, tego kto jest ich sprawcą.&lt;br /&gt;W dniu dzisiejszym poza dwuletnim rysopisem i sposobem działania nie wiadomo o nim nic więcej. Ale ja dowiem się więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytałem te akta raz za razem. Chciałem wyłapać jakiś nowy szczegół, chciałem nauczyć się tego na pamięć ale też robiłem wszystko, żeby nie przeglądać drugiej teczki. Wiedziałem, że zobaczę tam jej zdjęcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozbolała mnie głowa. Napiłbym się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem przeglądać drugą teczkę. Zdjęcia ofiar ułożone w porządku chronologicznym wraz z krótkimi notatkami. Niemal każda z nich była taka sama. Kilkanaście ran tłuczonych na głowie, metalowy przedmiot w ustach, język zawsze ustawiony tak, żeby przymarzł do narzędzia zbrodni. Inne kończyny nienaruszone, nigdy też nie znaleziono śladów duszenia czy szarpaniny. Tylko głowa, która po kilkudziesięciu ciosach nie pozwala wystawić na pogrzebie otwartej trumny. Czas zgonu nieznany, tylko czas znalezienia ciała. Zero innych śladów. Postanowiłem mieć to za sobą. Zacząłem szukać zdjęcia z dnia 28 września 2008. Było tam. Kobieta. Lat 26. 13 uderzeń w głowę. W ustach kawałek stalowej rurki. Ledwo ją rozpoznałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głowa zaczęła mnie boleć tak, jakbym sam dostał kilka ciosów w głowę. Na dziś mam dość. Muszę się napić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy szukanie zemsty jest typowe? Może, ale ja nie mam wyboru. Muszę znaleźć. Ze względu na mnie. Ze względu na nią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-3911057031613972890?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/3911057031613972890/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=3911057031613972890' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3911057031613972890'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/3911057031613972890'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/07/przyoz-jezyk_27.html' title='Przyłóż język.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-709474225321064732</id><published>2009-07-23T01:02:00.012+02:00</published><updated>2009-08-03T23:38:13.563+02:00</updated><title type='text'>Przyłóż język.</title><content type='html'>I.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Szedłem ulicą, słysząc tylko swoje kroki na śniegu. Zastanawiałem się, czy to bardziej chrupanie, ugniatanie czy szelest. Najmocniej kojarzyło mi się to z jedzeniem kruchych ciasteczek. Właściwie zjadłbym sobie teraz jedno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bolała mnie noga. Szedłem już tak od dłuższego czasu. Po drodze spotkałem tylko bezdomnego przykrytego dwoma gazetami. Prawdopodobnie już nie żył, ciężko przeżyć w takiej temperaturze pod kawałkiem "Niskie temperatury z roku na rok utrzymują się dłużej, gospodarka światowa na skraju załamania". Ktoś go jutro sprzątnie. Albo za tydzień, nie wiadomo kiedy go znajdą. Przy tej temperaturze pozostanie jednak świeży. Bo było kurewsko zimno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bar. Nigdy nie mogłem zapamiętać jak się nazywał, śnieg zakrywał wszystko poza drzwiami. Właściwie nie było tu dużo cieplej niż na zewnątrz. Nawet dziwki siedziały w zapiętych kurtkach. Ciężko odróżnić je od kobiet, które przyszły się napić, więc łatwo można dostać w twarz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Grzane piwo - powiedziałem starając się nie otwierać ust zbyt szeroko w obawie przed utratą ciepła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barman włożył kufel do mikrofalówki i ustawił na pięćdziesiąt trzy sekundy.&lt;br /&gt;Starałem się myśleć o tym, dlaczego na akurat na pięćdziesiąt trzy sekundy, a nie o tym, dlaczego ze wszystkich barów ja musiałem wybrać taki, w którym grzane piwo jest z mikrofalówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pięćdziesięciu trzech sekundach mikrofalówka wydała dźwięk który brzmiał jak "kurwa" ocenzurowane w telewizji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barman nie przewidział, że kufel nagrzeje się i podając mi go poparzył się w rękę i upuścił go na ziemię. Odszedłem od baru i usiadłem przy stoliku w rogu. Już mi cieplej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barman rzucił kilkoma kurwami i zaczął sprzątać. Może to i lepiej, i tak nie miałem czym zapłacić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"To już drugi miesiąc zimy stulecia... meteorolodzy alarmują... pozostać w domach... kolejne ciało znalezione... drugie morderstwo w tym tygodniu..."&lt;br /&gt;Fragmenty dochodzące z telewizora wiszącego pod sufitem nie mówiły mi nic nowego. Media przyjęły sobie za zadanie informowanie wszystkich w sposób tak dokładny, jakby tylko oni widzieli, co dzieje się za oknem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez szybę zobaczyłem przejeżdżający wóz patrolowy. Wychodzenie o tej porze zostało właściwie zakazane, zbyt dużo ludzi zwyczajnie zamarzło. To dla naszego dobra, mówią. Schroniska są przepełnione. Hotele są zmieniane w schroniska. Nawet zwierzęce schroniska są zamieniane w ludzkie schroniska. Niektórzy podobną śpią w klatkach razem z psami. Lepiej tak, niż na dworze. Bo miejsc i tak brakuje. Wszystkie lotniska zostały zamknięte, głównie przez pogodę ale też dlatego, że nikt nie chce latać. Nikt nie chce nawet wyjść z domu.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Ale ja musiałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-709474225321064732?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/709474225321064732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=709474225321064732' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/709474225321064732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/709474225321064732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/07/przyoz-jezyk.html' title='Przyłóż język.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8959746971973757174.post-5449548033411137033</id><published>2009-07-09T03:49:00.005+02:00</published><updated>2009-07-09T14:24:21.993+02:00</updated><title type='text'>O śmierci Michaela Jacksona.</title><content type='html'>Pogrzeb Michaela Jacksona był tak wesołym wydarzeniem, że bilety na to widowisko rozdawano za darmo a transmisje telewizyjne docierały do większości krajów na ziemi, żeby jak najwięcej ludzi mogło się nacieszyć jego śmiercią.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8959746971973757174-5449548033411137033?l=www.z-a-do-b.pl' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://www.z-a-do-b.pl/feeds/5449548033411137033/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8959746971973757174&amp;postID=5449548033411137033' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5449548033411137033'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8959746971973757174/posts/default/5449548033411137033'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://www.z-a-do-b.pl/2009/07/o-smierci-michaela-jacksona.html' title='O śmierci Michaela Jacksona.'/><author><name>A bo ja wiem?</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_b2tIC4YaXXA/TPKcHOX8MZI/AAAAAAAACl4/t50LrwpbAh4/S220/Ja.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry></feed>
